Napastnik Lechii Gdańsk Paweł Buzała obecny sezon zaczął z wysokiego "C" - zdobył trzy gole w trzech meczach - ale teraz wylądował na ławce rezerwowych.

- Ostatnio jest fatalnie z moją skutecznością i nie będę mówił, że jest inaczej. Udowodnię jednak, że mecz z Koroną był wypadkiem przy pracy - przekonuje piłkarz.

We wspomnianym meczu z Koroną Kielce (2:2) Buzała po raz pierwszy w sezonie był rezerwowym, a po wejściu na boisko zmarnował kilka dogodnych okazji do zdobycia gola.

W kolejnym spotkaniu z Widzewem w Łodzi (porażka 1:4) "Buzi" znów usiadł na ławce rezerwowych. Zagrał w drugich 45 minutach, jednak ponownie zawiódł, m.in. to po jego stracie padł trzeci gol dla Widzewa. Wygląda na to, że utrata miejsca w pierwszym składzie źle wpłynęła na psychikę zawodnika. Co na to sam zainteresowany.

- Takie jest życie piłkarza. W przeszłości wiele razy siadałem na ławce i nie jest tak, że obecna sytuacja mnie podłamała - mówi Buzała w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Kiedyś mocniej to przeżywałem, dziś jestem już starszy, głowa reaguje inaczej. Ostatnio jest fatalnie z moją skutecznością i nie będę mówił, że tak nie jest. Z drugiej strony nie można wszystkiego zrzucać na brak skuteczności. My jako zespół musimy po prostu lepiej reagować na boiskowe wydarzenia. W tej chwili celem numer jeden jest dla mnie powrót do pierwszej jedenastki i udowodnienie kibicom, że spotkanie z Koroną to był tylko wypadek przy pracy - podkreśla Buzała.

Po porażkach z Widzewem i wcześniej z Wisłą Kraków (0:3) oraz remisie z Koroną powróciły dyskusje o zbyt wąskiej kadrze Lechii i braku wartościowych zmienników. - Jak wygrywaliśmy, to mało kto zwracał uwagę na wąską kadrę. Gdybyśmy w Łodzi strzelili na 2:0, wszyscy inaczej by mówili - zauważa Buzała. - Problem tkwi gdzie indziej. Musimy inaczej się organizować na boisku. Uważam, że mamy bardzo dobrą drużynę, ale coś się zacięło. Mamy teraz długą przerwę i wiem, że w meczu z Lechem Poznań wyjdziemy z dołka. Musimy poprawić koncentrację i mentalność. Rozumiem, gdybyśmy nie stwarzali sobie sytuacji. Ale my je mamy i to całkiem sporo. Ważne, aby podejmować lepsze decyzje, tak jak w moim przypadku, kiedy w meczu z Koroną w kilku sytuacjach mogłem, a właściwie musiałem zachować się inaczej - otwarcie przyznaje piłkarz Lechii.

Profil Pawła Buzały w Lechia.net

Gorsze wyniki i słabsza gra zbiegły się w czasie z kontuzją Daisuke Matsui, który z powodu urazu nie wystąpił w ostatnich trzech spotkaniach. Buzała wielokrotnie chwalił sobie współpracę z Japończykiem. Czy jego nieobecność to jedna z przyczyn zapaści Lechii?

- Z Cracovią też graliśmy przez długi czas bez Matsui i jakoś sobie poradziliśmy [Japończyk na boisku pojawił się w 74. minucie przy prowadzeniu Lechii 2:1]. Jest to bardzo dobry zawodnik, który potrafi przytrzymać piłkę, jednak musimy sobie radzić nawet pod jego nieobecność. Brak Matsui nie może być dla nas żadnym wytłumaczeniem - podsumowuje Buzała.

Źródło: trojmiasto.sport.pl