Iwan Zelizko zdobył przepięknego gola w 42. minucie meczu przy Łazienkowskiej. Lechia ostatecznie jednak zremisowała 2:2 w stolicy. Po spotkaniu rozmawialiśmy z pomocnikiem.
 
Była 42. minuta spotkania, kiedy Zelizko kapitalnie przymierzył po zgraniu Tomasa Bobcka. To kolejny piękny gol Ukraińca w ostatnim czasie. - To konsekwencja - mówił. - Stoję około 16 metrów od bramki i mam szczęście, że piłka zawsze spadła pod moje nogi. Dziś też tak było. Podanie od Tomasa Bobcka? Myślę, że on chciał, aby to tak wyglądało - dodał.
 

Iwan podkreślił jednak, że remis jest rozczarowujący. - To drugi mecz w tym roku, który gramy na tym stadionie i w którym tracimy gola w doliczonym czasie gry. Dzisiaj kontrolowaliśmy mecz, mieliśmy więcej szans, więc ten wynik jest rozczarowujący. Zremisowaliśmy, ale pokazaliśmy się z dobrej strony - mówił.

Wiesz, to uczucie po meczu… Z jednej strony zremisowaliśmy w Warszawie i to dobrze, że jesteśmy rozczarowani. To też pokazuje, że dziś zasłużyliśmy na coś więcej. To trudne do przełknięcia. Wolałbym grać brzydko i wygrać 1 czy 2 do 0 - mówił nam rozgoryczony. 
 

Kiedy pytamy Iwana o kolejne mecze, jest on spokojny. - Nie boję się przyszłości. Jeśli będziemy grać tak jak dziś, to jestem spokojny. Wciąż mamy przed nami drugą część sezonu i wierzę że lepsze wyniki przyjdą i wyjdziemy z tej sytuacji - ocenił.

Za tydzień Lechia zagra z Bruk-Bet Termalicą, a więc rywalem ze strefy spadkowej. Czy to będzie taki mecz "must win"? - Oczywiście. Nie ma żadnych wymówek. Szanujemy Termalikę, ale musimy wygrać. Zwłaszcza że zagramy u siebie - zakończył.

Korespondencja z Warszawy

źródło: 90minut.pl / własne