Duda: W meczu z Koroną Kielce zrobiłem to, co do mnie należało. Strzeliłem bramkę, ale sędzia uznał, że była nieprawidłowa.

Nie pozostaje mi nic innego, jak w meczu z Widzewem Łódź jeszcze raz pokazać, że umiem zdobywać gole w ekstraklasie - mówi napastnik Lechii Gdańsk Adam Duda.

Po niezbyt udanym meczu Dudy w pierwszej ligowej kolejce przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała napastnik Lechii na długie tygodnie wypadł z pierwszego składu gdańskiej drużyny. Szansę od trenera Michała Probierza otrzymał dopiero w spotkaniu 10. kolejki z Koroną. Tam wszedł w końcówce meczu i nawet strzelił gola, tyle że nieuznanego.

- Wszedłem na boisko i zrobiłem to, co do mnie należy - mówi Duda w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Miałem właściwie jedną sytuację i umieściłem piłkę w bramce. Sędzia uznał jednak, że wcześniej był spalony i dlatego tego meczu nie wygraliśmy. Szkoda, bo znów w mojej karierze arbiter nie uznaje mi bramki [Duda zdobył gola w meczu ze Śląskiem Wrocław w sezonie 2011/2012, ale wówczas sędzia nie uznał bramki, gdyż wcześniej faulowany był jeden z piłkarzy Śląska]. Ja jednak mogę zapisać sobie malutki plusik przy moim występie w tym spotkaniu - dodaje Duda.

Szansę na zdobycie swojej pierwszej bramki w tym sezonie w ekstraklasie Duda poszukać będzie musiał w spotkaniu z Widzewem.

- Słyszę różne głosy na temat mojej gry, ale się tym nie przejmuję. Niech mówią sobie, co chcą. Ja skupiam się na tym, by strzelać gole dla Lechii. Nie uważam, że jestem "zablokowany" czy że potrzeba mi przełamania. Strzelam bramki w rezerwach, jest ta systematyczność, więc teraz pozostaje mi to pokazać w ekstraklasie. I wiem, że to jeszcze pokażę - deklaruje Duda.

Zobacz profil Adama Dudy w Lechia.net

Piłkarze Lechii w meczu z Widzewem znów stawiani są w roli faworytów. Trener Probierz podkreślał ostatnio, że gdańszczanie nie zawsze dobrze odnajdują się w tej roli.

- Bycie faworytem musi zacząć być naszym atutem. Takie opinie pokazują, że obserwatorzy widzą naszą piłkarską przewagę nad niektórymi zespołami, i my też musimy to czuć w tym, co robimy na boisku. Zasługujemy przecież na europejskie puchary, a w perspektywie chcemy zdobyć pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski, więc rola faworyta powinna dodawać nam skrzydeł, a nie demobilizować czy wprowadzać w to, co robimy, nerwowość - podkreśla napastnik Lechii.

lechia.net

Źródło: trojmiasto.sport.pl