Michał Probierz po meczu w Krakowie dziękował drużynie za zaangażowanie w spotkanie. Przyznał, że porażka boli, ale musiała kiedyś przyjść.

- Tak się dzieje jak się nie wykorzystuje stworzonych na początku sytuacji. W pierwszej połowie je stwarzaliśmy, dobrze wyprowadzaliśmy ataki, ale straciliśmy gola i obraz gry się zmienił – mówił po meczu szkoleniowiec Biało-Zielonych. – Wiedzieliśmy, że na drugą połowę Wisła wyjdzie agresywnie, ale mieliśmy ten mecz pod kontrolą. Po stracie bramki chcieliśmy odrobić straty, a później strzelić bramkę honorową. Popełniliśmy jednak dużo błędów indywidualnych.

Mamy dobry materiał do analizy. Chłopakom nie mogę na pewno odmówić chęci i zaangażowania, za to im dziękuję. Kiedyś ta porażka musiała przyjść, choć szkoda, że w takim wymiarze i w meczu, w którym długimi okresami byliśmy lepsi. Nie będę oceniał pracy sędziego, bo nie jestem od tego. Szkoda, że grając w dziesięciu znów zabrakło nam trochę cwaniactwa boiskowego, żeby się wybronić. Najłatwiej jest zwalić taką porażkę na czerwoną kartkę, ale uważam, że graliśmy dobry mecz, a niestety taka jest piłka, że nawet grając lepiej można przegrać spotkanie.

Zobacz raport meczowy [Wisła Kraków-Lechia Gdańsk 3:0]

Trener Wisły Franciszek Smuda podkreślał po spotkaniu z Lechią, że dla jego zespołu to wcale nie był łatwy mecz, na co mógłby wskazywać wynik.

- Lechia Gdańsk to naprawdę trudny przeciwnik, przeciwko któremu gra się bardzo niewygodnie – mówił szkoleniowiec Białej Gwiazdy. – W pierwszej połowie mieliśmy bardzo duże trudności w rozegraniu piłki, Lechia dobrze wychodziła do odbioru, a gdy traciła futbolówkę to była dobrze zorganizowana w obronie.

Musieliśmy się sporo dziś namęczyć, żeby wygrać 3:0. W drugiej połowie byliśmy bardziej waleczni, wyszliśmy z szatni z innym nastawieniem. Nie wiem czy kluczowym momentem spotkania była czerwona kartka dla Przemysława Frankowskiego. Wiem jednak, że moi zawodnicy jeszcze nie do końca grali to czego od nich oczekuję. Na początku sezonu jednak byliśmy typowani jako kandydat do spadku, a dziś mamy 17 punktów i trzeba się z tego cieszyć.

Źródło: lechia.pl