Tomasz Wójtowicz w sobotę wskoczył do składu za chorego Bartłomieja Kłudkę. Piłkarz wykorzystał swoją szansę i był z jednym z lepszych zawodników na boisku. Mamy nadzieję, że będzie to dla niego moment przełomowy w Lechii!
Tomasz Wójtowicz trafił do Lechii w lipcu 2024 roku z Ruchu Chorzów. Jego pierwszy sezon w zespole Biało-Zielonych nie był udany. Wystąpił w 23 meczach, ale głównie były to wejścia z ławki. Tomek był krytykowany. Zdobył jednego gola - w meczu z Rakowem Częstochowa.
Początek trwających rozgrywek również nie był dla Tomka udany. Grał bardzo mało i długo czekał na swoją szansę. John Carver wystawił go w obu meczach STS Pucharu Polski. Zwłaszcza przeciwko Puszczy wyglądał już obiecująco. Później przeciwko Radomiakowi znów zaczął mecz na ławce.
Wielka szansa Tomka w Ekstraklasie przyszła w sobotnim meczu z Widzewem. Zastąpił na prawej obronie chorego Bartłomieja Kłudkę i był jednym z najważniejszych zawodników na boisku. Pewny w defensywie i podłączał się do ofensywy. Zagrał dobry mecz. Wierzymy, że będzie to dla niego moment przełomowy. Wierzy w to też trener Carver. - Chciałbym też wspomnieć o zawodnikach, którzy są głównie rezerwowymi. Dobrym przykładem jest Tomek Wójtowicz, każdego dnia dobrze trenuje. Nie narzeka i każdego dnia jest gotowy. Wielki szacunek dla Tomka za dzisiejszy mecz - mówił Anglik po meczu.
Sam Tomek po meczu też nie ukrywał zadowolenia. W poniedziałek był gościem programu "Liga PL" na Kanale Sportowym. - Na pewno to fajne uczucie znów zagrać. Żaden piłkarz nie chce siedzieć na ławce, nie jest to miłe uczucie. Trochę czasu od ostatniego meczu w podstawowym składzie w Ekstraklasie minęło. Nigdy nie jest łatwo się pogodzić z tym. Zawsze dawałem siebie jednak sto procent. Zwłaszcza w meczach STS Pucharu Polski. Chciałem pokazać się trenerowi i trzeba czekać na swoją szansę. Myślę, że ja ją wykorzystałem - przyznał.
- Słowa trenera? Dodają mi motywacji. Ta praca nie idzie na marne. To miłe słowa i dodają mi chęci i motywacji. Ale to też był jeden mecz. Nie chcę na tym zakończyć. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Liczę, że będę miał więcej szans - dodał.
Tomek został zapytany też o to, czy dobrze czuje się na prawej obronie. - Myślę, że tak. Ja jestem ofensywnie usposobiony, ale nie raz grałem na boku obrony. Jestem w stanie dużo dać drużynie - przyznał. - Mając takiego napastnika jak Tomek Bobcek w polu karnym, to wrzucanie w pole karne to fajna robota! Zresztą mamy wielu dobrych napastników. Czasami wystarczy dobrze wrzucić i piłka znajduje się w bramce - dodał z uśmiechem.
Padło również pytanie o ujemne punkty. - Często mówiliśmy, że sprawa odjęcia pięciu punktów nam trochę umyka. Skupiamy się na tym, co mamy. Ta kara jest natomiast poza naszym zasięgiem. Tym bardziej to jest motywujące, bo patrzymy na tabelę i widzimy, że mamy kontakt z innymi drużynami, mimo że zaczynaliśmy z zupełnie innego pułapu niż reszta. Każde kolejne zwycięstwo dodaje nam motywacji. Jesteśmy w stanie rywalizować z innymi jak równy z równym nawet, gdy musimy zmagać się różnymi kłodami pod nogi. Liczymy, że wkrótce znajdziemy się nad kreską. To jest nasz cel - zakończył.
źródło: Kanał Sportowy/własne