Po zakończonym spotkaniu z Legią Warszawa na konferencji pojawił się John Carver i skomentował boiskowe wydarzenia, a także odpowiedział na pytania dziennikarzy.
- Oczywiście jest w nas sporo frustracji, ale też pewna doza przyjemności. Przyjazd do takiego zespołu i takiego środowiska jest zawsze ciężki. Nasz zespół pokazał dzisiaj determinację, ambicję i myślę, że zasłużyliśmy na coś więcej niż remis. Jeżeli będziemy kontynuować taką grę jak dzisiaj i w poprzednim meczu, to zdecydowanie więcej będziemy wygrywać, niż przegrywać - rozpoczął Anglik.
- Bramka stracona w ostatniej minucie zawsze boli, przeżyliśmy to w zeszłym sezonie, ale wtedy przegraliśmy 1:2. Myślę, że wysiłek i sposób gry pokazuje, że zespół się bardzo rozwija. Widzicie, jak sprawiamy problemy naszym przeciwnikom - podkreślił.
- Wspomniał Pan o porażce w zeszłym sezonie, gdy straciliśmy bramkę w końcówce, podobnie było dzisiaj. Ile takich lekcji trzeba dostać, by nauczyć się odpowiedzialności? - Oczywiście młodych zawodników staramy się rozwinąć w najszybszy możliwy sposób. To nie jest tak, że jedna osoba robi taki błąd za każdym razem, ale czasami w ostatnich minutach meczu, gdy przeciwnik jest zdesperowany i wrzuca piłkę w pole karne, to my musimy to wybronić. Możemy rozmawiać o straconej bramce, ale można spojrzeć, że też mogliśmy w pewnym momencie wygrywać 3:1 - przyznał.
Czy ma Pan większy żal do Diaczuka za nieupilnowanie Urbańskiego, czy do Bobcka, za zmarnowanie sytuacji? - Myślę, że to kombinacja tych dwóch sytuacji. Przede wszystkim musimy zablokować dośrodkowanie w nasze pole karne, a także musimy być bardziej zdecydowani pod bramką rywali. Nie mogę teraz siedzieć i krytykować moich zawodników, bo jestem dumny z tego, co pokazali i jak zagrali w Warszawie - ocenił.
Reprezentacja Szkocji po 28 latach awansowała na mundial, czy trener nadal śledzi ich poczynania? - Myślę, że jest to fantastyczne dla Steve'a Clarke'a, całego sztabu szkoleniowego i wszystkich ludzi związanych ze Szkocją. Rok temu o tej porze szkoccy kibice, którzy tu byli pokazali jak żyją reprezentacją i jak potrafią być głośni. Myślę, że chociażby z tego powodu zasługują, żeby jechać na mistrzostwa. Tu trzeba docenić pracę Steve'a Clarka, myślę, że jest jednym z najbardziej utytułowanych selekcjonerów, jeśli chodzi o reprezentację Szkocji - zakończył.
źródło: własne