Popularne są w ostatnich dniach powroty do swoich macierzystych klubów.

Joe Cole wrócił do West Hamu, Kosowski wraca do Wisły, Zahorski do Górnika Zabrze... A Paweł Buzała wraca do Lechii, sprawa jest już przesądzona. Ile głosów radości, tyle też krytyki co do tego ruchu transferowego Gdańskiego zarządu. Ale czy Biało-Zieloni cokolwiek ryzykują, sprowadzając "Buziego" ?

Po pierwsze - uniwersalność

Paweł może grać właściwie na każdej pozycji w ataku. Jego szybkość i warunki fizyczne predysponują go do tego, że bardzo dobrze sprawdza się jako skrzydłowy, mogący w każdej chwili zaskoczyć rywala ucieczką do linii, nieszablonowym dryblingiem czy ścięciem akcji do środka. Ponadto, nie jest on przywiązany do jednej flanki. Bez problemu radzi sobie zarówno z lewej, jak i z prawej strony boiska nie tracąc przy tym swoich walorów.

Po drugie - zestawienie z Grzelczakiem/Rasiakiem/Dudą

Tak, to ja broniłem na łamach Lechia.net Rasiaka po dwóch pierwszych występach w naszej drużynie. Jednak tylko krowa nie zmienia zdania. Grzesiek bardziej rozczarował niż oczarował, i logicznym posunięciem było szukanie rywala dla całej trójki. Co ich łączy? Statyczność. Zarówno Duda jak i Rasiak to piłkarze czekający na piłkę, rzadko kiedy biorący udział w pressingu na rywala. Potrafią grać praktycznie tylko w ataku pozycyjnym. Grzelczak był próbowany na boku, na pozycji tak zwanego "Left Wing Forward" jednak ten eksperyment wypadł dosyć blado.

Jak prezentuje się na ich tle Buzała? Jest typem napastnika, którego nie mamy. Stworzonym do kontry. Spójrzmy - mamy Machaja, mamy dosyć szybkie skrzydła w postaci Wiśniewskiego czy Ricardinho (a daj boże - jeszcze Wilka) lecz nie mamy kogoś, kto potrafi kontrę wykończyć. Nasza trójka jest na to zbyt wolna, obrońcy często zdążą zabrać im piłkę, o ile ta nie odskoczy naszym gwiazdom na 3 metry. Paweł, ze swoją szybkością i dryblingiem sprawdzał by się tu bardzo dobrze. Pozwolę sobie przypomnieć chociażby przegrany mecz na Wiśle, gdy mając swoje kontry, brakowało środkowego napastnika. W tej rundzie jedziemy do Poznania i dwa razy do Warszawy. Myślę, że Bobo spróbuje zestawienia z Buzim.

Po trzecie - DNA Lechii

Chyba nie trzeba ukrywać, że odejście Buzały z Gdańska niecałe dwa lata temu było spowodowane relacjami z trenerem Kafarskim. Ta dwójka delikatnie mówiąc za sobą nie przepadała, choć nikt nigdy złego słowa na ten temat nie powiedział, za co chwała obojgu. Teraz jest inaczej. Bobo jest zwolennikiem transferu Pawła, sam zainteresowany również chętnie wróciłby na stare śmieci. Pozornie układ idealny. I choć stadion już inny, to w klubie zna każdy zakątek. Nie będzie miał żadnego problemu z aklimatyzacją, z wieloma chłopakami grał jeszcze przed swoim odejściem. To 5 lat spędzone w Gdańsku zaprocentuje.

Po czwarte - skuteczność

Nie może być za różowo, prawda? Jak to ktoś kiedyś trafnie określił, Buzała to typ piłkarza, który trafi jedną sytuację na pięć, ale zawsze tych pięć sytuacji wypracuje. Przy wszelkich proporcjach, jest to odpowiednik Fillippo Inzaghiego, któremu w zamieszaniach w polu karnym piłka zawsze szczęśliwie spada pod nogi. Może nie wykańcza on wszystkiego perfekcyjnie, jednak gdy w składzie widzimy nazwisko "Buzała", możemy być pewni, że przynajmniej dwie dogodne okazję do trafienia Paweł wywalczy.

Po piąte - Ambicja

Pamiętacie tę wypowiedź Pawła, że "co by nie było, to zawsze jesteśmy winni ja i Rogalski"? Nie? No to wstawię pod artykułem. W każdym bądź razie Buzale nigdy nie było u nas łatwo. Ze względu na swoją przeszłość musiał na szacunek u kibiców solidnie zapracować. Trzeba mu oddać, że zrobił to. I teraz będzie chciał to zrobić po raz kolejny. Udowodnić, że "Kafar" zrezygnował z niego zbyt wcześnie.

Podsumowując, Lechia na transferze Buzały dużo nie ryzykuje. Przychodzi za darmo, kokosów nie zarabia, a może wydatnie przyczynić się do dobrej gry w rundzie wiosennej. Nie oczekujmy od niego, że będzie zastępcą Razacka, jednak swoje zrobi. Warto dać mu szansę.

Dawid Kuling

"Okiem Kibica" to felietony pisane przez naszych czytelników - zobacz wcześniejsze, napisz własny

PS. Wspominany fragment od 0:35