Paweł Buzała sezon rozpoczął świetnie, strzelił trzy gole w trzech pierwszych.

Potem się jednak zaciął i ostatnio jest tylko rezerwowym. - To jest zawodowy sport, tu nie ma miejsca na obrażanie. Muszę respektować decyzje trenera, choć mam swoje zdanie na temat mojej sytuacji - mówi dla trojmiasto.sport.pl napastnik Lechii.

Buzała początek sezonu (dwa pierwsze mecze) stracił z powodu urazu, ale potem zaliczył prawdziwe wejście smoka. W trzech kolejnych meczach zdobył trzy gole i był po 5 kolejkach najskuteczniejszym Polakiem w ekstraklasie. Jednak kiedy przestał strzelać gole, przestała zwyciężać też Lechia, a sam Buzała po 9. kolejce wylądował na ławce rezerwowych (w pierwszym składzie wyszedł potem tylko w meczu z Lechem Poznań). W tym czasie biało-zieloni wygrali tylko dwa z dwunastu meczów - z Zagłębiem Lubin w lidze oraz Wisłą Kraków w Pucharze Polski. Co łączy te spotkania? W obu do bramki rywala trafiał właśnie Buzała.

- Mam swoje zdanie na ten temat, ale to trener podejmuje decyzje i muszę je respektować. To jest zawodowy sport, tu nie ma miejsca na obrażanie. Oczywiście, że wolałbym grać od pierwszej minuty, dlatego robię wszystko, żeby wrócić do podstawowego składu - zaznacza napastnik Lechii w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Profil Pawła Buzały

Buzała podkreśla, że cały zespół szuka wszystkich możliwych metod, żeby wydobyć się z kryzysu. - Nie będę oczywiście zdradzał tajemnic szatni, jednak mogę zapewnić, że po treningu nie rozchodzimy się do domów każdy w inną stronę, ale dużo rozmawiamy, dyskutujemy. Każdy z nas ma swoje pomysły na to, jak przerwać fatalną passę. Tuż po meczu z Podbeskidziem oczywiście było bardzo gorąco, strasznie byliśmy wkurzeni, ale w tej chwili jest więcej spokoju. Zamiast nerwów jest mobilizacja. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co działo się w ostatnich tygodniach - od piłkarzy po sztab szkoleniowy. Poprawić musi się praktycznie każda formacja, i to od podstaw - podkreśla "Buzi".

Do końca roku Lechii pozostało pięć trudnych meczów: u siebie z Ruchem Chorzów i Legią Warszawa oraz na wyjeździe z Jagiellonią Białystok, Cracovią i Górnikiem Zabrze. W każdym z nich o punkty będzie ciężko.

- Na początku sezonu też mówiło się o trudnym terminarzu, ale jednak jakoś sobie poradziliśmy. W tych ostatnich meczach musimy zagrać tak, żeby na koniec roku mieć czyste sumienie i móc spojrzeć w lustro. Jesteśmy to winni sobie samym, ale przede wszystkim kibicom - podsumowuje Buzała.

Źródło: trojmiasto.sport.pl