Lechia Gdańsk sprawiła niespodziankę swoim kibicom i w spotkaniu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy pokonała faworyzowaną Jagiellonię Białystok. Jedynego gola w tym meczu zdobył Bogdan Wjunnyk, dla którego było to pierwsze trafienie ligowe w tym roku. Po końcowym gwizdku napastnik opowiadał o tym, co znaczy dla niego ta bramka i jak ważne jest sobotnie zwycięstwo.

Wjunnyk przyznał, że dublet zdobyty w narodowych barwach dał mu pozytywne nastawienie na mecz z Jagiellonią. - Przyjechałem z reprezentacji w fajnym nastroju i chciałem strzelić dzisiaj bramkę - powiedział. - Trudno w ogóle pomyśleć, że w takim meczu będzie 1:0, a ty zdobywasz jedynego gola, zwłaszcza na tak pięknym stadionie i z takimi kibicami. To po prostu marzenie - cieszył się Ukrainiec.

Snajper przypomniał przy okazji, że to nie pierwszy raz w tym sezonie, gdy zdobywa gola po rozegraniu ze stałego fragmentu. - To już drugi taki gol - zauważył. - Z Górnikiem w Zabrzu było tak samo. Bujar główkował, a ja wykończyłem - opowiadał. Nie omieszkał również podziękować Johnowi Carverowi i fanom. - Czuję, że trener we mnie wierzy. Całego siebie oddaję na boisku zarówno kibicom, jak i całemu miastu - zaznaczył.

Napastnik został też zapytany o dobre wyniki przeciwko najmocniejszym ekipom Ekstraklasy i słabsze rezultaty w starciach z teoretycznie mniej wymagającymi przeciwnikami. - Chciałbym, żeby z każdym rywalem wyglądało to tak, jak dzisiaj - stwierdził. - Po prostu nie mieliśmy wyjścia. Myślę, że jakbyśmy przegrali ten mecz, to mógłby być dla nas koniec, ale walczymy do końca. Mamy wsparcie kibiców, naszych rodzin i walczymy. Oczywiście, chcemy wygrać też z innymi. Czekają nas domowe spotkania ze Stalą Mielec czy Koroną i one też będą dla nas bardzo ważne. Teraz czeka nas chwila odpoczynku i od poniedziałku wrócimy do pracy. Przyjemnie jest być poza strefą spadkową, więc zrobimy wszystko, żeby nie być w niej na koniec sezonu - zapowiedział.

Ukrainiec wypowiedział się również na temat presji, która towarzyszy spotkaniom z zespołami, które teoretycznie nie są tak silne, jak Jagiellonia czy Lech Poznań. - Być może faktycznie tak jest, że jak nikt nie ma nadziei, że wygramy, to wychodzimy na "spartance" , tak jak dzisiaj i zwyciężamy - śmiał się. - Naprawdę kocham tę drużynę za dzisiejszy mecz i kibiców. Pamiętam, że jak trybuny zrobiły hałas koło 88. minuty, to aż poczułem gęsią skórkę - dodał. Zdradził też, że cieszy się z tego, że po dwóch golach na kadrze odblokował się także w klubie. - Czytałem komentarze, że mógłbym tak strzelać dla Lechii i to się stało. Chyba po prostu kocham strzelać przeciwko Jagiellonii! - komentował z uśmiechem, bo w pierwszym starciu tych zespołów także zaliczył trafienie.

Jako atakujący Bogdan nie zapomniał pochwalić kolegów, którzy w sobotę wykonali dobrą pracę w defensywie, co przyniosło 5. czyste konto w tym sezonie. - Nasza obrona zagrała dzisiaj na najwyższym poziomie - komplementował. - Jagiellonia to w końcu fantastyczna drużyna z takimi piłkarzami jak Imaz, Pululu i inni - zauważył. Od razu padło więc pytanie o to, czy napastnik porównuje się do innych gwiazd Ekstraklasy. - Nigdy. Ja jestem Wjunnyk, on jest Imaz albo Pululu. To naprawdę piłkarze, którzy mają dużą jakość, ale ja gram tak, jak mogę i staram się pomagać drużynie - odparł skromnie.

Napastnik został także zapytany o swoje ustawienie na boisku i wszechstronność. - Dzisiaj wszyscy mogli zobaczyć, że grałem na dziesiątce, bo miałem dużo zadań defensywnych - opowiadał. - Trener powiedział, że bardzo to docenia, a i ja chcę grać dla drużyny.  W całym sezonie grałem już na czterech albo pięciu pozycjach: lewe, prawe skrzydło, centrum. Jeśli będzie trzeba wystąpić na środku obrony, to też to zrobię - deklarował.

Pojawiła się też kwestia nadchodzących Mistrzostw Europy U-21, na które ma szansę pojechać nie tylko Wjunnyk, ale i Maksym Chłań oraz Anton Tsarenko. - Selekcjoner nie powiedział jeszcze, kto pojedzie na turniej, ale to był ostatni obóz, gdzie mógł sprawdzić, kogo zabrać - przyznał atakujący. - Teraz koncentrujemy się na Lechii, więc o tym nie myślę - zakończył.

źródło: własne