W ostatnim meczu sezonu Lechia Gdańsk uległa 2:3 z GKS-em Katowice, a na konferencji pojawili się także młodzi kibice. - Nie chcieliśmy tak skończyć tego sezonu, ale nie możemy negować tego, co ten zespół zrobił w tym sezonie. Nawet jakbyśmy wygrali, to byśmy za bardzo nie ruszyli się z miejsca. Osiągnęliśmy swój cel, który założyliśmy sobie w grudniu - mówił po meczu John Carver.

- Proszę, żebyście dzieciaki nie zadawali trudnych pytań (śmiech). Nie chcieliśmy tak skończyć tego sezonu, ale nie możemy negować tego, co ten zespół zrobił w tym sezonie. Nawet jakbyśmy wygrali, to byśmy za bardzo nie ruszyli się z miejsca. Osiągnęliśmy swój cel, który założyliśmy sobie w grudniu. Chciałbym podziękować za wysiłek, bo wiemy, że nie była to łatwa misja i pamiętam, że pewnego dnia mieliśmy sporą grupę kibiców na treningu. Powiedziałem wtedy, że nie mogę obiecać, że się utrzymamy w Ekstraklasie, ale obiecałem, że bardzo mocno się postaramy i spróbujemy, no i tego dokonaliśmy. Dzisiaj już wiemy, na czym stoimy i gdzie jesteśmy. Oczywiście nie spoczniemy na laurach, bo wiemy, że jest dużo rzeczy do poprawienia. Nasi zawodnicy, którzy siedzą w tamtej szatni, zasługują na ogromny szacunek. Teraz będą mieli kilka tygodni na odpoczynek i tak naprawdę później zacznie się prawdziwa praca.

Kibice wywiesili baner z napisem "Carver respect". Czy Anglik doświadczył czegoś podobnego w swojej dotychczasowej karierze trenerskiej? - Była taka jedna sytuacja, kiedy byłem trenerem Toronto FC, gdzie grupa zagorzałych kibiców przyniosła szalik z napisem "Carver we trust". Graliśmy w czerwonych strojach i szalik oczywiście też był czerwony. Z racji tego skąd jestem, to nie lubię czerwonego, bo to barwy Sunderlandu, odwiecznego wroga Newcastle. Zaraz po tej sytuacji dali specjalnie dla mnie czarny szalik, właśnie w barwach Newcastle. To był taki miły gest. To, co się dzisiaj wydarzyło, to było lepsze, ponieważ baner był też większy, więc wszyscy to widzieli. Jest to coś, co mnie motywuje w mojej pracy, szczególnie od fanatyków Lechii. Dlatego chciałbym z tego miejsca podziękować.

Podczas meczu po raz kolejny było słychać huki. Czy John Carver się do tego przyzwyczaił? - Myślę, że zacząłem się powoli przyzwyczajać do tych petard, ale nie jest tak, że jest coraz łatwiej. Mam trochę problem ze swoim prawym uchem i na pewno dzisiaj to odczułem. Wiem, że to jest część kultury kibicowskiej i muszę to zaakceptować.

Czy Lechia będzie walczyć o europejskie puchary? - Byłoby świetnie grać o te puchary, ale jest jeszcze długa droga przed nami. Oczywiście marzymy o tym i możemy, ale będzie to bardzo trudne. Zacząłeś od świetnego pytania.

Czy Lechii będzie ciężko utrzymać skład na kolejny sezon, wielu zawodnikom kończą się kontrakty. - Po takim pytaniu masz szansę zostać kimś ważnym w mediach.Jest to trudna sytuacja, ale skończyliśmy ten sezon. Teraz jest czas nie do końca odpoczynku, żeby zadbać o kadrę na przyszły sezon, a nie będzie to łatwe.

Czy Radosław Bella zostanie w Lechii? - Rozmowy idą w bardzo dobrym kierunku.

- Na pewno byłoby bardzo miło mieć te 40 punktów, ale to nie spowodowałoby awansu o jedno miejsce, bo zespół przed nami zrobił tych punktów więcej. Może mój wygląd nie mówi, że jestem ogromnie szczęśliwy, ale ogromnie się cieszę w środku. Ta zdobycz punktowa jest też informacją, na jakim etapie jesteśmy i co musimy zrobić.

Dzisiaj Sunderland wygrał baraże i awansował do Premier League. Jak się nastawia na starcie z Newcastle? - Sheffield United jest również moim byłym klubem, ale co jest pozytywne dla regionu w Anglii, z którego jestem, to to, że w Premier League będą derby. Będąc totalnie szczerym, to Sunderland jest dużym klubem i jego miejsce jest w Premier League.

 Dlaczego na boisku nie pojawił się Bujar Pllana, a zagrał Loup Diwan Gueho i czy zostanie w przyszłym sezonie? - Loup zagrał dlatego, ponieważ Bujar miał problem ze swoim przywodzicielem w mięśniu czworogłowym. Tydzień temu rozmawialiśmy, jak Bujar bardzo dobrze zagrał w meczu z Pogonią. Niestety nie było żadnych szans, żeby dzisiaj zagrał. Wzięliśmy go na ławkę rezerwowych, żeby po prostu był z nami.

- Jest to coś, co na pewno będziemy analizować i o tym rozmawiać. Dzisiaj na gorąco nie jest czas, żeby to robić. Będziemy toczyć te dyskusje, kto powinien zostać, a kto odejść. To w najbliższym tygodniu będzie się działo.

- Chcę widzieć progres w klubie i tego czego na pewno nie życzę, to żeby mówić, że rozpoczynamy kolejkę od walki o utrzymanie. Nie mogę wam powiedzieć, gdzie skończymy i byłbym głupcem, gdybym to powiedział. Mamy coś dużego w naszych głowach i postaramy się to zrealizować.

Jakie były przełomowe momenty w utrzymaniu Lechii? - Jak wygraliśmy mecze z Lechem i Jagiellonią, to dało wiarę zawodnikom, że możemy wygrywać z najlepszymi. Ta pewność siebie i narracja, jaką stosowaliśmy, pozwoliła, żeby być w dobrym nastawieniu przez resztę sezonu. Często podkreślałem to na przedmeczowych spotkaniach jako motywacja.

Czy obóz w Dubaju podczas przerwy też miał wpływ na utrzymanie w lidze? - Na pewno nam pomógł, chociaż zastanawiałem się, czy to dobry pomysł. Wtedy ja bylem z reprezentacją Szkocji na zgrupowaniu. Teraz mamy dowód, że to była bardzo dobra decyzja, ponieważ pracowaliśmy mocno nad stałymi fragmentami gry i różnymi innymi aspektami. To zrobiło różnicę.

Czy Anglik będzie łączył pracę w Lechii z reprezentacją Szkocji? - Tak, na następne dwa mecze na pewno. Jest bardzo krótki okres do tego, żebyśmy zagrali te dwa mecze, więc nie chciałbym nikogo zawieść i też się zobowiązałem pomóc Steve'owi Clarke'owi. Jest to konwersacja, która będziemy ze Steve’em prowadzić, a wcześniej też ją mieliśmy. Zobaczymy, co się wydarzy.

- Mam parę dni wolnego i jutro wracam do Newcastle. Mój przyjaciel ma premierę swojej książki.

- To co widziałem, to tłum naszych kibiców, jak graliśmy w zeszłym roku. Nie widziałem jak grają, ale będzie na to czas.

- Uważam pracę nad akademii bardzo ważną i edukować nowych zawodników z akademii. Widziałem bardzo dużo treningów i parę meczów. W tygodniu przychodzą do nas zawodnicy z akademii. To jest bardzo ważne

źródło: własne