lechia

Nadszedł chyba właściwy moment, by pokusić się o pierwszą ocenę pracy naszego nowego trenera. Spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie czy coś się zmieniło?

Zmieniło się. Wiedzieliśmy, że mamy do wymiany całą linie ofensywną. Warszawskie drużyny do spółki z trenerem Ulatowskim udowodniły, że defensywa też jest beznadziejna.

W tym miejscu Panu Ulatowskiemu należą się podziękowania. Dzięki niemu już wiemy, że do wymiany nadaję się cała drużyna. Wybaczcie mam już dość pisania o Kafarskich, Ulatowskich, Turnowieckich, Kucharach oraz naszych boiskowych ''gwiazdach''.

Wystarczy popatrzeć na świecący pustkami stadion, na tabelę czy na grę Lechii i odpowiedź o kompetencje oraz ocenę pracy tych Panów mamy podaną na tacy.
Wczoraj na meczu kilka osób podpowiadało napisz to, pojedź z tym, opisz to. Wszyscy mają już dość i trudno się dziwić. Ja się poddaje, z resztą cała ta grupa ludzi decydujących o obecnym obliczu sportowym klubu i tak kompletnie nic nie robi sobie z krytyki. Pozostaje modlić się o nowego właściciela, który zrobi w końcu porządek i przeprowadzi w klubie czystki, zarówno w szatni jak i w gabinetach.

Nie zmieniło się jedno. Nadal czas spędzony na stadionie podczas meczów Lechii to czas niezapomniany.

Niespodziewanie, boiskowo-organizacyjna nędza doprowadziła do sytuacji, że na Baltic Arenie bardzo szybko zaczęła panować atmosfera podobna do tej którą znamy z T29. Dookoła same znajome twarze, zabawa i doping z meczu na mecz coraz bardziej mi się podoba. Wielu bało się, że przenosiny na nowy stadion pozbawią Biało-Zieloną brać dotychczasowej tożsamości i jedności.

Lechia Gdańsk

Były obawy, że oprawy meczowe, doping i zabawa na trybunach zejdą na dalszy plan. Nie było się czego bać. Dziś na mecze Lechii warto przychodzić, tylko ze względu na doping i oprawy. Przyznaję sam coraz rzadziej spoglądam na boisko. Czasem zerknę - można się pośmiać patrząc na poczynania paralityków w koszulkach Lechii. Niestety szybko następuje ogarnięcie. Dochodzi do mnie, że to nie żaden kabaret ani parodia, tylko piłkarze mojej ukochanej Lechii. Szybko przestaje być mi wesoło.

Najpiękniejsze 15 min obecnego sezonu to te spędzone pod sektorówką "Heja Danuta!". Zabawa przednia i...  nie było widać boiska... To nie przypadek, że nie słyszałem ani jednego hasła: "kiedy to zdejmą? Chcę oglądać mecz". Wielkie podziękowania dla Ultrasów, oprawa  niesamowita. Naprawdę słowa uznania Panowie! Ciekawe czy na takim poziomie jak kibice zaczną kiedyś funkcjonować ludzie, którzy kierują naszym klubem. Na dzień dzisiejszy Lechia to Kibice i długo, długo nic...

Edwin