Lechia Gdańsk nie potrafiła pokonać przeciętnej Termaliki i wraca do Gdańska bez punktów.

Pierwszą połowę spotkania w Niecieczy można podsumować krótko – zdecydowana dominacja Lechii Gdańsk. Podopieczni Piotra Nowaka przez 45 minut posiadali boiskową inicjatywę i potrafili długimi minutami nie schodzić z piłką z połowy rywali. Biało-Zieloni swobodnie rozgrywali piłkę i bez problemu przenosili swoje akcje w pobliże pola karnego Bruk-Bet Termaliki. Brakowało im tylko jednego, ale jakże istotnego szczegółu, by zasłużyć na pełną pochwałę. Lechiści nie potrafili udokumentować swojej przewagi bramką, choć mieli ku temu zdecydowane okazje.

Najlepszą z nich zmarnował w 4. minucie Patryk Lipski. Marco Paixao zabrał piłkę w polu karnym Artiomowi Putiwcewowi i wyłożył ją jak na tacy pomocnikowi Lechii. Ten miał przed sobą tylko Jana Muchę, ale nie zdecydował się na strzał z ośmiu metrów, a sekundę później w prozaiczny sposób stracił piłkę.

Dobrą sytuację, która powinna zakończyć się bramką, miał również w 24. minucie Joao Oliveira. Szwajcar przejął piłkę po dośrodkowaniu Rafała Wolskiego i posłał na bramkę płaskie, techniczne uderzenie. W strzale brakowało jednak mocy, by móc zaskoczyć Muchę.

Gospodarze Lechii odgryźli się tylko raz, w samej końcówce pierwszej części gry, kiedy po główce Bartosza Szeligi dobrą interwencją wykazał się Dusan Kuciak.

Raport meczowy [Temalica - Lechia 2:1]

Niewykorzystane sytuacje z pierwszej połowy zemściły się na gdańszczanach już na samym początku drugiej. Po dośrodkowaniu w pole karne z rzutu wolnego strzelał Kamil Słaby. Jego uderzenie Kuciak zdołał jeszcze sparować na poprzeczkę, ale przy dobitce z najbliższej odległości Szeligi był już bez szans i tym samym dość niespodziewanie to gospodarze wyszli na prowadzenie.

Odpowiedź Lechii nie była szybka, ale za to bardzo konkretna. Po stracie bramki gdańszczanie starali się wrócić do dobrej gry w ofensywie i ponownie zaczęli spychać niecieczan do defensywy. W 60. minucie dopięli zaś swego i zdobyli bramkę. Na mocny strzał z dystansu zdecydował się Rafał Wolski i posyłając piłkę w samo okienko, strzelił wyrównującego gola. Chwilę później mogło być 2:1 dla Biało-Zielonych, kiedy po ładnej wymianie podań między Wolskim a Oliveirą i dośrodkowaniu tego drugiego celną główką popisał się Marco Paixao. Bramkarz Bruk-Bet Termaliki po świetnej interwencji zdołał jednak odbić piłkę na rzut rożny.

W kolejnych minutach nadal naciskała drużynę z Niecieczy, m.in. bliski szczęścia był Romario Balde po uderzeniu z dalszej odległości, ale ich wysiłki nie przyniosły podobnego rezultatu co w 60. minucie. W końcówce spotkania Biało-Zieloni musieli grać w dziesiątkę, po tym jak za ostre przewinienie czerwoną kartkę zobaczył Balde. Grający w osłabieniu Lechiści nie zdołali utrzymać remisowego wyniku do końca spotkanie, bowiem w doliczonym czasie arbiter meczu Tomasz Musiał podyktował dla gospodarzy rzut karny po zagraniu ręką Marco Paixao w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystać Gabriel Iancu, dając gospodarzom wygraną.

źródło: Lechia.pl / własne