W ostatniej kolejce ligowych zmagań w PKO BP Ekstraklasie podopieczni Johna Carvera zmierzyli się z zespołem GKS-u Katowice. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:3 i zwycięstwem drużyny gości.

Spotkanie rozpoczęło się od minimalnej przewagi zespołu gości, która zdołała oddać kilka niegroźnych strzałów na bramkę Szymona Weiraucha. Niestety w 10. minucie spotkania na prowadzenie wyszedł GKS Katowice. Po dryblingu w polu karnym znalazł się Borja Galan, zagrał piłkę do środka do wbiegającego Szymczaka, któremu udało się zdobyć gola. Po drodze piłka otarła się jeszcze o broniącego wślizgiem Olsona. W 15. minucie odpowiedzieli gospodarze. Po dośrodkowaniu Kapicia z prawego narożnika do dobrze ustawionego Gueho piłka uderzyła w słupek. Po chwili na strzał z dystansu zdecydował się Żelizko, ale nie sprawił on problemu dobrze ustawionemu w bramce golkiperowi gości. W 21. minucie spotkania dobrze spisali się w defensywie Olsson oraz Weirauch, którym udało się powstrzymać nacierającemu na bramkę Szymczakowi. Trzy minuty później do wyrównania po widowiskowej akcji doprowadzili piłkarze Lechii. Chłań zagrał piętą w pole karne do Meny, Kolumbijczyk zagrał do Sezonienki, a ten pewnym strzałem umieścił piłkę pod poprzeczką. To trzeci gol Kacpra w sezonie. W następnych minutach spotkanie wyrównało się.  W 33. minucie po wrzutce w pole karne Biało - Zielonych, pierw interweniowali obrońcy, a po chwili silnym uderzeniem próbował zaskoczyć Czerwiński. Jednakże wspaniałą paradą popisał się bramkarz Lechii. W 38. minucie lewą stroną ruszył Wjunnyk, wpadł w pole karne i zagrał do środka do czekającego w pobliżu bramki Sezonienki, lecz dosłownie w ostatniej chwili interwencją popisał się jeden z defensorów GKS-u Katowice. W doliczonym czasie gry niezłym dośrodkowaniem popisał się Galan. Na szczęście w ostatniej chwili głową oddalił zagrożenie Kałahur.
 
W drugiej połowie od początku ruszyli do ataku gospodarze. W 47. minucie z prawej strony w pole karne dośrodkował Mena, a strzał głową Sezonienki minimalnie minął prawy słupek. W 52. minucie po dokładnej wrzutce z prawej flanki bardzo groźnie uderzał Filip Szymczak. W odpowiedzi chwilę później Mena zdecydował się na strzał z okolicy narożnika pola karnego, ale piłka uderzyła tylko w boczną siatkę. W 54. minucie ładnym dryblingiem popisał się Chłań, zagrał do wbiegającego w pole karne Kałahura, ale lewy obrońca za długo zwlekał z dośrodkowaniem i defensorom gości udało się zażegnać zagrożenie. Dwie minuty później strzał Wjunnyka został zablokowany, a do piłki doszedł Sezonienko. Niestety nie udało mu się pokonać Kudły, który złapał futbolówkę. W 56. minucie 100% szanse zmarnował Szymczak. Napastnik wypożyczony z Lecha Poznań źle trafił w piłkę i poleciała ona daleko obok prawego słupka. W 63. minucie ekwilibrystycznym strzałem popisał się Wjunnyk, ale był on bardzo niecelny. Po chwili uderzeniem z dystansu próbował zaskoczyć Oskar Repka, ale na posterunku był Weirauch. W 65.minucie na prowadzenie wyszli piłkarze Lechii Gdańsk. Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Maksym Chłań i gdy wydawało się, że Kudła ma sytuację pod kontrolą piłka niefortunnie odbiła się od niego i wpadła do bramki. W 73. minucie Tsarenko uderzył w poprzeczkę. Niestety w 75. minucie do wyrównania za sprawą bramki zdobytej przez Oskara Repkę doprowadził zespół z Katowic. Po kiksie spowodowanym nieudaną przewrotką Maka, piłka dotarła do pomocnika GKS-u, a ten silnym strzałem pokonał Weiraucha. W 83. minucie doskonale strzał Kowalczyka obronił Weirauch, a po chwili goście wywalczyli rzut rożny. Po wrzutce w pole karne, bramkę samobójczą zdobył Miłosz Kałahur. Następnie zaatakowali gdańszczanie, lecz nie potrafili oni poważnie zagrozić bramce Kudły i spotkanie zakończyło się porażką Biało-Zielonych.
 
Lechia Gdańsk - GKS Katowice 2:3 (1:1)
10' Filip Szymczak, 24' Kacper Sezonienko 65' Maksym Chłań 75' Oskar Repka 85' Miłosz Kałahur (sam.)

źródło: własne