4 porażki z rzędu ma na koncie Lechia Gdańsk po piątkowym spotkaniu z Radomiakiem Radom. Na konferencji pomeczowej John Carver zwracał uwagę na błędy, które popełniła drużyna, ale podkreślał, że nie wszystko jest stracone. Podziękował też kibicom.
Anglik rozpoczął konferencję od swojego komentarza na temat przebiegu spotkania. - To był wyrównany mecz dwóch drużyn na tym samym poziomie - ocenił. - Różnicą pomiędzy zespołami było zachowanie w trzeciej tercji boiska. Czuliśmy się dobrze w trakcie meczu, ale nie możemy tak tracić goli z rzutu rożnego, bo do tego momentu Radomiak nie miał klarownej sytuacji. Druga bramka była spowodowana naiwnością naszej młodej drużyny. W Szkocji czy w Anglii młode drużyny w ligach juniorskich nie obrywają tak za błędy. A my w Polsce jesteśmy karani za każdy błąd. Nie mogę zarzucić swoim zawodnikom braku zaangażowania, bo chcieli bardzo. Teraz przerwa na kadrę, mamy 9 meczów do końca, aby zdobyć punkty - podkreślił.
Carver zbył pytanie o obsadę bramki, w której drugi raz z rzędu zagrał Bogdan Sarnawski. Wypowiedział się natomiast na temat nadchodzącej przerwy reprezentacyjnej, którą spędzi z reprezentacją Szkocji. - Kiedy tu przyszedłem, powiedziałem, jak dobry mam sztab. Ufam im. Mamy program na najbliższe dwa tygodnie, więc się o to nie martwię - zapewnił. - Zrobią odpowiednią pracę przed ostatnimi dziesięcioma meczami. W obecnej sytuacji wolałbym tam nie jechać, ale jestem lojalny i nie mogę zostawić reprezentacji Szkocji w tym momencie - tłumaczył.
Pojawiła się także kwestia wsparcia, jakie drużyna dostaje od kibiców. - Odkąd tutaj przyjechałem, fani wspaniale nas wspierają - komplementował sympatyków Lechii szkoleniowiec. - Nie tylko w domu, ale też podróżują za nami, mimo przeciwności, żeby wspierać zespół, który kochają. Widzimy to, oni dają nam serce, aby wyjść z tej sytuacji, wyjść na prostą, osiągnąć nasz cel. Dla mnie klub to kibice. Potrzebujemy ich wsparcia - zakończył.
źródło: własne