Gościem czwartkowego briefingu przed meczem z GKS-em Katowice był nowy nabytek Lechii - Bartłomiej Kłudka. Były obrońca Zagłębia Lubin opowiadał o aklimatyzacji i celach na bieżący sezon.

Na początku Kłudka opowiedział o procesie aklimatyzacji w nowym środowisku. -  Adaptacja przebiega bardzo dobrze - zdradził. - Kilku chłopaków już tutaj znałem i z kadry Polski, i z Zagłębia. Najbliżej mi oczywiście do Szymona Weiraucha i Dawida Kurminowskiego. Z trenerem od razu miałem bardzo dobrą rozmowę. Planowaliśmy to, jak będę wprowadzany do drużyny. Wcześniej też rozmawiałem i z prezesem i z dyrektorem. Także naprawdę idzie wszystko bardzo dobrze. Akurat tutaj nie było telefonów rozgrzanych, bo wszystko działo się tak szybko że nawet nie miałem na to czasu. Wcześniej rozmawiałem z Michałem Nalepą i Tomkiem Makowskim, jak to tutaj wygląda, z Szymkiem i Kurminem też byłem cały czas w kontakcie. Wiedziałem, jak tutaj jest, że Gdańsk to wspaniałe miejsce do życia, a Lechia ma wspaniałych kibiców na topowym poziomie, którzy wspierają tę drużynę. Dla mnie to wielka przyjemność dołączyć tutaj, do tej społeczności i reprezentować barwy Lechii - mówił zadowolony.

Bartek nie ukrywał, że będzie tęsknił za Lubinem, ale przyznał również, że jest ciekawy nowego miasta. -  W Gdańsku na razie byliśmy w Parku Oliwskim na zdjęciach - śmiał się. - Na ten moment nie miałem zbyt dużo czasu, żeby gdzieś pojechać, bo były testy medyczne treningi, także na pewno w wolne dni pozwiedzamy z narzeczoną to piękne miasto. A jeżeli chodzi o Lubin, to najbardziej będzie mi brakowało ludzi, bo tam naprawdę było wiele wspaniałych osób, które ja znałem przez długi czas. Wiele mi dały, było bardzo dużo wsparcia i pomocy po prostu. Na pewno nie byłbym takim człowiekiem, jakim jestem teraz, gdyby nie te osoby, które tam spotkałem - wspominał.

Obrońca opisał także, jak wyglądały kulisy jego transferu. -   Ruch był dość dynamiczny. Padła gdzieś informacja, że mogę trafić do Lechii. Byłem bardzo szczęśliwy z tego, że jest taka opcja - opowiadał. -  Wcześniej było też kilka klubów zainteresowanych, ale to tutaj chciałem trafić. Już we wcześniejszych okienkach byliśmy w kontakcie, nie udało się tego dopiąć, ale jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem tu trafić, że to się udało sfinalizować i jestem tutaj. Z całych sił będę pomagać drużynie, żebyśmy osiągali jak najlepsze wyniki - zapewnił.

Dziennikarze pytali też świeżo upieczonego Lechistę, co może wnieść do zespołu. - Na pewno chciałbym wnieść jeszcze więcej takiej pozytywnej energii, tego doświadczenia, którego już trochę zebrałem na boiskach Ekstraklasy - zaznaczył. - W tym sezonie wiadomo, że gdzieś tam nie zaczęło się to najlepiej. Jesteśmy na razie troszeczkę z tyłu. W Zagłębiu dużo graliśmy takich meczów pod presją o życie można powiedzieć, więc na pewno mam w tym duże doświadczenie i chciałbym, żebyśmy podeszli do tego spokojnie, bo nie ma się tu jeszcze czym denerwować. Jest naprawdę jeszcze bardzo dużo meczów do rozegrania i spokojnie z tej sytuacji wyjdziemy. Nadejdą dużo lepsze czasy dla Lechii - zapowiedział.

Zapytany o to, czy w kontekście wyniku 6:2 w ostatnim meczu pomiędzy Zagłębiem i Lechią, przechodzi do słabszej drużyny, Bartek stwierdził, że tak nie jest. - Mecz meczowi nie jest równy - zauważył. - Równie dobrze możemy zagrać za tydzień i będzie 6:2 dla Lechii. To, co było tam na boisku, zostawiamy ze sobą Wynik był, jaki był. Ja uważam, że zawodnicy, którzy są tutaj w Lechii, mają naprawdę bardzo dużo jakości, bardzo dobrego trenera. Jest intensywność, praca. Widać, że to wszystko idzie do przodu, że wyglądają naprawdę dobrze. Teraz kwestia, żeby przełożyć to na boisko i zacząć dobrze punktować - ocenił.

Kłudka przyznał również, że musi popracować nad grą w obronie. -  Wiadomo, że te walory ofensywne są u mnie bardziej widoczne, ale ja jestem obrońcą - podkreślił. - Przychodzę tutaj grać na prawej obronie i przede wszystkim będę musiał się skupić na tym, żeby tych bramek tracić po prostu mniej, a najlepiej za każdym razem mieć zero z tyłu i strzelać to, co Lechia strzelała. A strzelała naprawdę bardzo dużo tych bramek. Z przodu mamy bardzo jakościowych zawodników i o to się nie martwię - komplementował kolegów z formacji ofensywnej.

Defensor zdradził także, że przeprowadzka z miasta, w którym mieszkał prawie całe życie, jest dla niego ciekawym wyzwaniem. - Na pewno jest to wyjście ze strefy komfortu - powiedział. - Chciałem już to zrobić jakiś czas temu, bo w Lubinie spędziłem 15 lat, właściwie od najmłodszych moich czasów. To był dla mnie dom, każdego tam znałem i na pewno będę wracał tam wspomnieniami. Będzie mi bardzo miło wspominać ten czas, który tam spędziłem, ale przychodzą w życiu takie momenty, kiedy trzeba powiedzieć do widzenia i szukać nowych bodźców, nowych wyzwań. Dla mnie to jest właśnie gdańska Lechia - tłumaczył.

Jeden z dziennikarzy słusznie zauważył, że Zagłębie grało już w trwającym sezonie z GKS-em. -  Mecz był taki, że wygrywaliśmy 2-0 w pierwszej połowie. Mieliśmy bardzo dobre wejścia, w drugiej daliśmy się zamknąć GKS-owi i skończyło się remisem - opisywał Bartek. -  Na pewno jestem w stanie pewne rzeczy podpowiedzieć z boiska, bo wiemy, jak wyglądało to spotkanie i jak zachowywali się gracze GKS-u. Może minęło trochę czasu, kilku zawodników tam doszło, ale system się nie zmienia, bo grają już od bardzo długiego czasu tak samo. Trener Carver na pewno też wie, jak do tego podejść. Mamy swój plan na mecz i ja jestem spokojny o to, że będzie dobrze - zapowiedział.

23-latka zapytano też o to, jakie cele stawia sobie na te rozgrywki. -  Ciężko określić konkretną liczbę bramek czy asyst - mówił lekko zakłopotany. - Jeżeli chodzi o mnie, ja chcę wnieść jak najwięcej do drużyny. Nie podam cyferek, ale niech to będzie jak najwięcej. Chciałbym po prostu, żeby kibice i przede wszystkim trener byli ze mnie zadowoleni. Przede wszystkim chcę poprawić walory defensywne całej drużyny, a także moje osobiste i wtedy będę zadowolony. Wiadomo, że ważne będzie to, czy zostaną nam przywrócone odebrane punkty. Zobaczymy, jak teraz to będzie wyglądało. Musimy na pewno zacząć teraz szybko punktować, zdobywać po trzy punkty, a później dopiero określać, które miejsce w tabeli będzie w tym sezonie dla nas satysfakcjonujące - uspokajał.

Ostatnim tematem było to, czy mecz z GKS-em to szansa, czy pułapka. -  Wiadomo, że jak się wygra, to powiemy, że to był mecz szansy, a gdy się przegra, to powiemy, że to był mecz pułapka - zauważył Kłudka. - Ja uważam że nasza drużyna jest dobrze przygotowana na to spotkanie. Wyjdziemy ze swoim planem na GKS i pokażemy na co nas stać. A to, co będzie na koniec, to będziemy sobie analizować i rozliczać się po spotkaniu.  Dziękuję bardzo i zapraszamy kibiców na piątkowe spotkanie - zakończył.

źródło: własne