Bohdan Wjunnyk w poniedziałek dołączył do drużyny po młodzieżowych mistrzostwach Europy. W środę w sparingu z Olimpią strzelił jednego gola. Lechia wygrała 4:1, a po meczu porozmawialiśmy z napastnikiem.
Na początek wyjaśnij, skąd zmiana numeru na koszulce?
(śmiech). Całe życie grałem z "siódemką" albo "dziesiątką". Teraz wszyscy zmieniali numery, "Riki" dostał "10", Camilo oddał "siódemkę", więc o nią poprosiłem! W kadrze gram też ostatnio z "10". To są moje numery.
Za Tobą młodzieżowe Euro, teraz trochę dłuższy urlop. Jak się czujesz?
Zawsze piłkarze, którzy jadą na Euro mają trochę inaczej niż ci, którzy w tym czasie mają urlopy, albo normalnie trenują. To trochę inne przygotowania. Ja w poniedziałek wróciłem po urlopie. To był taki czas, kiedy pierwszy raz w życiu nic nie robiłem. Byłem bardzo zmęczony mentalnie i fizycznie. Dziś mój trzeci dzień na boisku i to już wystarcza, aby wejść w rytm.
Dziś wygrana 4:1 z twoim udziałem. Piękny gol.
To bardzo fajny mecz. W drugiej połowie graliśmy jeszcze lepiej. Dzisiaj ta pogoda też była taka, że chcieliśmy grać więcej z piłką. Strzeliliśmy trzy gole po przerwie i wygraliśmy.
Dostałeś fajne podanie od Bartka Brzęka i idealnie przyłożyłeś. Od razu wiedziałeś, że będziesz strzelał?
Tak, tak. To jest taki moment dla napastnika, gdzie działa instynkt. Kiedy "Brzeniu" podał, od razu chciałem strzelać.
Teraz macie trochę intensywniejszy czas. Wyczekujecie już startu ligi?
Tak. Trenujemy bardzo ciężko. Treningi z Kevinem Blackwellem i Johnem Carverem męczą (śmiech). Oni są Anglikami, zawsze jest dużo biegania. Chcemy już grać w Ekstraklasie!
Za około 1,5 miesiąca derby Trójmiasta. Odliczasz dni?
Codziennie, jak przychodzę na stadion, to mówię do chłopaków: Popatrzcie, co będzie się tutaj działo, jak będzie pełen stadion!
źródło: własne