lechia

Do naszej redakcji dotarł list, w którym jeden z czytelników zgłasza chęć zostania - DARMOWO, trenerem Lechii.

Całkiem słusznie, niektórzy mówią, że najłatwiej krytykować. Pojawiły się sugestie, że łatwo dysponować cudzymi (Pana Kuchara) pieniędzmi i sugerować mu, że dalsze skąpstwo w jego wykonaniu doprowadzi Lechię do tragedii.

Dlatego tym razem nie ograniczę się do samej krytyki, a swoje przekonanie i wiarę w zasadność swoich twierdzeń potwierdzę konkretami.
Argumentami, które padają najczęściej za pozostawieniem trenera Kafarskiego są opinie, że jest młody, perspektywiczny, związany z Lechią i do tego niedrogi. Podobno brak też kandydatów na jego miejsce.

W takim razie mam propozycję. Proszę jej nie traktować w kategoriach żartu, mówię śmiertelnie poważnie. Mam kandydata, który od trenera Kafarskiego jest młodszy, bardziej perspektywiczny, bardziej związany z Lechią (na pewno emocjonalnie) i do tego zdecydowany pracować za darmo.

Mówię o sobie.

Oficjalnie zgłaszam swoją kandydaturę do poprowadzenia, w charakterze trenera Lechii Gdańsk, w dwóch najbliższych meczach - wyjazdowym z Zagłębiem Lubin oraz  z Lechem Poznań na Baltic Arenie. Potrzebny będzie, tylko figurant posiadający licencję trenerską. Dodatkowo, ponieważ jestem absolutnie przekonany, że drużyna pod moją wodzą będzie prezentowała się zdecydowanie lepiej niż pod kierownictwem trenera Kafarskiego, oficjalnie deklaruję, że w wypadku porażki wpłacę do kasy klubu równowartość premii jaką za ewentualne zwycięstwo otrzymuje trener Kafarski.

Dla mnie to astronomiczna kwota, jednak uważam, że warto ją zaryzykować, by uzmysłowić Panu Kucharowi jak wielki popełnia błąd.

Uważam, także, że klub nie ponosi absolutnie żadnego ryzyka stosując takie rozwiązanie.

Marketingowo hasło: "kibic poprowadzi Lechię w meczu z Lechem" spowoduję zapewne, że na PGE Arenie zasiądzie komplet publiczności. Sportowo: gorzej niż pod wodzą trenera Kafarskiego grać się nie da. Słowem ryzyko żadne.

Jedynym moim warunkiem jest pełna swoboda w sposobie motywowania piłkarzy. Oczekuję zgody władz klubu, by każdy zawodnik, który w mojej ocenie nie da z siebie na boisku 100%, z Lubina wracał autokarem wraz z kibicami - alternatywnie pieszo. Piłkarze, którzy będą obijać się na treningach i nie załapią się do kadry meczowej, spotkanie z Lechem spędzają w młynie dopingując swoich kolegów.

W razie chęci skorzystania z mojej oferty, władze klubu proszone są o kontakt z redakcją w celu otrzymania danych kontaktowych.

Oczekuję owocnej współpracy

Edwin Kuffel

Komentarz redakcji: Część z Was potraktuje pewnie z przymrużeniem oka powyższy artykuł. Warto jednak by władze klubu podeszły w końcu poważnie do obecnej sytuacji w drużynie.