W piątek Lechia udała się na wyjazd do Radomia, gdzie przegrała 2:1. Kolejna porażka i kiepska gra sprawiły, że wizja spadku znacznie się przybliżyła.
Do piątkowego meczu Biało-Zieloni przystąpili przede wszystkim bez pauzującego za kartki Eliasa Olssona. Szweda w środku obrony zastąpił Loup Dwian Guego. Do Radomia nie pojechał również kontuzjowany Miłosz Kałahur. To zapowiadało trudne spotkanie z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie.
Od początku było widać to co zapowiadał John Carver, a więc że najważniejszy dla Lechii będzie nie styl a zdobycz punktowa. Pierwszy poważny atak Lechia przeprowadziła tak naprawdę w 20. minucie i od razu zamieniła go na bramkę. Podanie Camilo Meny z głębi pola wykorzystał Tomas Bobcek, który ominął wychodzącego Kikolskiego i umieścił piłkę w siatce. Podobną sytuację oglądaliśmy kilka minut później, jednak tym razem golkiper Radomiaka zdołał ubiec Słowaka.
Tomasz Bobcek uciekł obronie rywali, zachował zimną krew i dał Lechii prowadzenie w meczu z Radomiakiem ?
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 14, 2025
? Mecz trwa w CANAL+ SPORT 3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/zr8n1cU2RX pic.twitter.com/RNr5IXS8o0
Przez długi czas gospodarze nie stwarzali większego zagrożenia dla bramki Bohdana Sarnawskiego. To się jednak zmieniło w 36. minucie, kiedy to po rzucie rożnym celnie główkował Marco Burch. Należy podkreślić, że defensywa Lechii zdecydowanie się przy tym trafieniu nie popisała, Szwajcar stał bowiem w polu karnym zupełnie niepilnowany. Do przerwy wynik się już nie zmienił i do szatni zawodnicy schodzili przy stanie 1:1.
Wraz z początkiem drugiej połowy na boisku pojawił się Anton Tsarenko, który zmienił Bohdana Vjunnyka. Po przerwie głównie oglądaliśmy faule i nieczystą grę z obu stron. Dość blisko zaskakującej bramki była Lechia, właśnie za sprawą Tsarenki, którego dośrodkowanie zmierzało w światło bramki. W porę interweniował jednak Kikolski. Ostatecznie w 71. minucie to goście objęli prowadzenie. Do podania Burcha doskoczył Capita Capemba, który strzałem na bliższy słupek pokonał Sarnawskiego. Lechia nie tworzyła sobie sytuacji na uratowanie choćby punktu, najpoważniejszą okazją był zablokowany strzał w wykonaniu Dominika Piły z 87. minuty. To wiele mówi o ofensywnych poczynaniach drużyny Carvera.
Ostateczny rezultat to 2:1 dla gospodarzy. Mocno utrudnia to sytuację Lechii, dla której była to już 4 z rzędu porażka. Następny mecz Biało-Zieloni rozegrają u siebie, 29 marca podejmą Jagiellonię Białystok.
źródło: własne