Po meczu z Wisłą trener Michał Probierz kazał swoim zawodnikom natychmiast zejść do szatni.

Spowodowało to, że zawodnicy i trenerzy nie podziękowali swoim kibicom, którzy przyjechali za nimi do Krakowa i wspólnie z fanami Wisły przez cały mecz dopingowali oba zespoły.

- Chciałem przeprosić naszych kibiców za tą sytuację – mówił po spotkaniu szkoleniowiec Biało-Zielonych. – Miałem jednak powód, aby kazać moim zawodnikom zejść do szatni. Byli bardzo zdenerwowani i widziałem, że chcą dyskutować z sędzią. Nie mogłem do tego dopuścić, bo groziłoby to czerwonymi kartkami i niepotrzebnymi wykluczeniami na kolejne spotkania.

W podobnym duchu wypowiadał się kapitan Lechii Jarosław Bieniuk.
- Jest nam przykro, że tak to wyszło i również w imieniu drużyny chciałem przeprosić kibiców, zarówno naszych jak i tych z Krakowa, którzy nas wspierali – podkreślał popularny „Palmer”. – Jednak rzeczywiście kilku z nas po ostatnim gwizdku było bardzo zdenerwowanych i doskoczyło do sędziów. Gdyby nasza ostra dyskusja z nimi potoczyła się dłużej pewnie dostalibyśmy jakieś kary albo czerwone kartki po spotkaniu, a to byłoby niepotrzebne. 

Zobacz raport meczowy [Wisła Kraków-Lechia Gdańsk 3:0]

Biało-Zieloni mieli nadzieję, że kibice z Gdańska będą jeszcze na stadionie, kiedy wyjdą na rozbieganie po meczu i wtedy będzie okazja do podziękowania za doping. 
- Niestety stadion był już pusty – dodał kapitan Lechii. – Teraz chcemy zmazać tą plamę, jak i ten zły wynik w najbliższym meczu u siebie z Koroną. To będzie najlepszy sposób, aby wynagrodzić naszą publiczność, która cały czas nas świetnie wspiera.

Źródło: lechia.pl