lechia

Zastanawiam się na czym polega ta magia naszego nowego stadionu. Doprawdy, nie mogę pojąć indolencji Lechii na własnym boisku.

Od momentu otwarcia stadionu, włącznie z meczem z Piastem wygląda to tak - 3 zwycięstwa (w tym jedno po golu samobójczym), 7(!) remisów i 7(!) porażek. Trudno nazwać nasz stadion twierdzą, prawda? PGE Arena - piękna. Kibice dopingują właściwie przez cały mecz. Boisko do gry, poza sobotnim meczem z z Piastem, w większości przypadków świetne. Atmosfera - jest.

Więc o co chodzi?

Presja własnych kibiców? Nie żartujmy, jak słusznie powiedział kiedyś w jednym z magazynów "Cafe Futbol" Mateusz Borek - "Presję to ma górnik, który musi wyżywić ze swojej nikłej pensji wielodzietną rodzinę, a nie 30-letni facet, który w Ekstraklasie za duże pieniądze biega za piłką". I ciężko się z tym niezgodzić.

Jedyne rozsądne wytłumaczenie, to sposób gry.

Lechia zdobyła 5 bramek, z których może 0,5 gola było jako tako wypracowane. Reszta to kontry lub indywidualne zrywy, które zostały zamienione na gole tylko dzięki niefrasobliwości i niezorganizowaniu rywala po stałym fragmencie. Najzwyczajniej w świecie biało-zieloni nie potrafią grać ataku pozycyjnego. Z sentymentem wspominam mecze, gdzie nawet gdy przegrywaliśmy (mecz z Koroną na Traugutta, 0-1) to przez cały czas byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem. Nie wspominając o takich meczach jak pamiętne 2-1 czy 3-0 z Legią.

Lechia Gdańsk

Na dzień dzisiejszy gramy tylko z kontry. Tylko.

Heh, ta nasza taktyka to w sumie ciekawa sprawa. Chętnie porozmawiałbym z trenerem Kaczmarkiem i dowiedział się o jego sposobie na grę, bo czasem zupełnie go nie pojmuję. Polonia - przegrywamy 1-3, a do końca meczu gramy dwoma defensywnymi pomocnikami. Kto ma zagrać do przodu, Andreu?! Brożek, facet który nie trenował od kilku miesięcy jest wystawiany w pierwszym meczu sezonu, gra tragicznie, powinien wylecieć z boiska za idiotyczne zachowanie w polu karnym w stosunku do bodajże Gołębiewskiego, a Wy, użytkownicy i czytelnicy portalu Lechia.net przyznajecie mu nagrodę piłkarza meczu? To jakiś żart... Miałbym duży dylemat, żeby wskazać czy gorzej zagrał z Piastem czy w I kolejce. Hmm, to on właściwie był w sobotę na boisku?

Osobna sprawa to Andreu i Łukasz Surma. Dobrze, ze trener Kaczmarek pokazał, że u niego w drużynie nie ma niezastąpiąnych, ale wydaje mi się, że jednak meczem z Koroną i bramką z Pogonią "Surmik" pokazał, że zasługuje na grę w pierwszym składzie. Jest w gazie. Machaj - w sobotę najlepszy na placu. Dlaczego? Bo w końcu zagrał w środku pola. Przesuwanie go na lewe/prawe skrzydło przez "Bobo" nie ma i nie powinno mieć racji bytu.

Trzeba oddać Kafarskiemu, że całkiem dobrego gracza znalazł w 3 lidze.

I Andriuskevicius -  Zawalił mecz z Piastem, a mógł jeszcze sprokurować karnego. Szczęście w nieszczęściu, że Jurado szedł do końca, a nie wyłożył się jak długi. Przy całej sympatii do Witka, jest on do zmiany, tylko nie bardzo jest na kogo. Levon kontuzjowany, a Brożka póki co przemilczmy.

No i Rasiak... Ale jemu należy się osobny akapit.

Chciałbym wiedzieć, ilu z was ocenia tego gracza po tym co widzi, a ilu po prostu powiela stereotypy. Grzesiek gra tyle ile może, a nie zawsze wszystko zależy od niego. Ok, zgoda, jest wolny. Ale czy on w trakcie swojej kariery kiedykolwiek był szybki? Nie. Techniki się nie gubi, wzrostu się nie traci, a i myśli się na boisku coraz więcej wraz z przybywaniem lat na karku.

Który polski piłkarz osiągnął w Anglii tyle co on?

Za jakiego innego Polaka Tottenham Hotspur zapłacił 3 miliony funtów? Tylko mieć Rasiaka to jedno, a wykorzystywać go, to drugie. Wiecie, jak gra Stoke City posiadające Petera Croucha (201 cm)? Nigdy 4-5-1. Zawsze na dwóch napastników, w tym jednego szybkiego Jonathana Waltersa, do którego piłki zgrywa Crouch. Wiecie, jak grali Czesi w okresie swojej świetnośći? Obok Jana Kollera (202 cm) zawsze biegał szybki Milan Baros lub Marek Heinz, którzy robili użytek z wygranych przez kolegę główek. A Nikola Żigić? Przykłady można mnożyć, ale nie o to chodzi. Chodzi o sposób. Po co grać długie piłki na Grześka, który nie ma do kogo ich oddać? Choćby był Leo Messim czy Ronaldo, nie poradzi sobie sam z 4 obrońcami.

Lechia Gdańsk

Grzesiek susi mieć obok siebie partnera.

Nie ważne, czy to jest Grzelczak, Traore czy choćby Kacprzycki. W Jagielloni miał Frankowskiego i sami wiecie ile Franek zdobył goli. Po prostu ktoś musi tam być. Gra na wysuniętego Rasiaka jest bezsensowna. Albo inaczej - bezsensowna jest granie na niego długich piłek. I między innymi dlatego bronię Rasiaka przed hejterami jednego meczu, bo akurat za kwestie taktyki, to on odpowiada najmniej. Pewnie się nie zgodzicie z tym co napisałem, zdaję sobie z tego sprawę. Tylko jeśli chcecie o tym podyskutować, to napiszcie coś merytorycznego, a nie tylko sławetne "Rasiak to drewno". Tak to mogą pisać dzieci pod blokiem. Użyjcie argumentów.  

I choć wyniki ze Szczecina czy Kielc napawają optymizmem, to gra już mniej.

Po każdym dośrodkowaniu piłkarzy Pogoni serce biło nam szybciej, a przy lepiej ustawionych celownikach, gospodarze powinni to spotkanie wygrać, czyż nie? W Kielcach podobnie. Czyż nie powinno być rzutu karnego dla Korony za idiotyczny faul w sytuacji bez piłki Ricardinho? Czyż nie powinno być kolejnej jedenastki dla Kielczan za rękę Pawła Nowaka? Naprawdę, szanujmy te 6 punktów, bo równie dobrze moglibyśmy mieć ich zero. 

Teraz Wisła i Lech.

Patrząc na ostatnie poczynania Krakowian, i to, że nie będziemy prowadzić gry w tych meczach daje duże nadzieje. 3 punkty w dwóch spotkaniach są spokojnie do ugrania. W tej lidze wszystko jest możliwe. Prowadzi Widzew, który paradoksalnie ma najgorszy skład z całej stawki... Wystarczy odrobina zaangażowania.

Tylko na Boga, grajmy piłkarzami, a nie ludźmi ściągniętymi z wakacji.

Tak, to jest aluzja do Brożka. Nawet go lubię, życzę mu osobiście jak najlepiej, ale wam i sobie życzę, aby na boisku przebywali zawsze zawodnicy w najwyższej formie, a nie ulubieńcy trenera z dużym nazwiskiem.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mi tak cholernie zależy, aby w każdym meczu pokazywali pełnie swoich możliwości. Aby grali pięknie i skutecznie. I choć co mecz się rozczarowuję, to przed następnym marzę o tym samym. Bo nawet jeśli czasem ich krytykuję i marudzę, to życzę im sukcesów. Nawet jeśli niektórzy z nich to parodyści. Parodyści, ale swoi.

PS. Sam nie wiem co myśleć o Razacku Traore. Ma takie zagrania, przy których oddałbym wszystkie pieniądze, aby przedłużył kontrakt z Lechią. Ale czasem przechodzi zupełnie obok meczu, nie biega, nie walczy, pajacuje, nie wytrzymuje nerwowo i łapie żółte kartki... Tylko kurczę, jaki by nie był, to nie wyobrażam sobie Lechii bez niego. Chciałbym, aby został. Lepszego za te pieniądze nie znajdziemy, a wiem, że w okresie letnim, kiedy mógł podpisać konrakt z nowym pracodawcą za darmo, nie wpłynęła do klubu żadna oferta kupna tego gracza... 

Lechia Gdańsk

"Okiem Kibica" to felietony pisane przez naszych czytelników - zobacz wcześniejsze

Autor: Dawid Kuling