Po niezwykle ważnym zwycięstwie w meczu z Piastem Gliwice na konferencji prasowej pojawił się John Carver. Szkoleniowiec Lechii podkreślił, że nie był do końca zadowolony z gry na przestrzeni całego spotkania. Przyznał jednak, że najważniejsze są zdobyte trzy punkty. 

Myślę, że to był mecz dwóch różnych połów. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy grę, a Piast nie stworzył sobie zbyt wielu sytuacji. Chciałbym też zaznaczyć piękną bramkę Iwana. Druga połowa była zdecydowanie inna. Piast wykreował więcej szans i nieszczęśliwie przegrali w ostatniej akcji meczu. Należy też podnieść kwestię tego, że boisko było w kiepskim stanie. Myślę, że to konsekwencja pogody, jaką mieliśmy w ostatnich dniach. Jak ma się drużyny, które chcą grać w piłkę po ziemi, to znacznie utrudnia przebieg gry - rozpoczął. 

Myślę, że ten mecz to była dobra rozrywka, a my jesteśmy oczywiście zadowoleni z końcowego rezultatu. Powiedziałem zawodnikom, że dobre drużyny zawsze znajdą sposób na wygranie meczu nawet jeśli coś nie idzie po ich myśli. Nie byliśmy najlepsi dzisiaj, ale trzy punkty to coś, czego najbardziej teraz potrzebujemy. Z drugiej strony często komplementuje drużyny grające w taki sposób, bo my sami doświadczyliśmy tego, że po bardzo dobrej grze przegraliśmy mecz. To jest pewnego rodzaju balans, no i dzisiaj ta równowaga była po naszej stronie - zauważył Carver

Końcówka meczu wywołała duże emocje, jak trener to przeżywał? - Każdy z nas sobie zdaje sprawę, jak bardzo emocjonującym sportem jest piłka nożna. Wiem, że w końcówce nie tylko zawodnicy są wykończeni, ja również. Dobrze, że zespół przeciwny również jest zmęczony, bo udało nam się zdobyć bramkę. Myślę, że to jest najpiękniejszy moment w futbolu, gdy w takim momencie meczu zdobywasz zwycięską bramkę. Dziś na pewno będę spał dobrze po takim meczu - dodał. 

Bartłomiej Kłudka został zmieniony w przerwie meczu, czy ma to związek z problemami zdrowotnymi? - Tak, on miał pewnego rodzaju problemy już po ostatnim meczu. Mniej więcej w połowie pierwszej części meczu doznał urazu. Chcieliśmy go zdjąć już w 35. minucie, ale dotrwał do końca pierwszej połowy. Teraz nasz sztab medyczny musi dokonać cudu, aby był on gotowy na niedzielę - ocenił

Po przerwie Lechia grała w zmienionym składzie w defensywie, co zdecydowało o wystawieniu Maksyma Diaczuka na prawej stronie defensywy? - Problem jest taki, że nie mamy takiego typowego prawego obrońcy na ławce rezerwowych. Tomek Wójtowicz grywał na tej pozycji, ale to nie jest typowy prawy obrońca. Specyfika tego meczu, przeciwnik, a także warunki w tym spotkaniu chciałem mieć na tej prawej stronie naturalnego, a przede wszystkim fizycznego obrońcę - przyznał. 

Czy ustawienie składu na pierwszą połowę było spowodowane chęcią utrzymania czystego konta? Nie dopuściliście Piasta do zbyt wielu sytuacji, ale nie było też zbyt wielu akcji ofensywnych ze strony Lechii - Za każdym razem jak wystawiamy skład, to patrzymy też na to, co może nam zaproponować przeciwnik. W naszej sytuacji szczególnie w meczu wyjazdowym my musimy być dobrze zorganizowani w defensywie, żeby nie stracić bramki. Z racji tego, że Piast miał do tej pory trzech naturalnych środkowych pomocników, chcieliśmy również tak się ustawić, żeby nie dopuścić do straty bramki. Na pewno w pierwszej połowie dobrze to nam zadziałało. Niestety Tomek Neugebauer miał dolegliwości mięśnia dwugłowego, dlatego właśnie musiał zejść. Riki ma w dalszym ciągu problemy z plecami. Iwan długo pauzował po swojej ostatniej kontuzji. Uważamy więc, że w tej drugiej części drugiej połowy mecz był tak otwarty z tych powodów, o których wspomniałem. Sposób, w jaki gra Piast spowodował, że zdecydowaliśmy, że najlepszym sposobem będzie solidny kształt zespołu w średnim pressingu i kontratak. Bardzo ciekawa statystyka jest taka, że mieliśmy mniej posiadania piłki, a wygraliśmy mecz. Teraz jest widoczna taka tendencja w futbolu, że ci, którzy mniej mają piłkę wygrywają spotkania - zakończył.
 

źródło: własne