Lechia Gdańsk nie przywiozła ze stolicy punktu, choć w 90. minucie był remis 1:1. Biało-Zieloni stracili gola w samej końcówce. Zdecydowały błędy indywidualne. Oceniliśmy piłkarzy Lechii w skali 1-10.
Pomeczowa konferencja prasowa Johna Carvera trwała niespełna trzy minuty. Szkoleniowiec żartował, że była to najkrótsza konferencja w jego karierze trenerskiej. W swojej wypowiedzi przyznał jednak, że Lechia miała momenty dobrej gry. Podkreślił, że porażka jednak boli. Zapytaliśmy Anglika, co poczuł po golu Ziółkowskiego. - Z pewnością nie jest to miłe uczucie. Było mi trudno wejść do szatni po meczu, szkoda mi zawodników że straciliśmy bramkę w końcówce. Nieczęsto zdarza mi się żebym nie wiedział co powiedzieć po meczu, a dzisiaj tak jest - przyznał.
Tradycyjnie wystawiliśmy piłkarzom pomeczowe noty w skali 1-10. Trzeba przyznać, że trudno wystawia się oceny po takich spotkaniach. Bo Lechia w Warszawie naprawdę wyglądała solidnie, a o porażce zdecydowały błędy indywidualne.
Szymon Weirauch - 3
Niestety nie pomógł przy golach, a wręcz przeszkodził. Przy pierwszej bramce nie wybił piłki. Przy drugiej powinien się lepiej zachować, co sam podkreślił w pomeczowym wywiadzie na antenie Canal+Sport. Zaznaczył, że źle obliczył lot piłki i dlatego się z nią minął. Chcielibyśmy ocenić Szymona nieco wyżej. Bo przecież obronił rzut karny. Ale stracone gole niestety obciążają jego konto.

Dominik Piła - 6
To piłkarz, który na przestrzeni całego sezonu jest najlepszym defensorem Lechii. W Warszawie znów zagrał solidny mecz. Generalnie prawa strona była dobrze zabezpieczona, czego nie możemy powiedzieć o stronie lewej, ale o tym później. Do tego Dominik podłączał się do akcji ofensywnych i był aktywny na boisku. Po meczu był rozczarowany. - Najbardziej boli to, że graliśmy dobry mecz, a kolejny raz wracamy z wyjazdu bez punktów. Przynajmniej ten jeden punkt bardzo by nam się przydał. Pozytyw jest taki, że gra nie wyglądała źle. Walczyliśmy, mieliśmy swoje szanse, mogliśmy strzelić gola na 2:1, ale niestety, taka jest piłka. Zostało pięć meczów, będziemy walczyć do końca - mówił.
Bujar Pllana - 3
Wrócił do składu i nie pomógł. Przy obu bramkach powinien zachować się lepiej. Co prawda wypadł lepiej niż Elias Olsson, ale Szwed nie zawiesił mu wysoko poprzeczki.
Elias Olsson - 2
Szwed zagrał bardzo źle. Żółta kartka i sprokurowany karny to tylko wierzchołek góry lodowej. Był po prostu niepewny. Mały włos a zdobyłby spektakularnego "samobója". Po jego wybiciu piłka trafiła w poprzeczkę Szymona Weiraucha.
Miłosz Kałahur - 2
Lewa strona Lechii przeciekała. Miłosz miał spore problemy z Morishitą i Kunem. Obrońcę oceniamy przede wszystkim z defensywy, a wychowanek Lechii zagrał po prostu słabo w obronie. Co z tego, że podłączał się pod akcje ofensywne, jak Biało-Zieloni stracili dwie bramki.

Camilo Mena - 6
Zagrał dobrze. Podania? 26 na 29 celnych, w tym dwa kluczowe zagrania. Masa dryblingów. Obrońcy Legii mieli z nim problemy. Napędzał prawą stronę, ale też pamiętał o swoich obowiązkach w obronie. Z drugiej strony wciąż ma problemy z decyzyjnością.
Iwan Żelizko - 5
Uporządkował środek pola. Cieszy, że wrócił po kotnuzji, bo widać jak bardzo go brakowało. W całym meczu miał tylko jedno niecelne podanie.
Rifet Kapić - 6
Bardzo ważny gol Kapicia dał Lechii prowadzenie w 30. minucie. I pewnie wystawilibyśmy Rikiemu wyższą notę, gdyby nie fakt, że przy golu na 1:1 zamiast próbować ratować sytuację i próbować jeszcze wybić piłkę, to tego nie zrobił. A był najbliżej Luquinhasa.

Maksym Chłań - 2
Niestety kolejny raz zagrał źle, słabo, beznadziejnie. Szybko zmieniony. W pierwszej połowie szybko mógł obejrzeć kartkę, jednak sędzia postanowił go nie karać. Zrobił to dopiero przy kolejnym faulu. Z całego meczu przypominamy sobie tylko jedną indywidualną akcję Chłania zakończoną strzałem - na początku meczu. Poza tym bez konkretów. Również niezbyt pomagał Kałahurowi w obronie.
Bohdan Wjunnyk - 5
Jak zawsze mocno pracował na boisku dla drużyny. Przebiegł najwięcej w zespole Johna Carvera - 11,4 km. Do tego należy doliczyć 21 sprintów. Jak równy z równym walczył z obrońcami Legii. Zabrakło jedynie konkretów w postaci strzałów czy zagrań.
Tomas Bobcek - 4
Ostatnio dublet, a dziś... trzy zmarnowane bardzo dobre sytuacje. W doliczonym czasie gry, chwilę przed golem dla Legii, powinien zamknąć mecz. To obniża jego ocenę. W całokształcie jak zawsze sporo walczył i biegał. Zostawił serce. Zresztą jak cały zespół.
Rezerwowi:
Anton Tsarenko - 6
Wszedł w 56. minucie za Maksyma Chłania i dał zdecydowanie więcej niż jego kolega z młodzieżowej reprezentacji Ukrainy.
Tomasz Neugebauer - bez oceny
Grał za krótko. Wszedł w doliczonym czasie gry.
źródło: 90minut.pl / własne


































