Serwis lechiarugby.pl zamieścił ciekawy wywiad z nowym szkoleniowcem rugbistów Lechii.

1. Jak to się stało, że Paweł Lipkowski znalazł się na rugby?
Był taki czas, że w Pruszczu nie było innej dyscypliny poza piłką nożną. W pewnym momencie dowiedziałem się o rugby i była to wtedy jedyna alternatywna. Pozwoliłem się namówić kolegom, którzy chodzili już na rugby i spróbowałem. Był to chyba rok ’89. Taką małą ciekawostką jest fakt, że na tym samym treningu zapisał się również Sławek Kaszuba. Był to ówczesny Lotnik, w którym trenowaliśmy do 95 roku, kiedy to klub przechodził pewien kryzys i został na jakiś czas rozwiązany. Nasza trójka razem z Pawłem Lenartowiczem przeszła do Lechii. Trenerem był Ryszard Banaszek, który twierdził, że w tej sytuacji musimy się przenieść do Lechii lub Ogniwa jednak jemu bliżej było do Gdańska. Właściwie to przeszło jeszcze kilku zawodników, ale po paru treningach zostało trzech.

2. Na jakiego trenera trafiliście w Gdańsku?
Stanisława Zielińskiego i w tym samym roku zdobyliśmy w juniorach tytuł mistrza Polski w Poznaniu. Był to ostatni rok młodszego juniora, później oczywiście junior starszy, a następnie trafiłem do seniorów. Zostałem powołany do reprezentacji Polski juniorów, która miała swój życiowy wyjazd do Chile. W tej reprezentacji byłem na wszystkich zgrupowaniach, obozach i na ostatnim z nich trenerzy Niedźwiedzki i Żórawski podziękowali mi i nie zabrali ze sobą. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło… Zostałem w kraju i tydzień później Lechia grała z Ogniwem, gdzie w tamtym czasie był to mecz na szczycie, trener wystawił mnie - ku mojemu zdziwieniu – w pierwszym składzie na skrzydło. W tym najważniejszym meczu w sezonie udało mi się dwa razy przyłożyć i chyba zagrałem dobry mecz. Dzięki temu spotkaniu zostałem w składzie seniorów. To wynagrodziło mi ten wyjazd reprezentacji beze mnie.

3. Twój pierwszy mecz z reprezentacją?
Mecz z Czechami, pierwszy który zagrałem w kadrze senior. Był to Brzeg Dolny i wynik 18:18. Udało mi się również przyłożyć.

4. Jak to wspominasz?
Debiut w kadrze z trudnym przeciwnikiem uważam raczej za udany.

5. Czy po tamtym, udanym meczu, byłeś już regularnie powoływany do kadry seniorów?
Jeśli omijały mnie kontuzje to byłem raczej powoływany.

6. Pod okiem jakich trenerów trenowałeś przez te wszystkie lata gry w rugby?
Pierwszy trener w Lotniku to Wiesław Baranowski, następnie Ryszard Banaczek - również Lotnik, dalej Stanisław Zieliński w Lechii i pod koniec Marek Płonka. W reprezentacji byli to Niedźwiecki z Żórawskim i Jerzy Jumas.

7. Twój mecz życia to?
Zdecydowanie to spotkanie z Niemcami. Był to najlepszy mecz w moim życiu. Wygrany na dodatek przez nas. Udało mi się 2 razy przyłożyć. Wtedy jak mnie dziennikarze pytali o mecz życia, to mówiłem że wszystko przede mną, ale teraz wiem, że to był ten… 8. Ile lat grałeś w seniorach Lechii? 
Wcale nie tak dużo - myślę, że było to 6 lub 7 lat.

9. Dlaczego odszedłeś z klubu i zakończyłeś karierę?
Z powodu kontuzji. Grałem wtedy w reprezentacji 15 i 7. Najpierw na 7 w Amsterdamie doznałem kontuzji barku, którą przez wakacje podleczyłem, a zaraz jak się zaczęła liga zerwałem więzadła w kolanie. I te dwa urazy na długi czas wykluczyły mnie z rugby.

10. Próbowałeś wrócić?
Próbowałem, ale kosztowało mnie to w tamtym czasie bardzo dużo poświęcenia i powrót szedł jak po grudzie. Do tego doszły urazy odcinka lędźwiowego, naderwanie dwugłowych. W pewnym momencie odnalazłem nową motywację, żeby zostać trenerem i swoje ambicje tam skierowałem. Jak odchodziłem, to Lechia zdobywała bodajże 5 tytuł w ostatnich latach i nie starczyło motywacji sportowej żeby po tych ciężkich kontuzjach jeszcze raz podjąć próbę walki o tytuł.

11. Twój debiut trenerski.
Pruszcz Gdański.

12. Jak to się stało?
W tym czasie w Pruszczu trenowali bardzo zdolni juniorzy. Pamiętam, że wracałem z tenisa i zostałem zagarnięty przez trenera Antoniego Kowalczuka i Wojciecha Stolarskiego. Poprosili mnie, żebym pomógł w przygotowaniach do MP 7 juniorów. Zdobyliśmy wtedy 2 miejsce, więc było duże zadowolenie i drużyny, i moje. Tymczasem okazało się, że główny trener Antoni Kowalczuk wyjechał w sprawach służbowych do Stanów, no i ja pociągnąłem dalej ten temat. Następną imprezą były mistrzostwa Polski w 15, gdzie też udało nam się zdobyć srebro. Tak bardzo się w to wkręciłem, że ciężko było zostawić chłopaków i trwało to tyle lat.

13. Czy tą grupę prowadziłeś do seniorów?
Czterech najzdolniejszych oddaliśmy do Lechii , a do AZS AWFiS Gdańsk dwóch. Z resztą juniorów którzy pozostali oraz zawodnikami, którzy na tamte czasy nie znajdowali miejsca w Lechii stworzyliśmy zespół seniorów i startowaliśmy w 2 lidze. 14. Jakie były te początki…?
Początek był dosyć ciężki. Brakowało nam właściwie wszystkiego. Pamiętam, że dostaliśmy jakieś stare koszulki z PZR. Mieliśmy jednak wszystko pozostałe czyli chęci i zaangażowanie. Tak zaczęliśmy walkę z drużynami 2 ligi.

15. Czy oprócz seniorów trenowałeś jeszcze inne grupy?
Prowadziłem sam 3 grupy młodzieżowe i drużynę seniorów. Tak się zaangażowałem, że byłem jednocześnie w klubie trenerem, fizjoterapeutą, menagerem i tak naprawdę tylko w sprawach organizacyjnych odciążał mnie Daniel Skonieczny. We dwójkę mieliśmy cały ten klub na głowie. Podjęliśmy się chociaż nie mięliśmy o tym specjalnie pojęcia, ani Daniel od organizacji, ani ja. Była to wtedy trochę praca ponad siły.

16. A zarząd?
Byliśmy podpięci pod zarząd Czarnych Pruszcz Gdański, a my sami z rugby byliśmy zwyczajnie częścią tego klubu. Przez lata bardzo dużo się zmieniło. Odłączyliśmy się zupełnie, wybraliśmy własny zarząd. Obecnie klub jest w bardzo dobrej kondycji. Z pełnym zapleczem sportowym i dobrą organizacją. Posiada niemalże wszystkie grupy młodzieżowe i pełnowartościową drużynę seniorów. Sekcja ma również pomoc od miasta i uważam, że to dobrze prosperujący klub pierwszoligowy.

17. Czy zostawiłeś drużynę, która ma szansę na mistrzostwo I ligi?
Myślę, że ta ekipa może wiele ugrać i życzę awansu Czarnym do ekstraligi . Przychodząc do pracy w Lechii, podziękowałem chłopakom bo to dzięki nim, i pracy z nimi, mogłem dostać taka propozycję jaką dostałem. Jestem im za to wdzięczny.

18. Na tegorocznych MP 7 w Sochaczewie Czarni wystąpili w koszulkach „nie ma Lipy gramy”.
Tak, takie koszulki powstały z inicjatywy zarządu i chłopaków. Byłem z nimi 9 lat i zostawiłem tam kupę serca. Nie ma co ukrywać, jeśli się z kimś trenuje i pracuje tyle czasu, to nie można zostawić wszystkiego od tak. Dalej jestem w kontakcie z chłopakami i w miarę możliwości chcę być na meczach Czarnych.

19. Czy chciałbyś coś przekazać nowemu trenerowi?
Myślę, że sportowo nie wypada mi udzielać żadnych rad dużo bardziej doświadczonemu trenerowi. Jestem przekonany, że będzie wiedział co robić. Cieszę się, że zespół oddałem w tak dobre ręce. W innych sprawach - organizacyjnych - nie czuję się doradcą. Myślę, że w klubie są ludzie, którzy robią to dobrze.

20. Dostałeś propozycję objęcia funkcji trenera pierwszej drużyny Lechii Gdańsk. Dlaczego się zgodziłeś?
Miałem wiele dylematów jeśli chodzi o przejście tutaj. Jednym z nich było zostawienie klubu, który współtworzyłem przez wiele lat. Wchodzenie do zespołu, który przed chwilą zdobył mistrza jest na pewno nie łatwe, jednak po kilku rozmowach z zarządem moje zadania, zostały określone. Nie postawiono przede mną od razu obrony tytułu, natomiast udział w finale byłby jak najbardziej mile widziany. Ważne zadanie jakie mi postawiono to transformacja i przebudowanie stylu gry drużyny. To praca długofalowa jednak bardzo ważna.

 

21. Czy będziesz w klubie decydował o transferach?
O transferach decyduje zarząd. Wraz z Markiem Płonką będziemy wskazywać zawodników, którzy są nam potrzebni. Musimy dbać o to, żeby Lechia wygrywała mecze, a do tego potrzebni nam są ludzie. Finalną decyzję wydaje jednak zarząd.

22. Czy możesz już podać jakieś nazwiska zawodników, których bierzesz pod uwagę?
Na operowanie nazwiskami jest jeszcze za wcześnie. Uważam jednak, że o nich należy myśleć już dzisiaj. W momencie kiedy zacznie się okno transferowe to my musimy dopełnić tylko formalności.

23. Na jakie pozycje?
Myślę, że są wolne wakaty na pozycjach w I linii młyna, przydałby się zawodnik do III linii, a w ataku dobry center. Obecnie nasza kadra nie jest za szeroka, dlatego trzeba ją rozszerzyć.

24. Zawodnicy ściągani na finały czy silny zespół zawodników z Gdańska?
Jeśli ja miałbym o tym decydować to jestem zdecydowanie zwolennikiem zespołu, który będzie trenował tu na miejscu i pozyskiwania takich zawodników, którzy będę mogli przenieść się do Gdańska. Zależy mi na tym, żeby w treningach brało udział jak największa liczba zawodników.

25. Czy Lechia dalej będzie sięgała po takich zawodników jak Henry Brice czy David Chartier?
Zawodnicy takiego formatu jak ci wymienieni są rugbistami wysokiej klasy. To zawodnicy, którzy mogą przesądzić swoją grą o obliczu meczu. Trzeba mieć ich na uwadze i też warto z nich korzystać. Nie chciałabym jednak, żeby o przyjezdnych zawodników budować politykę kadrową i sposób grania drużyny. Tacy zawodnicy mogą być wisienką na torcie, ale najważniejszy jest stały zespół.

26. Zapytam teraz o młodych zawodników. Lechia ma obecnie wicemistrzów polski juniorów w rugby 7 i 15.
Będę z takich zawodników często korzystał bo należy im dawać szansę. Ponadto nie mamy innego wyboru. Uważam, że czeka ich dużo ciężkiej pracy żeby dorównali i zbliżyli się do poziomu gry pierwszego zespołu. Nie ma ligi młodzieżowej i przeskok z juniorów do seniora jest duży. Część z nich na tym etapie gdzieś się gubi niestety. Naszym zadaniem jest stworzenie im dobrej perspektywy. Każdy z nich zasługuje na szansę.

27. Czy trenują już z wami?
Trenują w pełnym wymiarze i uczestniczą w zajęciach I zespołu. Są wartościowi i mają uzupełniać drużynę. Kilku z nich sprawdza się już dzisiaj bardzo dobrze. Przykładem jest Przemek Auksztulewicz. Zaskoczył nas pozytywnymi wejściami na mecze seniorów. Niektórzy z juniorów zagrali w naszych dwóch sparingach z Pruszczem i Ogniwem.

28. Twój debiut w meczu z Pogonią był bardzo nieudany
Wpłynęły na to 2 okoliczności. To, że jednak zawodnicy Lechii zlekceważyli przeciwnika i nie uwierzyli mi w to, kiedy przestrzegałem przed Pogonią - miałem z nimi do czynienia w I lidze i znałem ich wartość. Czułem, że może być to zespół, który może walczyć nawet o medale. Zasada bij mistrza w pełni się sprawdziła. Mieliśmy spore kłopoty kadrowe, na co nałożyła się wyjątkowo słaba gra tego dnia - zarówno młyn jak i atak. Graliśmy z zachowaniami rugby 7, a nie 15. Dodatkowo, wydaje mi się, że brak odpowiedniej motoryki był okupiony wcześniejszymi turniejami, kiedy np. tydzień temu Lechia zdobyła mistrza rugby 7. Można na to patrzeć, że mistrz uległ beniaminkowi ale faktycznie mieliśmy słabszy dzień i przegraliśmy z dobrą, solidną drużyną. Był to falstart, niewątpliwie też ciężko wziąć pełną odpowiedzialność po tygodniu pracy w zespole. Poznawaliśmy się, a ja wdrażałem do pracy w Gdańsku.

29. W drugiej kolejce wygraliśmy z Budowlanymi Łódź 20:0!
Zagraliśmy poprawnie i zwyciężyliśmy. Budowalni tak samo jak my mają problemy kadrowe, jednak to zawsze mocny i silny zespół. Niektórzy stawiali nas w tym meczu na straconej pozycji, natomiast nam udało się wygrać. Dobrze przepracowaliśmy okres 3 tyg. od pierwszego meczu. Odpowiednio zmotywowaliśmy zespół, dzięki temu niektórzy zawodnicy wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. 30. Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia w roli trenera Lechii Gdańsk
Dziękuję bardzo

Źródło: lechiarugby.pl