Lechia Gdańsk walczy o utrzymanie w Ekstraklasie, ale też o licencję na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kilka dni temu zastępca prezydent Gdańska Piotr Borawski podpisał gwarancję finansową dla Lechii na kolejny sezon. W mediach wybuchła burza. Z wiceprezydentem Borawskim spotkaliśmy się w czwartkowy poranek i porozmawialiśmy szerzej o Lechii i jej problemach.

Karolina Jaskulska, Lechia.Net: Pozwolę sobie zacząć od najgłośniejszej kwestii ostatnich dni związanej z brakiem licencji dla Lechii. Jak Pan podchodzi do całego zamieszania?

Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska: To jest bardzo ciekawe zagadnienie z uwagi na to, że do tej pory wszystkie problemy Lechii, o których informowały media czy PZPN w oficjalnych komunikatach, wynikały z zaległości finansowych. Zarząd Klubu musiał tłumaczyć się z zaległości różnych zobowiązań. Natomiast w tym przypadku jest jasna deklaracja z PZPN, że przeszkodą na otrzymaniu licencji jest prognoza finansowa na przyszłość. 

Nam jako władzom Miasta bardzo zależy, aby to wynik sportowy zdecydował o tym, w której klasie rozgrywkowej drużyna będzie grała w kolejnym sezonie, a nie kwestie administracyjne czy finansowe. Nie powiem, że zostałem poproszony, natomiast dyskutowałem z władzami PZPN na temat tej sytuacji. Z uwagi na to, że ostatnie wydarzenia między Klubem a władzami związku czy Ekstraklasą były nie do końca wiarygodne i nie zawsze deklaracje miały przełożenie na wywiązywanie się ze zobowiązań, jasna deklaracja Miasta dotycząca przyszłego sezonu i tego, w jaki sposób będzie wyglądało finansowanie, znacznie może pomóc w tym, żeby licencję odzyskać. W związku z tym zdecydowaliśmy się na taki ruch z podpisaniem stosownej gwarancji, żeby przypomnieć że Miasto Gdańsk wspiera Klub i wspierać będzie w przyszłym sezonie. 

Czyli jak rozumiem podpisał Pan pismo, które Klub załączył do dokumentacji w odwołaniu?

Podpisałem informację o tym, że jak co roku planujemy postępowanie przetargowe. Jest ono zawsze po sezonie ponieważ musimy wiedzieć, w której klasie rozgrywkowej będzie grał Klub. Zobowiązałem się w tym piśmie do tego, że chcemy takie postępowanie wprowadzić, a także określiłem, jakie mniej więcej to będą kwoty w przypadku konkretnych poziomów rozgrywkowych.

Jest Pan optymistą w kwestii tego odwołania?

Tak jak powiedziałem, pierwszy raz dotyczy to przyszłości, a nie zaległości. Liczę na to, że nasza deklaracja oraz inne dokumenty, bo wiem, że Klub nad takimi pracował, aby uwiarygodnić perspektywę finansową, spowodują, że licencja po odwołaniu zostanie przyznana.

Pana deklaracja oraz nagranie, które opublikował Pan w mediach społecznościowych szybko rozeszło się niemal na cały kraj i wywołało burzę. Może wyjaśnijmy w tym miejscu dokładnie, skąd ta kwota 10 milionów i że to nie jest tak, że Klub ma te pieniądze na własność.

To prawda. Co roku Miasto Gdańsk w ramach tego właśnie konkursu przeznacza określoną pulę pieniędzy dla Lechii Gdańsk, w zależności od tego, w której klasie rozgrywkowej drużyna gra. W przypadku Ekstraklasy jest to około 10 milionów, a gdy Klub występował w pierwszej lidze było to około 7 milionów złotych. I ta moja deklaracja była takim jakby przypomnieniem o tym, że Miasto wspiera Klub. 

Nie są to żadne dodatkowe pieniądze. Takie mamy plany finansowe i są one znane od grudnia zeszłego roku, kiedy Rada Miasta przyjmowała budżet, a wiadomo, że te pieniądze to też część budżetu. 

Natomiast w jaki sposób wygląda ten mechanizm? Jest umowa promocyjna. Promocja Miasta Gdańska poprzez sport w danej klasie rozgrywkowej. Jeżeli to jest Ekstraklasa tak jak powiedziałem jest to około 10 milionów złotych. Natomiast zawieramy tę umowę w taki sposób, żeby te pieniądze zostały skierowane na konkretne cele. Chodzi głównie o wynajem obiektów, które są powiedzmy miejskie, stadion należący do spółki Arena Gdańsk oraz obiekty przy Traugutta, na których na co dzień trenuje drużyna, zarządzane przez Gdański Ośrodek Sportu. Potwierdzam więc, że znaczna część kwoty wraca do Miasta w postaci opłat za użytkowanie obiektów.

Warto podkreślić, że koszty ich przygotowania, płyt, murawy na Traugutta, szatni itp., przewyższają tę dotację. Można powiedzieć więc, że Miasto Gdańsk wspiera Klub przygotowując te obiekty i przeznaczając umowę promocyjną po to, żeby Lechia mogła z nich je sfinansować.

Już Pan trochę o tym powiedział, ale czy może Pan zdradzić mniej więcej, jaką kwotę Klub przeznacza na sam wynajem stadionu? Czy rzeczywiście jest to około 7-8 milionów złotych?

Nie chcę mówić o konkretnych kwotach, ponieważ są to umowy zawierane pomiędzy operatorem a stadionem. Myślę, że te kwoty które funkcjonują w mediach są dosyć wiarygodne.

Natomiast chcę powiedzieć wprost jedną zasadniczą rzecz. Zbudowaliśmy stadion na Euro 2012. Wiadomo, że jest to stadion piłkarski i wiadomo, że z punktu widzenia Gdańska przez większą część roku, jeżeli chodzi o wydarzenia piłkarskie, może go wypełniać tylko i wyłącznie Lechia Gdańsk. Nie mamy innej drużyny na takim poziomie zainteresowania kibiców, na takim poziomie rozrywkowym, która mogłaby grać na tym stadionie i w znaczny sposób go wypełniać . Oczywiście oprócz wydarzeń piłkarskich można organizować koncerty, natomiast nie jest to taka sama możliwość jak na Stadionie Narodowym, gdzie mecze ligowe się nie odbywają. Okienko na odbywanie się koncertów w Gdańsku to jest tak naprawdę ta przerwa pomiędzy majem a lipcem, kiedy nie ma rozgrywek ligowych i pogoda pozwala na to, żeby inne wydarzenia organizować.

Lechia i nasza bursztynowa Arena są trochę uszyci na miarę własnych możliwości i właściwie są jedynym partnerem, który tak naprawdę na co dzień może użytkować ten obiekt.

Nie ma Pan czasami takiego poczucia że to jest troszeczkę niewykorzystany potencjał stadionu? Mam na myśli frekwencję.

Boli mnie serce, jak widzę że rzeczywiście jest mało kibiców na meczach. Chociaż z drugiej strony raduje nam się serce kibica i oczy, kiedy mamy ponad 20 tysięcy kibiców i ten doping jest potężny. Na pewno jest to dla nas wszystkich wyzwanie, żeby ta średnia meczowa była wyższa. Jestem przekonany, że w przyszłym roku, gdy będą odbywały się derby Trójmiasta, to na dwa czy trzy tygodnie przed tym meczem kibice będą pytać o wejściówki bo już dawno będzie po sold-oucie.

Ostatnio gościłem kolegów samorządowców z Łodzi na meczu ze Stalą Mielec. Bardzo emocjonującym swoją drogą (wygranym przez Lechię po dramatycznej końcówce 3:2 – przyp. red). Pamiętam że było chyba 8 czy 9 tysięcy kibiców, więc stadion nie był wypełniony nawet w połowie, ale akustyka stadionu pomogła. Moi goście przyznali, że atmosfera była niesamowita. Nawet tak proporcjonalnie mała liczba kibiców do pojemności stadionu tworzy atmosferę. 

Współpraca Miasta z Klubem trwa od wielu lat. Jak ona dzisiaj się układa? Chodzi mi o współpracę z nowymi władzami Lechii, które w 2023 roku przejęły Klub.

Jestem bardzo wdzięczny, że w tym krytycznym momencie, w momencie kiedy drużyna spadła do pierwszej ligi i kiedy były te zmiany właścicielskie, nie mieliśmy momentu zawahania. Wsparliśmy wówczas Klub. Współpraca w tym momencie rozgrywek pierwszej ligi i powrotu do Ekstraklasy, była modelowa. Przyznaję, że na poziomie Ekstraklasy mamy wyzwania, nie jesteśmy do końca jako Miasto zadowoleni z tego, jaki jest obraz klubu i przez to poniekąd też miasta. Wszystkie zawirowania dotyczące licencji, kwestii organizacyjno-finansowych, nie przysparzały nam chluby. To jest element do poprawy.

Bardzo bym chciał, aby podstawowa działalność Klubu, również ta finansowo-organizacyjna, była na lepszym poziomie. Żebyśmy nie mieli takich sygnałów, że są jakieś wyzwania i problemy. To jest praca dla Nas wszystkich na kolejne sezony. Liczę, że klub tą licencję otrzyma i sytuacja zacznie się zmieniać. 

Jesteście z prezesem Paolo Urferem w regularnym kontakcie?

Nie nazwałbym tego jakimś bardzo regularnym kontaktem. Na poziomie operacyjnym dochodzi czasem do spotkań dyrektorów – czy to u mnie w biurze, czy na stadionie. 

Ostatni raz miałem okazję rozmawiać z Panem Prezesem Urferem jesienią ubiegłego roku. Chciałbym, żebyśmy się spotkali już po zakończonym sezonie i omówili, jak sportowo i organizacyjnie wyglądał zakończony sezon, a także to, jakie mamy pomysły na przyszłość.

W tym roku obchodzimy 80-lecie Klubu. Proszę powiedzieć, czy są jakieś inicjatywy ze strony Miasta np. w kwestii organizacji obchodów? Czy rozmawiacie z Lechią na ten temat?

Mieliśmy dotychczas jedno spotkanie z dyrektorem Adamem Korolem dotyczące tego, jakie plany ma Klub. Uważamy, że są one interesujące, natomiast mam wrażenie, że też kwestie finansowe są jeszcze nie do końca uzgodnione. Widać wyraźnie, że sytuacja finansowa nie pozwala spełnić takiego planu obchodów, który pewnie ambitnie Klub chciałby zorganizować.

 Miałem też okazję do spotkania z ludźmi, którzy dużo znaczą z punktu widzenia takiej działalności okołoklubowej i są pasjonatami. Chociażby z Panem Dariuszem Krawczykiem, ale też z rzeszą ludzi związanych z projektem Tylko Lechia Gdańsk. Jest kilka inicjatyw i prośba z tego środowiska, aby Miasto wsparło je.

Jesteśmy otwarci, aby wspierać Klub i inicjatywy. Natomiast nie chciałbym mówić o szczegółach, ponieważ nie My jesteśmy organizatorem. Wiem, że działania są planowane i pewnie sporo się będzie działo w wakacje. My na pewno udostępnimy przestrzenie np. na Jarmarku Świętego Dominika. Wtedy jest duża możliwość pokazywania różnych elementów i świętowania. Natomiast nie będziemy organizatorem, więc chciałbym, aby o szczegółach mówili organizatorzy.

Pomówmy chwilę o sprawach sportowych. Ostatnie tygodnie napawają optymizmem, jeśli chodzi o grę naszej drużyny. Z optymizmem patrzy Pan w kierunku utrzymania?

Jak to mówią, gra o utrzymanie, to jest zupełnie inna dyscyplina sportu. Na pewno gra się pod większą presją i stresem. Trzeba oglądać się na rywali i patrzeć, co robią. Jest zupełnie inaczej niż grasz o awans, jak rok temu. Jestem więc pod wielkim wrażeniem, zwłaszcza że drużyna jest młoda i nie ma wielu piłkarzy z doświadczeniem walki o utrzymanie. Trener również wniósł do szatni sporo spokoju i opanowania. Jestem pod wrażeniem tego jak wygląda wiosna, choć jesienią było trochę gorzej. Ci piłkarze pokazują, że jeśli udałoby się wzmocnić zespół, to jest na czym budować kolejny sezon.

Patrząc na samą wiosnę, Lechia jest w czołówce ligi. To pokazuje wspomniany progres.

To pokazuje potencjał. Myślę, że w ofensywie to zawsze dosyć ciekawie wyglądało, natomiast bolączką była defensywa i teraz jest dużo lepiej. Zdarzają się mecze gdzie nie tracimy bramek także to bardzo cieszy, bo zawsze każdą drużynę trzeba budować od obrony.

W niedzielę mecz z Koroną Kielce i plan jest prosty: trzy punkty, prawda?

Ja bronię się jak mogę przed dopisywaniem trzech punktów. Jak poszliśmy na mecz z Lechem, wszyscy uważali, że nie mamy szans, i przed meczem dawano nam zero punktów, a skończyło się trzema. Potem mieliśmy mecze, gdzie z góry dopisywaliśmy punkty, a kończyło się porażkami. 

Korona to na pewno trudny przeciwnik. Jest na fali. Ale ja wierzę, że te 3 punkty będą i już w niedziele sportowo zapewnią nam utrzymanie. Mam nadzieję, że tak się wydarzy.

źródło: własne