Kilkanaście dni temu Romario Balde wrócił do Gdańska z Pucharu Narodów Afryki. Trenował indywidualnie, sztab szkoleniowy chciał się mu przyjrzeć pod kątem przydatności do pierwszej drużyny. Tymczasem... od 30 lipca słuch po nim zaginął. Nie stawia się na treningach, nie daje oznak życia. Klub wyciągnie konsekwencje.

Balde nie zwalniał się z treningu i nie usprawiedliwił swojej nieobecności. Klub wyciągnie konsekwencje prawne w związku z nieuzasadnionymi absencjami zawodnika na treningach pierwszej drużyny.

Biorąc pod uwagę stanowczość trenera Piotra Stokowca, nie ma najmniejszych szans na powrót Romario do pierwszego zespołu (przypomnijmy, że kontrakt piłkarza obowiązuje do czerwca 2020 roku).

Klub oficjalnie o całej sprawie poinformował w poniedziałek, natomiast już wcześniej dało się odczuć, że coś jest na rzeczy. Będąc w Brøndby, po oficjalnym treningu trener Stokowiec został zapytany odnośnie Romario, a konkretnie jak się prezentuje na treningach. Odpowiedział tylko: - Już się nie prezentuje.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy Romario Balde odstawia podobną szopkę. Tak samo było w styczniu ubiegłego roku, gdy - nie informując nikogo - przedłużył sobie urlop, nie przyjechał na obóz przygotowawczy, nie stawiał się na treningi, a nawet pojechał na testy do innego klubu (!). Został wówczas ukarany przez Lechię grzywną w wysokości 20 tys. euro, a także półroczną dyskwalifikacją.

Jak będzie teraz? Czas pokaże. Wiemy tyle, że Romario jest łączony z Gil Vicente - ma tam podpisać trzyletnią umowę. Ciekawe czy przedstawiciele tego klubu wiedzą, że ma on ważną umowę z Lechią.

źródło: własne