Lechia potwierdziła to, o czym mówiło się od kilku dni - Dawid Kurminowski na zasadzie transferu definitywnego przenosi się do Gdańska. Napastnik przeszedł pomyślnie testy medyczne i podpisał z biało-zielonymi trzyletnią umowę. Nieoficjalnie mówi się, że Lechia ma zapłacić za niego 500 tysięcy euro + ewentualne bonusy. Cena? Po mimo tego, że wzbudza duże kontrowersje, to w obecnych realiach - bardzo dobra. Tym bardziej że w jego kontrakcie widniała klauzula odejścia opiewająca na 1,1 miliona euro.

Jasne, można dyskutować, czy te środki nie mogły być spożytkowane na coś potrzebniejszego (np. klasowego obrońcę). Być może kluczowe było to, że Zagłębie nie ma nic przeciwko na rozkładanie płatności w odległych ratach. Złośliwi powiedzą, że Urfer ma w Lubinie otwarty zeszyt. Co ciekawe, Lechia już wcześniej sondowała możliwość sprowadzenia "Kurmina", ale dopiero teraz pojawiła się na to szansa. Zawodnik bardzo chciał zmienić otoczenie, a Zagłębie poszło mu na rękę - transfer stał się możliwy.

To piłkarz dobrze znany na polskim podwórku. Ale żeby ocenić pełnię jego potencjału  i zrozumieć, dlaczego Gdańsk może być jego miejscem na ziemi, cofnijmy się do początku kariery.

Od Warty, przez Lecha, po koronę króla strzelców na Słowacji

Często mówi się, że Kurminowski jest wychowankiem Lecha Poznań, ale tak naprawdę pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Warcie Poznań.(a jeśli chcemy być drobiazgowi to w Kotwicy Kórnik) Do Lecha trafił jako junior, tam zaczął błyszczeć na tyle, by w 2015 roku zdobyć z drużyną juniorów młodszych tytuł mistrza Polski. W rezerwach Kolejorza potwierdził skuteczność, zdobywając 19 goli w 48 meczach. To wystarczyło, by podpisać kontrakt z pierwszym zespołem. Tam jednak nie mógł się przebić, więc po pół roku podjęto decyzje by Dawid udał się na wypożyczenie do Słowacji. Najpierw trafił do Zemplinu Michalovce, gdzie zagrał 23 razy i zdobył 5 bramek, a w tym czasie miał okazję grać w jednej drużynie z Matusem Vojtko - Panowie zaliczyli więc w Gdańsku spotkanie po latach.

Największy przełom przyszedł jednak w MSK Zilina. Po okresie udanego wypożyczenia zawodnik podpisał z klubem 3,5-letni kontrakt i w sezonie 2020/21 został królem strzelców słowackiej ekstraklasy z 19 golami na koncie. To właśnie tam wyrobił sobie markę piłkarza skutecznego i konsekwentnego. W sumie dla Żyliny zanotował 27 bramek w 52 spotkaniach.

Duński zakręt

Latem 2021 roku, po kapitalnym sezonie w Żilinie, zdecydował się zrobić krok w stronę poważniejszego futbolu - podpisał kontrakt z Aarhus GF. Transfer do Danii miał być kolejnym naturalnym etapem w jego karierze: lepsza liga, stabilny klub, dobre warunki do rozwoju. Na papierze wszystko się zgadzało.

Na boisku już niekoniecznie. Choć Kurminowski regularnie meldował się na murawie (łącznie rozegrał 33 mecze), to jego liczby - zaledwie 3 gole - były dalekie od oczekiwań. Słabsza forma, trudności z adaptacją, problemy zdrowotne, wszystko to sprawiło, że z piłkarza, który jeszcze niedawno był królem strzelców, w Aarhus został raczej zmiennik do rotacji. Na początku sezonu 2022/23 jego rola w zespole już zupełnie zmalała, zagrał jedynie cztery ogony w spotkaniach duńskiej Superligaen, stało się jasne, że to nie jest miejsce, w którym rozwinie skrzydła. Potrzebował zmiany. I tak wrócił do Polski - z zamiarem odbudowy.

Dwa sezony przeciętne, jeden konkretny

W Lubinie - sinusoidalnie. Dwa sezony przeciętne, ale między nimi jeden bardzo konkretny - 12 bramek w sezonie, zdobytych w nieporywającym Zagłębiu to wynik, którego nie można zbyć wzruszeniem ramion. Pokazał, że jeśli drużyna potrafi grać pod napastnika, to on potrafi jej to odpłacić.

Ogółem w Ekstraklasie rozegrał 67 meczów, w których zdobył 20 bramek (po 4 w sezonach 22/23 i 24/25). Nie jest to typ napastnika, który weźmie piłkę na 40. metrze i minie pół drużyny. Ale jeśli dostanie piłkę w polu karnym doskonale wie co z nią zrobić.

To „lis pola karnego”. Porusza się dobrze między stoperami, ma bardzo dobre wykończenie (xG = 18,65 - gole = 20, czyli bardzo solidnie), potrafi znaleźć miejsce, gdzie piłka ma spaść.

Brzmi znajomo? Bo to podobny typ napastnika co Bobcek. A że Słowak mimo regularnego rozbudzania naszych apetytów bywa czasem kruchy, to mieć drugiego napastnika o takiej charakterystyce  i to z doświadczeniem, to po prostu rozsądne.

Nowy początek w Gdańsku?

Kurminowski to piłkarz, który potrzebował świeżego startu. Teraz trafia do drużyny prowadzonej przez Johna Carvera, trenera ceniącego ofensywny styl gry i mającego rękę do wyciągania z napastników tego, co najlepsze.

Nowe miasto, nowe wyzwania, nowa szansa. Takie zdania często się źle starzeją, ale mamy przeczucie, że to będzie początek pięknej przygody.

Witamy w biało-zielonej rodzinie, Dawid!

źródło: własne