Za nami wszystkie mecze sparingowe z udziałem Lechii Gdańsk przed startem rundy wiosennej. Za dziewięć dni Lechistów czeka pierwszy mecz ligowy. Oto nasze wnioski po grach kontrolnych!
Lechiści dwa tygodnie rozpoczęli zgrupowanie w Turcji, a teraz je kończą. Za ekipą Johna Carvera cztery sparingi - wygrane z Żeleznicarem Pancevo (1:0) i Lokomotiwem Sofia (2:1), przegrany z Hradecem Kralove (1:2) i zremisowany z Mladecem (1:1). Trzy z tych sparingów były transmitowane, więc można było nieco poobserwować grę i wyciągnąć kilka wniosków. Tak też zrobiliśmy. Oczywiście są to tylko nasze obserwacje, to były tylko sparingi i do startu ligi to się może zmienić i w Ekstraklasie mecze pewnie będą wyglądać zupełnie inaczej.
To, co pierwsze rzuciło się w oczy, to problem na środku obrony. Podstawowym stoperem jest Matej Rodin, oprócz niego w zespole są także Bujar Pllana, Maksym Diaczuk oraz nowy nabytek Indrit Mavraj. Ten ostatni dołączył do zespołu dopiero teraz, więc przez większą część obozu sztab miał do dyspozycji trzech seniorskich stoperów i młodego Wojtka Madeja. Niestety, kontuzji w Turcji nabawił się Maksym Diaczuk i on w meczach sparingowych za wiele nie pograł. Czeka go jeszcze dwa, może trzy tygodnie przerwy. Chodzi o uraz barku. Podstawowym partnerem Rodina był więc Bujar Pllana. Sztab, jeszcze przed pozyskaniem Mavraja, testował różne kombinacje. Na środku obrony grali młody Madej, Karl Wendt czy Matus Vojtko. Te warianty nie do końca się sprawdzały, bo Lechia traciła gole. Wygląda na to, że podobnie jak jesienią obsadzenie środka obrony w części będzie problematyczne. Pllana w sparingach też nie był bezbłędny. W ogóle defensywa popełniała błędy, ale Lechia do tego jesienią przyzwyczaiła.
Druga sprawa jest taka, że brakowało nieco skuteczności w sparingach. Tomas Bobcek nie strzelił ani jednej bramki, podobnie jak Dawid Kurminowski. To nie jest tak, że tych sytuacji nie mieli, bo Lechia akurat sporo kreowała. Problemem była skuteczność. Miejmy jednak nadzieję, że nasi napastnicy szykują celowniki na ligę i tam skuteczności nie zabraknie. Dużym atutem Lechii wiosną może być Camilo Mena, który pokazał dobrą dyspozycję.
Solidnie w sparingach prezentował się Tomasz Wójtowicz, który pod koniec rundy wywalczył podstawowy skład i wygląda na to, że nie zamierza go oddać wiosną. Iwan Żelizko czy Matej Rodin także byli solidnymi punktami w sparingach.
Jest jeszcze jedna niepokojąca sprawa - trener Carver w trzecim sparingu posłał do boju od pierwszych minut rezerwowych, zawodników, którzy grali mniej. M.in. Bartka Kłudkę, Miłosza Kałahura czy nowego skrzydłowego Igora Bambeckiego. Gołym okiem widać było dysproporcję między tym, co się dzieje jak grają podstawowi a kiedy rezerwowi. To może martwić mając w perspektywie sporo spotkań wiosną i ścisk w tabeli. Podobnie było przecież jesienią. Wierzymy jednak, że zmiennicy staną się w trakcie ligi atutem drużyny.
Podsumowując - sparingi za nami, czas na ostatnią prostą przygotowań. Pamiętajmy, że sparingi to tylko sparingi i w lidze wszystko może wyglądać inaczej. Inauguracja rundy już 31 stycznia w Poznaniu.
źródło: własne