Po zwycięstwie nad Piastem Gliwice z dziennikarzami porozmawiał również kapitan Biało-Zielonych Rifet Kapić. Bośniak podkreślił, że to zwycięstwo miało niezwykle ważny także pozasportowy wymiar. 

- Dzisiaj zagraliśmy ciężki mecz, na ciężkim boisku. Piast był spokojny z piłką, ale dobrze, że Iwan ma takie umiejętności i strzelił tę bramkę. Nie wiem, który już raz w taki sposób. Na pewno dało to więcej motywacji na drugą połowę. Szkoda, że w drugiej części meczu tak szybko straciliśmy gola. To musimy przeanalizować z trenerem, jak można to usprawnić - przyznał.

- Dodatkowo niestety kontuzję ma Bartek Kłudka. Przed sezonem mieliśmy trzech zawodników do gry na prawej obronie: młodego Brzęka, Alvisa i Kłudkę, a teraz nie ma ani jednego. Myślę jednak, że sobie poradzimy. Na pewno Maks Diaczuk musi trochę lepiej zagrać w kolejnych meczach. Liczy się jednak to, że wróciliśmy, fajnie, że bramkę strzelił Bobo. Długo na to czekał i była mu ona bardzo potrzebna. Myślę, że on potrzebuje jeszcze trochę czasu po tej przerwie reprezentacyjnej, gdzie nie zagrał. Musi być cierpliwy, a dzisiaj strzelił bramkę za sześć punktów - zaznaczył. 

30-latek zaliczył kilka strat w tym meczu, co o swojej obecnej formie sądzi kapitan Lechii? - Najważniejsze jest to, że drużyna wygrała, gram tam, gdzie trener oczekuje. Wiadomo, chciałoby się częściej zagrać do przodu. Gram ile mogę, biegam, ile mogę, dla mnie najważniejsze jest to, że Lechia wygrywa. Oczywiście chcę grać jak najlepiej, ale jest, jak jest, będzie dobrze - skwitował. 

Był to taki mecz, w którym Lechia nie tworzyła zbyt wielu sytuacji strzeleckich, czy zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej? - Powiem tak, przypominam sobie mecz z Cracovią, w którym w ostatnich minutach straciliśmy bramkę i ostatecznie zremisowaliśmy. Dzisiaj może nie zagraliśmy najlepszego futbolu, ale tym razem szczęście było po naszej stronie. Tak czasem jest w piłce. To bardzo ważny mecz dla całego zespołu. Idziemy dalej, teraz kolejny mecz z Rakowem- przekazał. 

Ważne dla piłkarzy było też wsparcie kibiców, którzy przyjechali z Gdańska? - Tak. Ja też powiedziałem do chłopaków w szatni, że dzisiaj zagraliśmy i wygraliśmy dla tych ludzi, czterech kibiców którzy zmarli rok temu - podkreślił kapitan Lechistów.

źródło: własne