Andrzej Juskowiak we wtorek został powołany na członka zarządu Lechii.

Poniżej prezentujemy wywiad jaki przeprowadzili z nim dziennikarze transfering.pl

Jakie kompetencje ma dyrektor sportowy w Lechii Gdańsk?

No cóż, te kompetencje są bardzo szerokie. W mojej gestii będzie nie tylko pierwsza drużyna ale także zespoły młodzieżowe, w których szkolą się młodzi piłkarze. To wszystko musi współdziałać, żeby można było myśleć o sukcesach.

Od czego Pan w takim razie zacznie swoją pracę w Lechii Gdańsk?

Od przyjścia w środę na trening. Chcę jak najszybciej wyrobić sobie pogląd na możliwości, jakie posiadają poszczególni zawodnicy. Szczególnie ci młodzi, którzy dopiero wchodzą do pierwszego zespołu.

Jak Pan ocenia potencjał pierwszego zespołu na obecną chwilę?

Drużyna na pewno została wzmocniona w porównaniu do rundy jesiennej. W zdecydowanej większości są to zawodnicy wypożyczeni z innych klubów. To najlepszy sposób, żeby natychmiast podnieść wartość sportową zespołu. Lechia w poprzedniej rundzie nie strzelała zbyt wielu goli. Wiosną trzeba ich zdobywać znacznie więcej. Jestem przekonany, że nowi piłkarze w tym pomogą.

Celem Lechii na najbliższą rundę jest zakwalifikowanie się do grupy, która będzie walczyła o czołowe miejsca w ekstraklasie?

To jest krótkoterminowy cel. Chcemy już po wznowieniu rozgrywek przesunąć się o kilka miejsc w górę tabeli. Tym bardziej, że gramy przecież z zespołami sąsiadującymi z nami w tabeli. Mecze z Pogonią Szczecin czy też Zawiszą Bydgoszcz będą dla nas bardzo ważne. Nie możemy też zapominać o Pucharze Polski, który będzie dla nas niezwykle ważny. Wiemy przecież, jakich zespołów już nie ma w tej edycji rozgrywek. Trzeba zrobić wszystko, żeby zajść tam jak najdalej.

Ale czy Lechia ma już w obecnym sezonie zakwalifikować się do europejskich pucharów?

Nie, takiej presji na zespole nie ma. Nic za wszelką cenę.

Jak Pan ocenia dotychczasową pracę trener Michała Probierza w Lechii?

Nie chcę w połowie sezonu oceniać dokonań trenera Probierza, bo to nie jest dobry czas. Na pewno na plus można mu zaliczyć postawę zespołu w rozgrywkach o Puchar Polski.

Ale to Pan będzie rozliczał szkoleniowca z wyników?

Tak, to leży w moich kompetencjach.

Jak będzie wyglądała polityka transferowa Lechii? Będzie Pan chciał opierać kadrę pierwszego zespołu na wychowankach czy też będziecie ściągać gotowych zawodników z innych klubów?

Proporcje muszą być wyważone. Co roku do kadry pierwszego zespołu powinno wchodzić dwóch, trzech młodych zawodników. Tym bardziej, że szkolenie w Lechii stoi na bardzo wysokim poziomie. Ale przykład Arsenalu w poprzednich latach pokazał, że na samej młodzieży trudno zbudować zespół, który będzie odnosił sukcesy. Dlatego jeżeli pojawi się na rynku piłkarz, którego będziemy chcieli mieć w swoim zespole, to na pewno kasa się znajdzie.

Jakim budżetem transferowym będzie Pan dysponował latem? Czy też będziecie ściągać tylko zawodników, za których nie trzeba będzie płacić?

Nie, będziemy w stanie zapłacić za interesujących nas zawodników. Oczywiście ten budżet będzie ograniczony. Nie spodziewam się przecież 10 milionów euro na transfery.

A co jeśli będziecie chcieli na dłużej zatrzymać zawodników, którzy do Lechii są tylko wypożyczeni? Na przykład Aleksandra Jagiełło czy też Macieja Makuszewskiego?

Mamy w kontraktach z tymi piłkarzami opcje pierwokupu i wpisane sumy odstępnego.

Ile czasu dostał Pan od właścicieli na zbudowanie silnego zespołu?

Dwa, trzy lata na ustabilizowanie zespołu. Potrzeba czasu, żeby zbudować dobry zespół. Oczywiście, nie wykluczam, że może nam się udać już w obecnym sezonie zająć lokatę, która będzie dla nas sukcesem. Ale moim zadaniem jest, żeby to było powtarzalne, a nie na zasadzie jednorazowego wyskoku.

Źródło: transfering.pl