Piłkarze Lechii Gdańsk po emocjonującym spotkaniu pokonali wynikiem 3:2 zespół Korony Kielce. Bramki dla Biało-Zielonych zdobyli Bogdan Wjunnyk, Bujar Pllana oraz Kacper Sezonienko.

Mecz rozpoczął się dość... nietypowo — na murawę wyszli sędziowie oraz piłkarze Korony Kielce, natomiast zawodnicy Lechii Gdańsk długo się nie pojawiali. Dopiero po około pięciu minutach Biało-Zieloni wyszli na boisko i spotkanie mogło się rozpocząć. W 2. minucie prawą stroną groźnie poszedł Wiktor Długosz wyprzedzając Miłosza Kałahura. Na szczęście dla gospodarzy skrzydłowy zbyt mocno wypuścił sobie piłkę, która wpadła w ręce Weiraucha. W 4. minucie w doskonałej sytuacji znaleźli się goście. Z ostrego rogu uderzał Nano co zmusiło do interwencji nogami bramkarza Biało-Zielonych. W 8. minucie znów niebezpiecznie zaatakowali piłkarze Korony. Po dośrodkowaniu z prawej strony niecelnie głową strzelał Shykauka. Trzeba przyznać, że początek spotkania należał bez wątpienia do zawodników z Kielc, którzy starali się utrzymywać przy piłce i wyprowadzać ataki. W 12. minucie z kontrą wyszli gospodarze. Środkiem ruszył z piłką Żelizko, po chwili zagrał do Chłania, który wbiegł w pole karne, starł się z Miłoszem Trojakiem i upadł na murawę. W pierwszym momencie główny arbiter spotkania pokazał, że nie było faulu. Jednakże pod długim oczekiwaniu i analizie VAR wskazał na 11 metr. Do jedenastki podszedł Wjunnyk i pewnie umieścił piłkę w bramce. W 21. minucie z 16 metra uderzał Błanik, ale nie sprawiło to problemów młodemu golkiperowi Lechii Gdańsk, który pewnie złapał piłkę. W kolejnych minutach przeważali goście, a gdańszczanie praktycznie całą jedenastką bronili dostępu do własnej bramki. W 26. minucie po dobrym dośrodkowaniu z prawej strony głową wprost w bramkarza uderzał Shykauka. W 31. minucie z okolic środka boiska z piłką ruszył Mena. Po pięknym, efektownym dryblingu, upadł po kontakcie z graczem gości przed polem karnym. Gwizdek sędziego milczał. W 34. minucie Głogowski znalazł się w polu karnym, podał do Wjunnyka, lecz goście wybili piłkę. Na strzał zza pola karnego zdecydował się Żelizko, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. W 39. minucie, po indywidualnej akcji Błanika, który zgubił krycie obrońców Lechii i ruszył w kierunku pola karnego, interweniował Chłań. Ukrainiec zdecydował się na wślizg, jednak faulował rywala na pograniczu pola karnego. Arbiter podyktował rzut wolny dla Korony z około 18 metrów. Po chwili Fornalczyk zdecydował się na bezpośredni strzał, lecz piłka trafiła w mur. W doliczonym czasie gry duży błąd we własnym polu karnym popełnił Mamla. Do bezpańskiej piłki dopadł Camilo Mena, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Niestety Kolumbijczyk poślizgnął się, lecz zdołał utrzymać się przy futbolówce i dograł do Głogowskiego, który znajdował się na skraju pola karnego. Ten oddał mocny strzał, jednak kapitalną interwencją popisał się Mamla, parując piłkę na rzut rożny. Chwilę później z narożnika precyzyjnie dośrodkował Kapić, a drugą bramkę dla Lechii strzałem głową zdobył Bujar Pllana. Po chwili arbiter zakończył spotkanie i piłkarze zeszli do szatni.

W przerwie podano, iż oficjalna frekwencja na meczu wyniosła 13 507 kibiców. To dobra informacja dla kibiców wybierających się na mecz z GKS-em Katowice, bowiem będą tańsze o 8 procent.

Druga połowa rozpoczęła się niestety od straty bramki Biało-Zielonych. W 49. minucie Żelizko faulował na 25 metrze napastnika gości Shykauke. Do rzutu wolnego podszedł Wiktor Długosz, który przepięknym strzałem pokonał Szymona Weiraucha. W 56. minucie, po kombinacyjnym rozegraniu rzutu wolnego, prawym skrzydłem ruszył Żelizko. Po chwili dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie dopadł do niej Olsson. Niestety szwedzki obrońca znacznie się pomylił, posyłając futbolówkę wysoko nad bramką.
W 60. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Akcję prawym skrzydłem przeprowadził Błanik, który w ostatniej chwili zdołał dośrodkować w okolice bramki Lechii. Piłka minęła Kapicia, a dopadł do niej Wiktor Długosz i pewnym strzałem zdobył drugiego gola dla Korony. Po stracie bramki gospodarze ruszyli do ataku, jednak nie potrafili poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Rafała Mamla. W 69. minucie fatalne zagranie zanotował Mena, który podał piłkę wprost do Fornalczyka. Młody skrzydłowy popędził prawą flanką i precyzyjnym podaniem w polu karnym obsłużył Shykaukę. Białorusin nie wykorzystał okazji i uderzył obok słupka. W 73. minucie ponownie groźnie zaatakował Fornalczyk, lecz jego strzał nie znalazł drogi do siatki. Następnie do ataku ruszyli piłkarze Lechii. W 78. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z prawej strony głową w sam środek bramki uderzał Chłań. W 86. minucie we własnym polu karnym po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę na rzut rożny wybił Żelizko. Po chwili zupełnie nieudanie stały fragment wykonali piłkarze Korony. W 89 minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Daniel Bąk, który fatalnie zachował sie w polu karnym i stracił piłkę. Z kontrą ruszyli gospodarze. Prawą stroną ruszył Mena, po chwili Kolumbijczyk popisał się fantastycznym zagraniem do wbiegającego Sezonienki. Napastnik nie wahał się i uderzeniem z pierwszej piłki zdobył bramkę dającą Biało-Zielonym cenne zwycięstwo i praktycznie pewne utrzymanie.

 

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 3:2 (2:0)

Lechia Gdańsk: 1. Szymon Weirauch - 11. Dominik Piła, 44. Bujar Pllana , 3. Elias Olsson, 23. Miłosz Kałahur - 7. Camilo Mena , 8. Rifet Kapić, 5. Iwan Żelizko, 30. Maksym Chłań (88' 99' Tomasz Neugebauer) - 21. Michał Głogowski (60' 79. Kacper Sezonienko), 9. Bohdan Wjunnyk (77' 17. Anton Tsarenko)

Korona Kielce: 87. Rafał Mamla, 66. Miłosz Trojak, 3. Konrad Matuszewski, 5. Pau Resta, 6. Marcel Pięczek - 11. David Plata, 17. Mariusz Fornalczyk, , 71. Wiktor Długosz, 88. Wojciech Kamiński - 7. Dawid Błanik, 17. Mariusz Fornalczyk - 9. Yauheni Shykauka

 

źródło: własne