Niechciany w Lechii Mateusz Sopoćko pomyślnie przeszedł testy w Warcie Poznań i przechodzi do 14. zespołu PKO Ekstraklasy na zasadzie transferu definitywnego. Podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2021/22.

- Życie piłkarza bywa przewrotne. Niecały rok temu grałem przeciwko Warcie Poznań w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała. Tamten sezon był szczęśliwy dla obu zespołów, bo osiągnęły sukces i awansowały do Ekstraklasy. Cieszę się, że tu jestem i mam nadzieję, że jak najdłużej będę mógł grać w elicie w barwach Warty - powiedział Sopoćko.

Na początku stycznia Sopoćko otrzymał informację, że nie ma dla niego miejsca w pierwszym zespole i został przesunięty do rezerw, z którymi rozpoczął przygotowania do rundy wiosennej. Dostał jednak wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Tydzień temu dołączył do ekipy Warty i przez kilka dni musiał udowodnić swoją wartość. Wypadł korzystnie na treningach oraz w sparingu z Widzewem Łódź, więc w Poznaniu zdecydowano się na angaż 21-letniego pomocnika.

- Trenowałem z zespołem przez 3 dni, poznałem chłopaków, poznałem szatnię i mogę powiedzieć, że Warta ma bardzo fajny, poukładany zespół. Moje testy zakończyły się pomyślnie, teraz podpisałem kontrakt, z czego jestem bardzo zadowolony i dumny - podkreśla nowy gracz poznańskiego klubu. - Wiadomo, że cel na najbliższe miesiące jest jasny: to oczywiście utrzymanie się w Ekstraklasie. Chcę mieć w tym swój udział. Będę walczył o to, żeby dostawać jak najwięcej szans do pokazania się na boisku i wykorzystać jest w stu procentach. Debiutowałem w Ekstraklasie, gdy jeszcze nie było przepisu o obowiązku gry młodzieżowca. Teraz jeszcze przez pół roku będę młodzieżowcem i wiem, że muszę najlepiej jak się da wykorzystać ten przywilej: dawać z siebie wszystko i pokazywać się z jak najlepszej strony - dodał były już zawodnik Lechii.

- Pojawiła się okazja, z której postanowiliśmy skorzystać i pozyskaliśmy Mateusza definitywnie z Lechii Gdańsk. Jest to zawodnik z dużym potencjałem, dobrze wyszkolony technicznie, mogący grać w środku pola oraz na skrzydłach - mówi dyrektor sportowy Warty Robert Graf. 

źródło: Warta Poznań / własne