lechia

Ostatnimi czasy padło wiele słów na temat zachowań oraz ”wyczynów” kibiców. Informacje podawane w mediach z reguły nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Nie zmienia  to faktu, że cel został osiągnięty.

Dla przeciętnego Polaka określenia kibic oraz bandyta to synonimy.  Gdy nasi przyjaciele z Krakowa wylosowali rywala z Łotwy, bardzo się ucieszyłem. Pomyślałem, że wreszcie będzie okazja pojechać na mecz i być traktowanym jak zwykły obywatel. Prawie się udało…

Pucharowe mecze Wisły rozgrywane w krajach nadbałtyckich to już niemal tradycja . Dwa lata temu był Tallin, w zeszłym roku Szawle (Litwa), teraz Ryga.  Tradycyjnie przy takich okazjach Wiślacy mogą liczyć na wsparcie kibiców z Gdańska. Nie inaczej było i tym razem.

Wyjazd  z Gdańska był zaplanowany z odpowiednim wyprzedzeniem, by wystarczyło czasu na zwiedzenie Rygi. Wszystko przebiegało sprawnie. Do czasu.

Do granicy z Litwą pozostawało 7km. Była 4 rano.  Nagle na przydrożnym parkingu naszym oczom objawił się obraz około 60 mężczyzn. Wielu z nich było zamaskowanych, uzbrojonych w tarcze, a nawet strzelby. Na plecach mieli napisy policja. W zatrzymanych autokarach było 85 kibiców.

Policjanci nie podali powodu zatrzymania, nie wylegitymowali się, gdy byli o to proszeni . Przeciętny obywatel myślałby , że to bandyci, którzy przebrali się za policję.

Dalej było jeszcze ciekawiej. ”Stróże prawa” zabrali wszystkim dokumenty.  Ich dowódca pytany o powody oraz cel tej akcji milczał. Co przez ponad godzinę działo się z naszymi dowodami osobistymi, także nie wiadomo. Groteskowo zrobiło się w momencie, gdy w policyjnych radiach dyspozytor(dowódca? ) wygłosił zdanie: ”Uważajcie - z Lechią jeżdżą prawnicy”.

W tym momencie dzielni policjanci, zaczęli masowo zasłaniać twarze czym tylko się dało.  Mówię o tych, którzy nie mieli kominiarek na sobie już wcześniej…

Zatrzymanie trwało blisko 2 godziny. Nie znaleziono niczego, nikogo nie zatrzymano. Na szczęście udało się zachować spokój.  Policyjna prowokacja się nie powiodła.

Media nie mają o czym pisać…

Wiem. Ciężko uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się w ’’demokratycznym” kraju.  W końcu dla Pana premiera i jego służb obywatele, którzy mu nie sprzyjają to potencjalni przestępcy.

 

Poniżej dokumentacja fotograficzna całego zdarzenia.

 

Autor: Edwin, fot. Mati