Lechia Gdańsk przegrała na własnym stadionie z Zagłębiem, choć przez długie momenty spotkania to gospodarze byli częściej przy piłce i prowadzili grę. O wyniku zadecydowała skuteczność gości w pierwszej połowie oraz znakomicie dysponowany bramkarz rywali, który po przerwie wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. 

Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków Zagłębia, które od pierwszego gwizdka narzuciło rywalom wysokie tempo gry. Już w 2. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się skrzydłowy Diaz, jednak znakomicie zachował się Paulsen, który popisał się pewną interwencją i uchronił swój zespół przed stratą bramki.

Niestety dla gospodarzy, minutę później było już 0:1. Po dobrej akcji prawą stroną boiska Diaz dośrodkował w pole karne, a Grzybek wyskoczył do piłki i strzałem głową pokonał Paulsena. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i przekroczyła linię bramkową.

Po dynamicznym początku spotkanie nieco się wyrównało, a gra przeniosła się głównie do środkowej strefy boiska. W 11. minucie odpowiedzieć próbowała Lechia. Z prawej strony dośrodkowanie tuż sprzed linii końcowej trafiło w pole karne, jednak Bobcek zbyt głęboko wbiegł między obrońców i nie zdołał oddać strzału – piłka odbiła się od niego i akcja zakończyła się niepowodzeniem. Kolejne minuty to znów przewaga drużyny gości - odpowiednio w 21. i 22. minucie spotkania piłkarze Zagłębia decydowali się na strzały z dystansu, jednakże nie sprawiły one trudności Paulsenowi. Niestety w 27. minucie „Miedziowi” podwyższyli prowadzenie. Po dużym zamieszaniu w polu karnym Lechii i nieudanej próbie oddalenia zagrożenia, piłka była wybijana zbyt krótko i szybko wracała pod bramkę. Następnie trafiła pod nogi Marcela Reguły. Ten spokojnie ją przyjął, poprawił ustawienie i precyzyjnym strzałem przy słupku nie dał bramkarzowi żadnych szans. 

Z czasem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 34. minucie Tomas Bobcek odebrał piłkę Buriciowi i ruszył w kierunku bramki. Napastnik Lechii próbował zaskoczyć golkipera lobem, jednak jego próba okazała się nieudana i bramkarz złapał futbolówke. Gospodarze starali się przejąć inicjatywę, lecz defensywa gości spisywała się bez zarzutu i skutecznie oddalała zagrożenie.

W 43. minucie próbował jeszcze dośrodkować Cirkovic, ale bardzo nieskutecznie. Trzeba przyznać, że nie był to dobry mecz w wykonaniu Serba. Gospodarze starali się przejąć inicjatywę i coraz częściej gościli pod polem karnym rywali, jednak defensywa gości spisywała się bez zarzutu i skutecznie oddalała zagrożenie. W 43. minucie jeszcze dośrodkowania próbował Cirković, lecz jego zagranie było bardzo niedokładne i nie stworzyło żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Trzeba przyznać, że nie był to najlepszy występ Serba w pierwszej połowie.

Chwilę później sędzia zakończył pierwszą część spotkania. Mimo wyraźnej przewagi w posiadaniu piłki po stronie Lechii, nie przekładała się ona na liczne sytuacje bramkowe. Z kolei zawodnicy Zagłębia wykazali się dużą skutecznością – wykorzystali swoje szanse i bardzo umiejętnie bronili dostępu do własnej bramki.

Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków Biało-Zielonych, którzy od pierwszych minut ruszyli do odrabiania strat. W 47. minucie rozpoczął się prawdziwy ostrzał bramki strzeżonej przez Jasimina Buricia. Swoich sił próbowali Mena oraz Pllana, jednak za każdym razem piłka była skutecznie blokowana przez defensywę „Miedziowych”.

Lechia wywalczyła w tym fragmencie kilka rzutów rożnych. Po jednym z nich Neugebauer został sfaulowany w polu karnym i wydawało się, że sędzia wskaże na jedenasty metr. Po dłuższej analizie VAR arbitrzy dopatrzyli się jednak pozycji spalonej zawodnika Lechii jeszcze przed faulem, co skutkowało wznowieniem gry rzutem wolnym pośrednim z pola bramkowego Buricia.

W 54. minucie Neugebauer spróbował uderzenia zza pola karnego, lecz instynktowną interwencją popisał się Burić. Trzy minuty później bramkarz gości ponownie stanął na wysokości zadania, tym razem nie dając się pokonać Bobčkowi w sytuacji z bliskiej odległości. W 63. minucie znów kapitalnie rzucił się do piłki zmierzającej w światło bramki – tym razem po groźnym strzale głową Pllany – potwierdzając, że jest jednym z bohaterów tego spotkania.

Minutę później ponownie groźnie było pod bramką gości. Bobcek oddał strzał, lecz piłka minimalnie minęła słupek. Kolejne minuty to znów liczne ataki Lechii, jednak brakowało konkretów i wykończenia akcji.Trener Carver zdecydował się na bardziej ofensywny wariant i wprowadził na boisko drugiego napastnika – Kurminowskiego. Trzeba jednak przyznać, że goście bronili się bardzo twardo i dobrze zorganizowani w defensywie skutecznie odpierając napór Biało-Zielonych. W 80. minucie ponownie zakotłowało się w polu karnym Zagłębia. Po serii dośrodkowań i odbić piłka krążyła w „szesnastce”, jednak wszystkie próby strzałów były ofiarnie blokowane przez defensorów gości. Chwilę później mocnym uderzeniem spróbował zaskoczyć bramkarza Kurminowski, lecz na posterunku po raz kolejny był Burić, który pewnie interweniował i utrzymał czyste konto.

Następnie obraz gry nie ulegał zmianie. Lechia próbowała jeszcze wrzutek w pole karne, jednak niemal każda z nich była skutecznie oddalana przez defensywę Zagłębia. Goście zachowywali koncentrację i nie pozwalali gospodarzom na stworzenie klarownej sytuacji bramkowej.Trzeba przyznać, że mimo licznych ataków Lechii w drugiej połowie, Zagłębie spisywało się bez zarzutu w obronie. Dzięki bardzo dobremu początkowi meczu, skuteczności pod bramką rywala oraz konsekwentnej grze w defensywie, goście pewnie sięgnęli po zwycięstwo. Lechia Gdańsk ma zaś szansę zrehabilitowania się swoim kibicom już w piątek w meczu derbowym z Arką Gdynia.

 

źródło: własne