Niektóre życiowe sytuacje są tak ciężkie i skomplikowane, że sami sobie z nimi nie radzimy.

Są na szczęście ludzie, są przyjaciele którzy zrobią wszystko aby pomóc drugiej osobie. Z bardzo szczególną prośbą zwróciła się do klubu koleżanka Łukasza Wawra, wiernego kibica rugbistów Lechii Gdańsk, który w skutek poważnego wypadku zapadł w śpiączkę. Przy całej inicjatywie jest blisko nasz zawodnik Łukasz Doroszkiewicz, który doskonale zna Łukasza, jako kibica i bliskiego kolegę.


Łukasz w czarnej bluzie, siedzi w górnym rzędzie, trzeci z lewej.

Poniżej przedstawiamy historię, którą napisała Agnieszka Czyż: Łukasz Wawer to od lat wierny fan Lechii Rugby. Mieszkając jeszcze we Wrzeszczu przy ul. Grunwaldzkiej po sąsiedzku chodził na mecze na Waszym starym stadionie. Teraz mieszka na Złotej Karczmie. Mamy tu grupę zapaleńców, do której sama należę i razem jeździmy na mecze. Dopingujemy całą drużynę z Gdańska u siebie i na wyjazdach.

Niestety 3 stycznia b.r. Łukasz uległ bardzo poważnemu wypadkowi. W Gdańsku Osowej został potrącony przez samochód. W stanie krytycznym został przewieziony do UCK Akademii Medycznej w Gdańsku. Przez dwa tygodnie walczył o życie. Oddychał za Niego respirator, bardzo długo utrzymywał się też obrzęk mózgu. Nadal ma zewnętrzny stabilizator lewej nogi, po otwartym złamaniu goleni, usunięto Mu śledzionę. Zbite lewe płuco, pękniętą kość rzuchwy i mostek. Najgorszy w skutkach okazał się uraz czaszkowo-mózgowy. Pomimo tego, że Łukasz oddycha już sam, nadal nie odzyskał przytomności. Niektórzy zaliczają Go do tzw. Śpiochów, czyli osób które nie mogą wybudzić się ze śpiączki farmakologicznej. Ciężko jest się nam z ta opinią zgodzić, ponieważ od miesiąca Łukasz otwiera oczy, ziewa, marszczy nos kiedy wącha Swoje perfumy albo kawę. Potrafi też ścisnąć palec, jeśli się Go o to poprosi. Po konsultacji z neurologiem prof. Janem Talarem wiemy, że powrót Łukasza do sprawności jest możliwy dzięki intensywnej i długotrwałej rehabilitacji oraz powrocie do domu. Szpital jest dla Niego dużym zagrożeniem. Oddycha przez rurkę tracheotomijną, więc w środowisku pełnym wirusów i bakterii łatwo o zapalenie płuc, które w obecnym stanie byłoby dla Niego bardzo groźne.

Po prawie dwumiesięcznym oczekiwaniu, w końcu udało Nam się znaleźć dla Łukasza miejsce, w którym bez ryzyka zachorowania np. tak groźnego jak zapalenie płuc, będzie mógł wracać do zdrowia. Cieszy nas to tym bardziej, że oddział ortopedii na którym przebywał Łukasz nie obejmował rehabilitacji osoby w śpiączce w takim zakresie jak wyspecjalizowana pod tym kątem jednostka medyczna. Jednakże dalsza rehabilitacja Łukasza wiąże się z dużymi kosztami. Tylko codzienne, intensywne ćwiczenia z fizykoterapeutą są szansą na powrót do sprawności. Specjalne łóżko, materac przeciwodleżynowy, butla z tlenem i pozostały sprzęt medyczny, który jest potrzebny, aby mógł wrócić do domu, to wszystko kosztuje. Pomóżmy Łukaszowi wrócić do zdrowia, w czerwcu kończy 33 lata. A w obecnej sytuacji każda forma pomocy jest na wagę złota.

Klub jest wielkim zwolennikiem takich inicjatyw i postara się zaangażować w miarę możliwości – takie stanowisko przyjął zarząd oraz zawodnicy pierwszego zespół Lechii Gdańsk!

Podczas meczu Lechia Gdańsk - Budowlani Łódź przyjaciele Łukasza Wawra będą obecni na trybunach i w trakcie spotkania przejdą się z puszką wśród publiczności z nadzieją na zebranie środków na leczenie Łukasza. Oczywiście do takiej puszki dorzucą się także zawodnicy Lechii oraz działacze.

Pomóżmy tak jak możemy!

Źródło: RC Lechia