Dziennikarze serwisu trojmiasto.sport.pl zastanawiają się w jakim składzie wystąpi Lechia w piątkowym meczu w Łęcznej.

Choć przy szerokiej kadrze, jaką posiada Lechia (oficjalnie jest w niej aż 29 zawodników) zastąpienie dwóch wykartkowanych graczy (Janicki będzie musiał pauzować za czwartą żółtą kartkę, a Borysiuk za czerwoną) nie powinno nastręczać problemów, to jednak biorąc pod uwagę formę ewentualnych dublerów dla środkowego obrońcy i defensywnego pomocnika, uzupełnienie luk może okazać się dla Tomasza Untona nie lada wyzwaniem.

Trudniejszą sprawę wydaje się być znalezienie godnego następcy dla Janickiego, który jest główną postacią w bloku defensywny gdańszczan i do tej pory był dla biało-zielonych niezastąpiony - rozegrał wszystkie 13 ligowych spotkań od pierwszej do ostatniej minuty. Kto mógłby w Łęcznej zagrać zamiast Janickiego? Możliwości jest kilka, ale tak naprawdę żadna z nich nie daje gwarancji, że obrona Lechii będzie szczelniejsza niż ta z meczu ze Śląskiem. Jeśli trener Unton po fatalnym występie w sobotę da szansę gry Tiago Valente, to naturalnym partnerem Portugalczyka wydaje się być Mavroudis Bougaidis. Sęk w tym, że Grek w starciu ze Śląskiem nic wielkiego nie pokazał, ba, wespół z Nikolą Lekoviciem zawalił przy czwartym golu dla wrocławian. Poza tym w ostatnim czasie leczył kontuzję i znając kłopoty z przygotowaniem fizycznym biało-zielonych, nie wiadomo, czy ma siły na grę przez 90 minut.

Jeśli zatem Unton nie zdecyduje się na Bougaidisa, to alternatywą może być "odkurzenie" Adama Dźwigały, który od bólu może zagrać jako środkowy obrońca. Tego wariantu szkoleniowiec Lechii próbował już zresztą w spotkaniu Pucharu Polski ze Stalą Stalowa Wola, gdzie 19-latek zagrał jako stoper obok Janickiego. Spodziewanego rezultatu to nie przyniosło, bo Lechia przegrała 1:2, a Dźwigała spisał się raczej przeciętnie. W odwodzie jest jeszcze Rudinilson, ale wystawienie tego środkowego obrońcy w meczu ligowym to rozwiązanie z gatunku karkołomnych, zważywszy że Portugalczyk do tej pory gra tylko w III-ligowych rezerwach.

Nieco większe pole manewru sztab szkoleniowy Lechii ma przy obsadzie pozycji Borysiuka, który w ostatnich meczach tworzył niemal nierozłączny duet z Danielem Łukasikiem. Jedna z bardziej prawdopodobnych opcji to ta z przesunięciem do środka pola Marcina Pietrowskiego, który jest przecież nominalnym defensywnym pomocnikiem. Jeśli Pietrowski powędrowałby do linii pomocy, wówczas na prawej obronie znalazłoby się miejsce dla Mateusza Możdżenia. Inna ewentualność to pozostawienie Pietrowskiego na prawej obronie przy ustawieniu Możdżenia obok Łukasika. Były gracz Lecha Poznań grywał w "Kolejorzu" w środku pola, więc także to rozwiązanie nie jest pozbawione sensu.

Inny wariant to przesunięcie na "szóstkę" Stojana Vranjesa. Problem jednak w tym, że Bośniaka w roli defensywnego pomocnika widział już Joaquim Machado i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. Jako gracz, który musi być zorientowany na zabezpieczenie dostępu do własnej bramki Vranjes jest kompletnie nieprzydatny i pożytku z niego nie ma żadnego. Jeśli jednak trener Unton zdecyduje się zaryzykować i przesunąć Bośniaka bliżej pola karnego Lechii, wtedy jako ofensywny pomocnik (gdzie ostatnio gra Vranjes) mógłby zagrać Piotr Wiśniewski lub Bruno Nazario. Mało prawdopodobnym, ale możliwym rozwiązaniem wydaje się być wystawienie zamiast Borysiuka Dźwigały. O ile nie zostanie on wyznaczony do gry jako środkowy obrońca.

Historia spotkań z Górnikiem Łęczna

Źródło: trojmiasto.sport.pl