Po decyzji wojewody odnośnie represji po grudniowym meczu Lechii z Legią Warszawa do naszej redakcji dotarłlist od kibica z Moreny, który polecamy Waszej uwadze.

Gdańsk, Trójmiasto i całe Pomorze to miejsce, które w szczególnie dotkliwy sposób zostało doświadczone przez komunistyczny terror. Tutaj bowiem w grudniu 1970 roku oraz w grudniu roku 1981 strzelano do robotników i manifestantów. Było wiele ofiar śmiertelnych oraz wielu rannych. Wśród ofiar znaczną grupę stanowili ludzie, którzy kochali piłkę nożną i kibicowali gdańskiej Lechii. Jedną z takich osób był śp. Antoni Browarczyk, który zginął od kuli na ulicach Gdańska 16 grudnia 1981. „Tolek” był jedną z pierwszych i najmłodszych osób zamordowanych w stanie wojennym. Wśród kibiców Lechii uczęszczających na nowoczesny stadion PGE Arena są ludzie doskonale pamiętający tamte straszne wydarzenia – także ofiary i ich rodziny.

Zbrodnie stanu wojennego nie zostały należycie ukarane, nadal oprawcy i przede wszystkim osoby, które wydawały im rozkazy, pozostają bezkarne. Przyczyny takiego stanu rzeczy są oczywiście złożone, natomiast nie budzi wątpliwości, iż stoi za tym przynajmniej część politycznego i medialnego establishmentu III RP, która w sposób zorganizowany torpedowała dekomunizację i jakiekolwiek rozliczenia z przeszłością. O ofiarach niewielu chce pamiętać, oprawcy śmieją się im w twarz pobierając wysokie świadczenia od państwa i wypowiadając się w środkach przekazu jako autorytety i „ludzie honoru”.

Dla mnie wydaje się oczywiste, że oprawa kibiców Lechii, która została przedstawiona na ostatnim meczu z Legią Warszawa nie ma na celu podżegać do stosowania przemocy wobec osób kierujących zbrodniczymi działaniami lub osłaniających zbrodniarzy przed odpowiedzialnością karną. Kibice Lechii chcieli natomiast zwrócić uwagę, że tamte historyczne już zdarzenia nadal stanowią dla społeczności Gdańska niezagojoną ranę, która nie zabliźni się dopóki odpowiedzialni za zbrodnie nie zostaną ukarani przez niezawisłe sądy. Zastosowana konwencja przekazu, namalowanego na tzw. sektorówce, ma charakter bardzo dosadnej metafory, która niewątpliwe ma wstrząsnąć widzem i zmusić go do refleksji. Wydaje mi się, że cel swój osiągnęła.

Z uwagi na powyższe, jestem zmuszony zareagować na skandaliczną decyzję Wojewody Pomorskiego o zamknięciu 90% trybun na stadionie PGE Arena na inaugurację tegorocznych rozgrywek. Wojewoda w wypowiedziach medialnych świadomie powiela fałszywe informacje na temat oprawy (jedną z osób widniejących na oprawie jest gen. Władysław Ciastoń, a nie Tadeusz Mazowiecki), a także przypisuje jej określony kontekst polityczny. Być może, z uwagi na to, że sam wojewoda pełni funkcję z politycznego nadania i ma przeszłość  w partii komunistycznej, taka reakcja nie powinna budzić zdziwienia, natomiast chcę stanowczo podkreślić w tym miejscu, iż w mojej ocenie oprawa ma wyłącznie kontekst historyczny i patriotyczny, upamiętnia ważne, choć tragiczne zdarzenia dla Polski i Pomorza.

Warto przypomnieć także, że stadion w Gdańsku jest jednym z najbezpieczniejszych w Polsce, co potwierdzają obiektywne rankingi bezpieczeństwa – od czasu przeprowadzki Lechii na PGE Arenę nie doszło na stadionie do jakichkolwiek poważniejszych naruszeń porządku, tym bardziej awantur lub burd. Na meczach bywają całe rodziny i wspólnie dopingują piłkarzy. Podczas meczu z Legią, na którym prezentowano oprawę, także nie wydarzyło się nic, co można kwalifikować jako niebezpieczne dla widzów, a także co miałoby mieć jakąkolwiek wymowę rasistowską czy chuligańską. Wręcz przeciwnie – w zmierzeniu oprawa ma charakter jednoznacznie antytotalitarny!

Mając na uwadze powyższe, uważam że nałożenie na gdański klub sankcji jest działaniem wynikającym z prawdopodobnie zamierzonego niezrozumienia i wypaczenia przekazu oprawy.

{joomplucat:1347 limit=6|columns=3}

Zobacz cała galerię z meczu Lechia Gdańsk - Legia Warszawa

Autor: Kibic z Moreny