Zespół Lechii Gdańsk w ostatnim meczu sezonu 2012/13 przegrał na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze 0:2 i zakończył rozgrywki na swoim ulubionym w ostatnich latach 8. miejscu.

Ewentualna wygrana z Górnikiem dawała biało-zielonym minimum 7. miejsca na koniec sezonu (a jak się okazało po całej kolejce, nawet 6.) co oznaczałoby najlepszy wynik od 54 lat! Ostatecznie po raz trzeci od momentu powrotu do ekstraklasy wylądowali na miejscu 8.

Tylko u nas zobaczysz wszystkie sezony Lechii Gdańsk od 1945

Gospodarze od początku spotkania mieli inicjatywę, ale niewiele z tego wynikało. W pierwszej połowie o wiele groźniejsi byli mądrze grający goście, którzy kilka razy bez większych problemów doszli do świetnych sytuacji do zdobycia gola. Najlepsze zmarnował Mateusz Zachara, który najpierw w 18. min w sytuacji sam na sam trafił prosto w Michała Buchalika, a za chwilę, będąc kilka metrów od bramki, nie trafił czysto w piłkę. Znakomitą okazję miał również Prejuce Nakoulma, który w 27. min zabawił się w slalomistę i niczym tyczki minął kilku biernie zachowujących się piłkarzy Lechii. Jednak kiedy przed sobą miał już tylko Buchalika, fatalnie przestrzelił. Co się odwlecze... W 37. minucie piłkę w polu karnym przejął Siergiej Mosnikow, będąc tyłem do bramki bez żadnych problemów ograł Rafała Janickiego i mocnym strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie Górnikowi.

Zobacz raport meczowy [Lechia Gdańsk- Górnik Zabrze 0:2]

Obrazu nieszczęścia Lechii dopełniały dwie kontuzje, na skutek których boisko musieli opuścić Christopher Oualembo oraz Krzysztof Bąk. Zastąpili ich Deleu oraz debiutujący przed własną publicznością w ekstraklasie 18-letni Paweł Dawidowicz.

Od początku drugiej połowy, co już jest na PGE Arenie nową świecką tradycją, gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków. Na bramkę gości kolejno strzelali Wojciech Zyska, Paweł Buzała, dwukrotnie Grzegorz Rasiak czy rozgrywający dobre spotkanie Przemysław Frankowski. Jednak robili to tak nieprecyzyjnie, że bramkarz Górnik Łukasz Skorupski fruwał między słupkami zupełnie niepotrzebnie.

Mniej więcej od 70. minuty impet Lechii mocno opadł, chociaż na trybunach wręcz fantastyczną atmosferę stworzyli jej kibice. Mimo że trener Bogusław Kaczmarek zdecydował się w końcówce na tradycyjny już wariant z dwoma wysokimi napastnikami (na boisku pojawił się Adam Duda), gospodarze jakoś nie potrafili zagrozić bramce Górnika. Pierwszy poważny sprawdzian Skorupskiego miał miejsce dopiero w 80. minucie, a lechiści potrzebowali do tego rzutu wolnego z odległości 20 m. Piotr Wiśniewski przymierzył ładnie, jednak bramkarz gości w ładnym stylu obronił uderzenie pomocnika Lechii. Jeszcze w 88. min szansę miał Duda, ale jego strzał trafił w spojenie słupka z poprzeczką, a w odpowiedzi kilkadziesiąt sekund później wynik ustalił Grzegorz Bonin.

Źródło: sport.trojmiasto.pl