Mimo ciekawej gry i dwóch bramek Antonio Colaka biało-zieloni po błędach bramkarza tylko zremisowali ze słabym w tym spotkaniu Górnikiem 2:2.

Pełniący obowiązki pierwszego trenera Tomasz Unton wystawił w pierwszym składzie debiutującego w tym sezonie bramkarza Mateusza Bąka, który wrócił do kadry po kontuzji. W wyjściowej jedenastce zabrakło natomiast Piotra Wiśniewskiego, w jego miejsce wszedł Piotr Grzelczak. Poczynania piłkarzy z Gdańska z trybun obserwował Tomasz Hajto, który w przyszłym tygodniu objąć ma posadę szkoleniowca drużyny.

Biało-zieloni od początku prezentowali się dużo lepiej niż w meczu pucharowym ze Stalą Stalowa Wola, który przegrali 1:2. To Lechia przeważała i raz po raz atakowała bramkę Górnika. W 5. minucie bardzo mocne i soczyste uderzenie zza pola karnego wykonał Ariel Borysiuk, jednak bramkarz Górnika pewnie złapał futbolówkę. Dwie minuty później również z dystansu swoich sił spróbował Maciej Makuszewski, ale znów czujny był Steinbors.

Ciekawe atakowali biało-zieloni z prawej strony. Wpierw do zamykającego akcję Vranjesa, którego strzał został zablokowany, dośrodkowywał "Maki", później Daniel Łukasik świetnie zagrał na głowę Antonio Colaka, ten jednak przeniósł piłkę niewiele nad poprzeczką.

Gdy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, nie popisał się Mateusz Bąk. Bramkarz Lechii nie poradził sobie z prostym uderzeniem Mariusza Magiery i to Górnik wyszedł na prowadzenie. Ta sytuacja podcięła skrzydła lechistom i na własnym stadionie dominować zaczęli zabrzanie. Choć pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gospodarzy, to w 40. minucie fantastyczną okazję miał niepilnowany w polu karnym Vranjes, który po dośrodkowaniu Makuszewskiego nie trafił jednak z trzech metrów w bramkę.

Świetnie rozpoczęła się druga połowa dla Lechii. Dwa z rzędu rzuty rożne wykonywane przez Makuszewskiego i po drugim niemal na leżąco wyrównującego gola zdobył Colak. W kolejnym fragmencie gdańszczanie wciąż przeważali, a kolejną niemal stu procentową okazję miał Vranjes, który wpierw uderzeniem głową, a później, dobijając, trafił w Steinborsa. Choć Serb raz po raz pudłował, to jego gra mogła się podobać. Świetnie zachował się w 65. minucie, kiedy pobiegł lewą stroną, zatrzymał się w polu karnym, rozejrzał się i zagrał Colakowi piłkę idealnie do nogi. Napastnik Lechii mimo asysty obrońcy Górnika uderzył z pierwszej piłki w krótki róg bramki zabrzan, zdobywając bramkę numer dwa.

Niestety biało-zieloni wciąż nie potrafią udowodnić swojej wyższości i ponownie tracą bramkę na własne życzenie. Po rzucie rożnym Bąk znów nie pomógł drużynie i zaliczył pusty przelot, a nieniepokojony także przez pilnującego go Pietrowskiego bramkę zdobył Wojciech Łuczak. Warto jednak zaznaczyć, że nie powinno być stałego fragmentu gry, bo wcześniej Makuszewski był wyraźnie faulowany przez Kosznika.

Górnik Zabrze 2-2 Lechia Gdańsk 
Mariusz Magiera 30, Wojciech Łuczak 79 - Antonio Čolak 48, 64

Górnik: 1. Pāvels Šteinbors - 17. Dominik Sadzawicki, 5. Ołeksandr Szeweluchin, 21. Mariusz Magiera - 11. Roman Gergel (85, 7. Rafał Kurzawa), 26. Adam Danch, 6. Radosław Sobolewski, 18. Łukasz Madej, 81. Róbert Jež(65, 9. Dawid Plizga), 4. Rafał Kosznik - 89. Wojciech Łuczak

Lechia: 24. Mateusz Bąk - 17. Marcin Pietrowski, 2. Rafał Janicki, 6. Tiago Valente, 33. Nikola Leković - 11. Maciej Makuszewski, 8. Daniel Łukasik (89, 15.Adam Dźwigała), 16. Ariel Borysiuk, 21. Stojan Vranješ (76, 14. Piotr Wiśniewski), 9. Piotr Grzelczak (63, 19. Bartłomiej Pawłowski) - 20. Antonio Čolak.

żółte kartki: Danch, Sobolewski, Kosznik - Grzelczak, Makuszewski, Leković.

sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). 
widzów: 3000.

Źródło: 90minut.pl / trojmiasto.sport.pl