Lechia walczy o puchary! W meczu 33. kolejki T-Mobile Ekstraklasy biało-zieloni pokonali na wyjeździe Górnik Zabrze 1-0. Złotego gola zdobył Sebastian Mila.

 

Lechia przystępowała do meczu w Zabrzu z jasnym celem: wrócić na zwycięską ścieżkę po remisie na PGE Arenie z Wisłą Kraków. Przystępowała wzmocniona, gdyż linię obrony wzmocnił narzekający ostatnio na uraz Rafał Janicki, którego absencja w miniony piątek była aż nadto widoczna. 

 

Górnik wyszedł na murawę bardzo zmotywowany, ale Lechia bardzo szybko sprowadziła gospodarzy na ziemię. Już w siódmej minucie po znakomitym prostopadłym podaniu Mili wynik otworzyć mógł Maciej Makuszewski, lecz przegrał pojedynek z Kasprzikiem, a tak naprawdę uderzył prosto w niego. Biało-zieloni bardzo długo utrzymywali się przy piłce, ale szwankowała skuteczność pod bramką przeciwnika. Kolejną fantastyczną okazję zmarnował w 28. minucie Colak, który nie trafił w piłkę, będąc nieatakowanym kilka metrów przed bramką Górnika. 

 

Zabrzanie potrafili tylko raz, ale za to bardzo groźnie wyprowadzić kontratak. Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy Gergel zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, a Łukasz Madej fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Chwilę później niecelnie zza "szesnastki" strzelił Gancarczyk.

 

Od 46. minuty na boisku zameldował się Nikola Leković, który zastąpił Jakuba Wawrzyniaka, mającego problemy mięśniowe. Dwie minuty później po kolejnym dobrym podaniu Mili przed szansą stanął Colak, ale uderzył zdecydowanie zbyt lekko z około szesnastu metrów i Kasprzik nie miał kłopotów z interwencją. Momentalnie chcieli odpowiedzieć zabrzanie, ale z podobnej sytuacji Gergel strzelił wprost w Budziłka. Górnik ewidentnie się rozkręcał. Radosław Sobolewski próbował nawet strzału z ponad trzydziestu metrów, jednak piłka przeleciała nieznacznie obok słupka. Jeszcze lepszy pomysł miał Mila, próbujący przelobować bramkarza Górnika niemal z połowy boiska. Golkiper jednak w ostatniej chwili zdążył uratować swój zespół.

 

W 67. minucie na boisku pojawił się Kevin Friesenbichler i już minutę później mógł strzelić gola, ale z ostrego kąta posłał futbolówkę obok dalszego słupka bramki Górnika. Niemal po kwadransie gdańszczanie przeprowadzili ładną dwójkową akcję na prawej stronie boiska. Wojtkowiak zagrał do Makuszewskiego, a ten dośrodkował w pole, ale Bruno Nazario nie doszedł do piłki.

 

Kluczowa okazała się 78. minuta. Friesenbichler zagrał kapitalnie na wolne pole do Mili, a ten w sytuacji sam na sam z Kasprzikiem posłał piłkę obok niego. Gospodarze próbowali wybijać jeszcze futbolówkę, ale ta przekroczyła całym obwodem linię końcową!

 

Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę. W doliczonym czasie gry drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał bowiem Roman Gergel. Chwilę później Nikola Leković zderzył na wślizgu się z Przybylskim i arbiter pokazał mu bezpośrednią czerwoną kartkę. Sytuacja była dość kontrowersyjna.

 

Okazja do zdobycia kolejnych trzech punktów już w najbliższą niedzielę o godz. 18! Do Gdańska przyjedzie Lech Poznań i nie może zabraknąć na stadionie żadnego kibica Lechii!

 

Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 0-1 (0-0)

Sebastian Mila 78'

 

Górnik Z.: Kasprzik - Słodowy (85' Skrzypczak), Danch, Szeweluchin, Gancarczyk (76' Magiera) - Madej, Sobolewski, Grendel, Gergel, Kosznik - Nowak (69' Przybylski).

Lechia: Budziłek - Wojtkowiak, Janicki, Gerson, Wawrzyniak (46' Leković) - Makuszewski, Borysiuk, Vranjes, Mila (90+3' Łukasik), Bruno Nazario - Colak (67' Friesenbichler).

 

sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

Obserwuj autora na Twitterze