Piotr Grzelczak jest jednym z niewielu piłkarzy "starej" Lechii, którzy przetrwali letnie wietrzenie szatni i zostali w gdańskim zespole czytamy na trojmiasto.sport.pl.

Grzelczak w tym sezonie zagrał w dwóch spotkaniach Lechii. W obu wchodził do gry z ławki rezerwowych, dwukrotnie zmieniając Bartłomieja Pawłowskiego - w Białymstoku w 40. minucie, a w Gliwicach w 46. Czy przeciwko Lechowi Poznań Grzelczak, wobec nieustabilizowanej formy Pawłowskiego, wystąpi od początku spotkania?

- Za kadencji trenera Probierza też zaczynałem z ławki i różnie to wyglądało. Jednak jak złapałem rytm, na dobre wszedłem do składu - to już nie oddałem tego miejsca. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie. Naprawdę daję nadal z siebie maksa. Nie pozostaje mi nic innego, jak ciężko pracować, aby jeszcze bardziej do siebie przekonywać szkoleniowca - mówi Grzelczak w rozmowie z portalem trojmiasto.sport.pl. - Jednak cieszę się, że po moim wejściu na boisku drużyna strzelała bramki. Od tego są przecież rezerwowi, aby dać nowy impuls, pomóc zespołowi w odnoszeniu zwycięstw i zdobywaniu punktów - dodaje skrzydłowy Lechii.

W poprzednim sezonie impulsem dla Grzelczaka było spotkanie towarzyskie Lechii z Barceloną, w którym piłkarz biało-zielonych strzelił bramkę. Od tego spotkania skrzydłowy Lechii zaczął być ważnym ogniwem w Lechii. A jak będzie w obecnych rozgrywkach?

- Nie można żyć tylko tamtą historią. Już w niedzielę będzie okazja, aby o sobie przypomnieć, bo Lech to jeden z najlepszych zespołów w naszej lidze. Chcę nadal cieszyć kibiców ładnymi bramkami i asystami, gdyż przecież to jest najważniejsze w futbolu - przekonuje Grzelczak, który rywalizuje z Pawłowski o miejsce w pierwszym składzie.

- Uważam, że najgorzej, jak nie ma z kim rywalizować, gdyż wówczas można zatrzymać się w rozwoju. A walka o miejsce w składzie zawsze wpływa dobrze na formę. Rywalizacja między nami jest mocna, a grać będzie ten, który znajdzie się w lepszej dyspozycji - dodaje piłkarz Lechii.

Źródło:trojmiasto.sport.pl