Kenny Saief został wypożyczony do końca obecnego sezonu z belgijskiego Anderlechtu. To 26-letni skrzydłowy, reprezentant USA.

Pozycja skrzydłowego była jedną z tych, które w Lechii najbardziej wymagały wzmocnień. Teraz teoretycznie problemu już nie ma. Przyszedł Omran Haydary, wcześniej dołączył Conrado, teraz Kenny Saief. Można powiedzieć, że trener Piotr Stokowiec wreszcie będzie miał komfort i nie będzie musiał kombinować, by jakimś cudem sklecić jedenastkę na mecz ligowy.

Kenny Saief to czterokrotny reprezentant Stanów Zjednoczonych (debiutował 1 lipca 2017). I choć urodził się w słonecznej Florydzie, to pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Izraelu. Początkowo nie grał w kadrze USA, ale w młodzieżówkach Izraela. Zaczynał w drużynach młodzieżowych Maccabi Hajfa. Tak naprawdę do 2014 roku jego kariera kręciła się wyłącznie wokół izraelskich klubów (z wyjątkiem dwuletniego pobytu w juniorach TSV Monachium). W rzeczonym 2014 roku został wytransferowany do belgijskiego KAA Gent, z którym miał okazję doświadczyć poważnego futbolu - Ligi Europy, ale przede wszystkim Ligi Mistrzów - nie tylko w fazie grupowej, ale i pucharowej.

Po paru latach zgłosił się po niego najbardziej utytułowany belgijski klub - Anderlecht. Kwota transferu? 3,7 mln euro. Początkowo było to wypożyczenie, dopiero później transfer definitywny. Trudno jednak powiedzieć, by Saief się sprawdził w Anderlechcie, a tym samym spełnił pokładane w nim nadzieje. Początkowo grał sporo, natomiast wiosną 2019 roku praktycznie nie było go w kadrze pierwszej drużyny. Został więc wypożyczony do przedstawiciela MLS - FC Cincinnati. Czy wyszło mu to na dobre? Raczej nie. Zagrał tam dziewięciokrotnie i w tym czasie strzelił jednego gola, dorzucając dwie asysty.

Czy jest to piłkarz gotowy, by już wkrótce zadebiutować w rozgrywkach PKO Ekstraklasy? Powinien być przygotowany, ostatnio grał w rezerwach Anderlechtu. Natomiast czas pokaże.

źródło: Lechia Gdańsk / własne