Lechia wygrała drugi mecz z rzędu i to drugi od czasu zwolnienia niemieckiego trenera.

Patrząc po komentarzach, wielu kibiców popada w niebezpieczny optymizm. Bardzo nie lubię 'polaczkowatego' narzekania i szukania dziury w całym, ale w przypadku Lechii Gdańsk ostatnie sezony uczą, że nic w tym klubie nie jest pewne.

Nie widziałem niestety meczu z Wisłą, ale przejrzałem skróty. Ewidentnie było lepiej niż ze Śląskiem. Coś odpaliło i nie mam tu na myśli racowiska podczas spotkania. Chłopakom zachciało się grać. Walczą, szarpią, klepią. Ręce same składają się do oklasków, a oczy już nie bolą tak jak przy oglądaniu wcześniejszych popisów biało-zielonych.

Pytanie nasuwa się jednak oczywiste: co się stało? Czy dopisało nam szczęście? Czy Wisła była aż tak osłabiona, by praktycznie dziś nie istnieć?

Wydaje mi się, że zawsze ważniejszy od wyniku jest: styl - to czy drużyna chciała rzeczywiście wygrać i czy zrobiła wszystko, by tak się stało.

Wygląda na to, że w dwóch ostatnich meczach tak właśnie było. Czy oznacza to, że wcześniej zawodnicy grali przeciw trenerowi Thomasowi Von Heesenowi?

Najprawdopodobniej tak - pojawiały się jasne i proste komunikaty z ust szkoleniowca na konferencjach prasowych, że jest jakiś konflikt między nim, a przynajmniej częścią zawodników. Kiedy TvH przychodził do Lechii, byłem sceptycznie nastawiony do jego wartości trenerskiej, ale liczyłem, że wstrząśnie szatnią i doprowadzi 'do pionu' gwiazdeczki.

Niestety ów Pan okazał się nazbyt szorstki i zagalopował się w kilku wypowiedziach. To jednak nie znaczy, że nie miał po części racji. Niestety pokazuje to, że drużyna będzie grała dobrze kiedy zechce. Jeśli nowy szkoleniowiec jakoś podpadnie lub czymś się narazi to znowu może rozpocząć się niebezpieczny marsz w dół tabeli, aż kolektyw pozbędzie się nie wygodnego dyrygenta.

Obym się mylił, ale patrząc na personalia jakie w pierwszej drużynie Lechii występują, jestem zdolny wysnuć taką tezę, która de facto bardzo mnie martwi. Te dwa mecze to stanowczo za mało, żeby całkowicie trafnie zdiagnozować Lechię Gdańsk, ale coś na rzeczy musi być, wszak w tydzień z mocno nieudolnych i nieporadnych kopaczy, biało-zieloni znów przeobrazili się w walecznych piłkarzy, którym zależy i nawet coś wychodzi.

Inne felietony z cyklu Okiem Kibica