Lechia Gdańsk po sporych błędach w obronie i złych zagraniach Jarosława Bieniuka przegrała zdecydowanie z Widzewem Łódź 1:4.

- Był to mocno niefortunny mecz - mówi dla serwisu trojmiasto.sport.pl kapitan biało-zielonych.

Gdańszczanie po świetnym początku sezonu i meczu z Barceloną okrzyknięta została rewelacją ekstraklasy. Gra Lechii mocno się nie zmieniła, jednak piłkarze Michała Probierza zatracili skuteczność, a przez kilka własnych błędów potracili sporo punktów i z pozycji pierwszej po pięciu kolejkach spadła na pozycję siódmą w 11 meczach, zdobywając 15 punktów. Ostatni mecz okazał się katastrofą i po pogromie 1:4 z Widzewem zaczęto się zastanawiać, czy Lechia ma jeszcze szansę na dobry wynik w lidze.

- Piłka to gra błędów i w którymś momencie muszą się one pojawiać. Tak naprawdę to nie wiem, co miałbym o tym meczu mówić. Przegraliśmy zdecydowanie 1:4 i, mimo że wszyscy tak mówią, to nie pozostaje nic innego jak przeanalizować dokładnie to spotkanie, wyciągnąć wnioski, aby już następne mecze tak nie wyglądały. Ważne żeby odnaleźć przyczynę, dlaczego nie potrafimy być tak skuteczni jak na początku sezonu. Jakoś to wszystko się dziwnie poukładało. Sytuacja ze stałego fragmentu gry, potem bramka po kontrze i właściwie przeciwnik miał pięć sytuacji i cztery bramki. Na pewno mocno niefortunny mecz - wspomina w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Bieniuk.

"Zapaść" Lechii nastąpiła, gdy z powodu kontuzji z gry wykluczony został gwiazdor biało-zielonych Daisuke Matsui. Czy brak Japończyka w składzie mógł mieć realny wpływ na gorsze wyniki?

- Oczywiście, że Matsui by się nam przydał. Nawet gdy nie jest w superformie, to potrafi przytrzymać piłkę, w odpowiednim momencie ciągnie grę do przodu, da pozostałym zawodnikom chwilę na złapanie oddechu, szczególnie jest to ważne, jeśli chodzi o naszą formację obronną. Ważne, że już wrócił do zdrowia i pomoże nam w kolejnych spotkaniach - cieszy się kapitan biało-zielonych.

Profil Jarosława Bieniuka w Lechia.net

Lechia rozegra w niedzielę na PGE Arenie mecz towarzyski z Metalistem Charków. Sporo osób porównuje ten mecz towarzyski do spotkania z Barceloną, które może odbudować formę i psychikę zawodników Michała Probierza.

- Mecz z Metalistem przypada w zupełnie innym okresie. Trwa już sezon, trochę meczów w nogach mamy, wiele kolejek przed nami i w jakiś sposób to zmęczenie widać. Mamy wąską ławkę i niezbyt duże pole manewru, aby nawiązać do meczu z Barceloną [z gry wyłączonych jest teraz czterech zawodników powołanych do reprezentacji młodzieżowych - przyp. red.].

Jeszcze przed spotkaniem z Metalistem Polska będzie mocno związana z Ukrainą i Charkowem. To właśnie w tym mieście nasza reprezentacja powalczy o awans do mistrzostw świata z gospodarzami. Od lat nasza kadra boryka się z problemami z pozycją środkowych obrońców. Kogo na te arcyważne spotkania powołałby kapitan Lechii?

- Ciężko mi z pozycji kibica, widząc chłopaków tylko z transmisji telewizyjnych, ustawiać linię obronną reprezentacji. Myślę, że problemem nie są poszczególni zawodnicy, ich forma. W naszej reprezentacji szwankuje cała gra obronna, całego zespołu, i na to trzeba zwrócić uwagę - mówi jeden z najbardziej doświadczonych obrońców w polskiej lidze. - Zawsze uważałem, że najważniejsza jest stabilizacja. Ważna jest też szeroka kadra z porównywalnymi zawodnikami, a taką z pewnością mamy, aby uniknąć sytuacji, gdy poszczególni piłkarze przyzwyczają się do pewnego miejsca w składzie, zapominając, że o możliwość gry trzeba walczyć na każdym treningu - dodaje Bieniuk, który z orłem na piersi wystąpił w ośmiu oficjalnych spotkaniach.

Źródło: trojmiasto.sport.pl