Po bardzo emocjonującym meczu 23. kolejki Lotto Ekstraklasy lider ligi - Lechia Gdańsk wygrał u siebie z Cracovią 4:2 (1:1). 

Zdecydowanie lepiej w to spotkanie weszli goście, którzy od samego początku ruszyli do ataku. Już w 4. minucie Cracovia mogła objąć prowadzenie za sprawą Jaroslava Mihalíka. Marcin Budziński podał do słowackiego skrzydłowego, a ten chciał przelobować wychodzącego z bramki Dušana Kuciaka, lecz zrobił to bardzo źle i piłka poleciała nad bramką. W następnej akcji Sebastian Steblecki zagrał do Krzysztofa Piątka, a napastnik "Pasów" w dobrej sytuacji trafił wprost w Kuciaka. W 12. minucie Mihalík kopnął z dalszej odległości, ale była to próba niecelna. Kilka chwil później Budziński podał do Damiana Dąbrowskiego, a ten zagrał bez przyjęcia do Jakuba Wójcickiego, z którego słabym uderzeniem nie miał problemu Kuciak. Trzy minuty później Cracovia dopięła swego. Dwójkową akcję Piątka i Dąbrowskiego napastnik krakowian zakończył mocnym strzałem pod poprzeczkę i pokonał bezradnego bramkarza Lechii.

Następnie tempo meczu nieco spadło i na kolejny groźny atak trzeba było czekać do 32. minuty. Właśnie wtedy Budziński podał do Piątka, a ten w ostatniej chwili się potknął, przez co oddał słaby strzał, z którym poradził sobie Kuciak. Sześć minut później dobrą sytuację wreszcie stworzyła sobie Lechia. Miloš Krasić zagrał do Flávio Paixão, a Portugalczyk przyjął futbolówkę i uderzył w kierunku bramki, lecz piłka odbiła się jedynie poprzeczki. Tuż przed przerwą gospodarze wyrównali. Krasić podał do Simeona Sławczewa, a ten natychmiastowo odegrał do Ariela Borysiuka, który oddał bardzo mocny strzał bez przyjęcia sprzed pola karnego. Grzegorz Sandomierski nie miał żadnych szans.

Raport meczowy [Lechia-Cracovia]

Kilkanaście sekund po rozpoczęciu drugiej części gry Grzegorz Kuświk wbiegł w pole karne i został sfaulowany przez Piotra Malarczyka. Sędzia nie miał wątpliwości i odgwizdał "jedenastkę", której pewnym wykonawcą był Flávio Paixão. Lechia bardzo szybko mogła zdobyć trzeciego gola. Kuświk podał do Sławczewa, ale bułgarski pomocnik oddał fatalny strzał bez przyjęcia i nie trafił w bramkę. Cracovia mogła odpowiedzieć golem w 56. minucie, jednak Mihalíkowi ponownie nie udało się pokonać bramkarza Lechii. Dwie minuty później gospodarze prowadzili już dwoma trafieniami. Sławczew podał do Kuświka, a ten nie pomylił się w sytuacji sam na sam z Sandomierskim. W 62. minucie Kuciak ładnie obronił kolejne uderzenie Piątka.

Osiem minut później goście zdobyli bramkę. Budziński przebiegł z futbolówką kilka metrów i podał do Piątka, który lekkim, ale pewnym strzałem przechytrzył Kuciaka. W następnej akcji bramkarza Lechii strzałem przewrotką chciał pokonać Mateusz Szczepaniak, jednak Kuciak czujnie zachował się w bramce i wybił piłkę. W 83. minucie Sławomir Peszko zacentrował z rzutu rożnego, a mocno z powietrza uderzył Flávio Paixão, lecz dobrą interwencją wykazał się Sandomierski. Kilka chwil później gospodarze podwyższyli swoje prowadzenie. Z prawej strony w szesnastkę dośrodkował Peszko, a Grzegorz Wojtkowiak przyjął futbolówkę i z dużym spokojem pokonał golkipera "Pasów". 

{joomplucat:2224 limit=9|columns=3}

Zobacz całą galerię zdjęć

źródło: 90minut.pl