Po porażce z Rakowem Częstochowa 1:2 na pomeczowej konferencji John Carver był niezadowolony z postawy swoich podopiecznych. Przyznał, że być może w głowę zawodników wkradło się pewne rozluźnienie. Anglik wypowiedział się również na temat obecnej sytuacji zdrowotnej zespołu, a także o przygotowaniach do spotkania pucharowego. 

Myślę, że widać, że jestem bardzo zdenerwowany. Niesamowite jest to, że czasami, gdy zespół przeciwny dostaje czerwoną kartkę, czujesz, że możesz mieć przewagę. Było natomiast zupełnie odwrotnie, ponieważ jak graliśmy 11 na 11, to byliśmy lepszym zespołem. Ta czerwona kartka bardziej wpłynęła na nas niż na zespół przeciwnika - przyznał.

Nie trzymaliśmy naszej struktury i tego co mieliśmy grać. Może pomyśleliśmy, że gra przeciwko dziesięciu zawodnikom będzie łatwym zadaniem, ale tak nie było. Nie chodzi o to, że przegraliśmy ten mecz, tylko bardziej o to jak graliśmy przeciwko dziesięciu zawodnikom. Nawet jak ten mecz skończyłby się remisem, to byłbym bardzo niezadowolony z tego, jak graliśmy w drugiej połowie. To jest proces, którego musimy się nauczyć, że musimy bardziej zdominować przeciwnika, jeśli gramy o jednego więcej. Po prostu lepszy zespół wygrał dzisiaj mecz- podkreślił. 

Co spowodowało taki obraz drugiej połowy, czy było to spowodowane dobrą postawą Rakowa, czy jednak to Lechia zagrała tak źle? - Na pewno trzeba uszanować to, jak dobrze grał zespół Rakowa i to, jak odpowiedzieli na czerwoną kartkę. Myślę, że druga strona jest taka, że my zrobiliśmy o wiele więcej rzeczy złych niż dobrych. Graliśmy za wolno, mieliśmy za dużo kontaktów z piłki, nie zmienialiśmy strony, a tempo gry było po prostu za wolne. Nie mieliśmy zawodników na szerokości, a żeby móc rozruszać przeciwnika grającego w osłabieniu trzeba być w szerokim ustawieniu. Co ciekawe, dopiero jak straciliśmy bramkę, to zaczęliśmy grać, tak jak chcieliśmy i przyspieszyliśmy grę. Powinniśmy grać w taki sposób przez całą drugą połowę - zaznaczył Carver. 

W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że zespół był zadowolony z remisu, czy trener podziela to zdanie? - Jest może takie przeświadczenie, że jak przyjeżdża się na mecz z Rakowem, to remis nie jest wcale złym wynikiem. Może to wkradło się do naszych głów. Natomiast nie był to mój sposób myślenia o tym meczu. Myślę, że ten mecz może być w pewien sposób nauką dla naszego zespołu. Również ja jako trener muszę zaaplikować pewne czynności, jak grać naprzeciwko dziesięciu zawodnikom, a także dopilnować tego byśmy byli w naszej strukturze i byśmy grali tak, jak chcemy. To jest mój największy zawód, każdy, kto mnie zna, wie, że bardzo zwracam uwagę na to, by był porządek na boisku. Dziś straciliśmy tę naszą strukturę i dyscyplinę - powiedział. 

Jak wygląda sytuacja zdrowotna, czy gotowy do gry jest Anton Carenko, jak odczucia Bujara Pllany? - Anton nadal pracuje, ale nie jest jeszcze w stu procentach gotowy. W trakcie tygodnia mieliśmy 3-4 zawodników, którzy czuli się gorzej z racji panującego wirusa. Dziś również dwóch młodych zawodników złapało wirusa. Kapić nie trenował przez cały tydzień, właśnie z powodu choroby. Bartek Kłudka odbył pierwszy trening dopiero dwa dni przed meczem. Kacper Sezonienko był tym zawodnikiem, który jako pierwszy złapał wirusa, tych zawodników naprawdę było sporo, ale to absolutnie nie jest wymówka - tłumaczył. 

Czy zespół zdąży się zregenerować przed środowym meczem pucharowym z Puszczą? - Oczywiście musimy zregenerować się jak najszybciej i zrobić wszystko, aby móc dobrze wybrać optymalny skład na mecz. Tak jak każdy zespół grający w pucharze musimy to po prostu przyspieszyć. Czuję się tak, że chciałbym zagrać jutro. Chciałbym, żeby również moi zawodnicy tak myśleli i wiem, że tak myślą - zakończył. 

źródło: własne