Angielska policja podejrzewa, że Kamil Biecke nie żyje - poinformowała BBC. Były bramkarz Lechii Gdańsk jest poszukiwany od grudnia 2018 roku. Najczarniejszy scenariusz zakłada, że Polaka zamordowano z powodu długów hazardowych.

- Przypuszczamy, że Biecke mógł wpaść w poważne problemy, chcąc zmienić swoje dość awanturnicze życie. Mogło to także doprowadzić do brutalnego przerwania tego życia. Bierzemy pod uwagę, iż nie żyje - powiedział inspektor Mike Branston z policji hrabstwa Bedfordshire cytowany przez BBC.

34-letni Biecke ostatni raz widziany był 8 grudnia. Sześć dni później jego żona zgłosiła zaginięcie mężczyzny. Policja prześledziła między innymi aktywność jego telefonu oraz konta bankowego, ale od 8 grudnia nie wykonał żadnego połączenia oraz ani jednej płatności. To każe przypuszczać policji, iż Polak nie żyje, choć funkcjonariusze nadal apelują, by skontaktował się on odpowiednimi organami.

Kamil Biecke karierę zawodniczą zakończył w styczniu 2013 roku. Jego ostatnim klubem był Bałtyk Gdynia. Wcześniej jednak grał m.in. w Lechii Gdańsk oraz Arce Gdynia, w barwach której zaliczył debiut i zarazem jedyny mecz w Ekstraklasie. W 2016 roku były bramkarz postanowił wyjechać do Anglii, a kilkanaście miesięcy później słuch o nim zaginął.

Policja apeluje do 34-latka, aby jeśli żyje, skontaktował się z tamtejszym wymiarem sprawiedliwości.

źródło: transfery.info / onet.pl / własne