9 września na Stadionie Energa odbędzie się mecz Lechia – Karpaty Lwów. Będzie to swoiste zwieńczenie 115 rocznicy powstania Lechii Lwów. Karpaty zaczynały kopać na boisku Lechii obok Cmentarza Orląt Lwowskich na Łyczakowie, a nasza Lechia w linii prostej wywodzi się od lwowskiej starszej siostry.

Zakamarki historii odkrywa dla Was Maciej Lisicki, prezes Gdańskich Autobusów i Tramwajów, a w wolnych chwilach (których wiele nie ma) zajmuje się historią Kresów, Lwowa i tamtejszej Lechii.

Jego odkrycia możecie śledzić na Facebooku na stronie: Jak potęga hetmańska, ze Lwowa do Gdańska

Strona Lechiahistoria.pl opublikowała bardzo ciekawy wywiad z Maciejem Lisickim

Co pana w ogóle skłoniło do zajęcia się Lechią Lwów? Pana rodzina jest z tamtych stron?
– Nie, właśnie nie. Ja jestem zabużanin, ale z Białorusi. Nie uwierzycie, ale zainspirowali mnie kibice Lechii tą słynną sektorówką, największą w historii stadionu przy Traugutta w meczu z Legią Warszawa. „Jak potęga hetmańska, że Lwowa do Gdańska”. Zacząłem się drapać po głowie, czy ta nasza Lechia ma coś wspólnego ze lwowską?

Miałem zawsze w życiu dwie pasje: Lechia i historię. Skończyłem nawet podyplomowo historię na UG. I nagle pach! W jednym miejscu zbiegły się dwie pasje. Fajna sprawa, ale trochę to odłożyłem na bok. Potem na aukcji udało mi się kupić uwaga: jedno zdjęcie Lechii przedwojennej. Jedenastu stoi, ale nic się nie zgadza. Okazało się, że to bokserzy! Wkrótce później na aukcji w Warszawie nabyłem 110 zdjęć Lechii Lwów, wycinki prasowe, dokumenty w komplecie, z jednego z przedwojennych jubileuszy.

I wpadł pan.
– Po uszy! Jak zacząłem drążyć, okazało się, że wiedza o Lechii Lwów jest dosyć słaba. Wiadomo, że owszem Lechia jest najstarszym polskim klubem piłkarskim. Jednak była tylko jeden sezon w ekstraklasie w 1931 roku, ten rok jest dość dobrze opracowany, ale cała reszta niespecjalnie. No to ja mówię, to będzie dzieło życia. Biorę to na siebie. Bardzo mi pomaga piłkarski dokumentalista Leszek Śledziona z Mielca. Super gość o wielkiej wiedzy. Poznałem też Olka Pauka ze Lwowa, przysyła mi wszystko za darmo. Bardzo przydatny, dobry człowiek.

My szukając lwowskich śladów Lechii Lwów spotkaliśmy się z Jakubem Smugiem. Miał wtedy ponad 90 lat.
– Czytałem i przez chwilę miałem chwilę załamania, gdy odkryłem, że Bolesław Żytniak jest z Pogoni, a nie z Lechii jak mówił dla Lechia.gda.pl, Smug. Lipa, cała teoria się załamała! Potem czytam Andrzeja Gowarzewskiego i nagle jest dowód, jest zawodnik, który grał we Lwowie w 1939 roku i w Gdańsku w 1945 roku! Eureka!
Bramkarz Aleksander Krasicki, był bramkarzem Lechii Lwów, po wojnie Lechii Gdańsk. Przez sezon 1945, potem w 1946 roku jeden mecz rozegrał, często był rezerwowym. Jego syn Kornel opowiadał mi, że ojciec jechał na ciężarówce na mecz do Szczecina, ale nie zagrał. Zresztą do samej śmierci ojca, chodzili razem na Lechię.

Czyli można udowodnić, że nasza Lechia pochodzi od lwowskiej? W sezonie 2012/13 nasi piłkarze grali w getrach z napisem 1903, datą założenia Lechii Lwów.
– I słusznie. W tej chwili też to powinniśmy zrobić. Z czystym sumieniem można stwierdzić, że Lechia Gdańsk jest młodszą siostrą Lechii Lwów, to nie jest ten sam podmiot, ale ta sama nazwa, te same barwy. KS Biura Odbudowy Portów, to klub założony przez trzech lwowiaków, w tym jednego lechistę, Krasickiego. Lechia Gdańsk powstała jako hołd dla Lechii Lwów, był Krasicki, Zygmunt Czyżewski z Czarnych Lwów i wspomniany Bolesław Żytniak z Pogoni Lwów.

źródło: lechiahistoria.pl