Piłkarze Lechii Gdańsk odnieśli drugie w tym sezonie Lotto Ekstraklasy zwycięstwo na Stadionie Energa Gdańsk.

Biało-Zieloni pokonali Koronę Kielce 3:2, zwycięską bramkę zdobywając w ostatnich minutach spotkania. Gola na wagę trzech punktów zdobył, podobnie jak pierwszą bramkę - Grzegorz Kuświk.

O ile w poprzednim spotkaniu Lechii Gdańsk ze Śląskiem na boisku we Wrocławiu działo się raczej niewiele ciekawego, o tyle w starciu Biało-Zielonych z Koroną na Stadionie Energa Gdańsk od pierwszego gwizdka arbitra nie można było narzekać na nudę.

Gdańszczanie zaatakowali od samego początku spotkania i już po trzech minutach powinni prowadzić. Po podaniu Mario Malocy w doskonałej sytuacji przed bramką Korony znalazł się Sławomir Peszko, który zdecydował się na płaskie uderzenie w kierunku dalszego słupka. Piłka najpierw odbiła się od jednego słupka, potem od drugiego, aż wreszcie wylądowała bezpiecznie w dłoniach Macieja Gostomskiego, nie dając „Peszkinowi” okazji do ucieszenia się z pierwszego gola w tym sezonie.

Pozbawiony bramki skrzydłowy Lechii musiał zatem zadowolić się trzecią w obecnych rozgrywkach Lotto Ekstraklasy asystą. W 20. minucie Peszko po świetnym rajdzie skrzydłem zacentrował wprost na głowę Grzegorza Kuświka, który mocnym uderzeniem skierował piłkę do bramki, dając prowadzenie Lechii 1:0. Równie skutecznym strzałem popisał się w 38. minucie Radek Dejmek, jednak sęk w tym, że precyzyjną silną główką pokonał swojego bramkarza po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Rafała Wolskiego, czym podwyższył prowadzenie Biało-Zielonych.

{joomplucat:2195 limit=9|columns=3}

Zobacz całą galerię zdjęć

Chwilę później Korona, która większość czasu w pierwszej połowie skupiona była na bronieniu dostępu do swojej bramki, wróciła do gry. Podopieczni Tomasza Wilmana za sprawą świetnego uderzenia z rzutu wolnego Mateusza Możdżenia zdobyli kontaktową bramkę, zaś tuż przed końcem pierwszej połowy mogli wyrównać. Szybki kontratak zmarnował jednak Łukasz Sekulski, który będąc tuż przed bramką Vanji Milinkovicia-Savicia uderzył zbyt lekko, by pokonać gdańskiego golkipera.

W drugiej części gry spotkanie nie straciło na atrakcyjności, a gdańszczanie z uporem dążyli do odzyskania dwubramkowej przewagi. W 51. minucie byli bliscy osiągnięcia celu, kiedy Wolski przedarł się w pole karne, ale jego strzał z ostrego kąta na rzut rożny zdołał wybić Gostomski.

Z kolei gracze Korony po zdobyciu gola na 2:1 w końcówce pierwszej połowy zwietrzyli szansę na wyrównanie i także oni zagrozili gdańskiej bramce. Dogodną szansę miał m.in. w 48. minucie Dejmek, który mógł zrehabilitować się za gola samobójczego, ale choć był w bliskiej odległości od bramki Milinkovicia-Savicia, to uderzył wysoko nad poprzeczką. W 70. minucie kielczanie dopięli swego i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i kolejnym mocnym strzale głową, tym razem Pape Diaw, doprowadzili do wyrównania.

W końcówce spotkania zawodnicy Piotra Nowaka skierowali wszystkie swoje siły na ofensywę, ale mimo prób m.in. Pawła Stolarskiego czy Milosa Krasicia remisowy rezultat spotkania długo nie ulegał zmianie. Aż przyszła szczęśliwa dla gdańszczan 86. minuta gry, kiedy po dośrodkowaniu Flavio Paixao Kuświk po raz drugi piątkowego wieczoru zdołał pokonać Gostomskiego, zapewniając Lechii zwycięstwo.

Raport meczowy [Lechia-Korona Kielce 3:2]

źródło: Lechia.pl / własne