Muzeum Lechii Gdańsk mieszczące się na PGE Arenie wzbogaciło się o kolejny ciekawy eksponat.

Kilka dni temu wspólnie z zastępcą Prezydenta Gdańska Maciejem Lisickim odwiedziliśmy kustosza Muzeum Lechii. Powodem tej wizyty było przekazanie do muzeum cennej pamiątki z meczu Lechii Gdańsk. Wiceprezydent przekazał do muzeum plakat meczowy z 1958 roku z meczu Lechii z Budowlanymi Opole.

W rozmowie z naszą redakcją Maciej Lisicki nie ukrywał, że będzie się starał zdobyć więcej ciekawych eksponatów do klubowego muzeum. My przy tej okazji zachęcamy również inne osoby do przejrzenia domowych zborów i podzielenia się pamiątkami z Muzeum.

Zapraszamy do odwiedzania Muzeum Lechii Gdańsk

Raport meczowy [1958-08-03 Lechia Gdańsk-Budowlani Opole 2:0]

Tak o tym meczu pisała Trybuna Opolska: Klimat nadmorski nie służy piłkarzom opolskim. Dziesiąte z kolei spotkanie Budowlani – Lechia przyniosło porażkę drużynie grodu piastowskiego 0:2. Należy dodać, że o ile w poprzednich meczach do zwycięstwa gospodarzy przyczynił się walnie tzw. łut szczęścia, to we wczorajszym spotkaniu tych zespołów gdańszczanie odnieśli jak najbardziej zasłużony sukces. Wprawdzie w tym meczu nie wnieśli się na jakiś specjalnie wysoki poziom, zdołali jednak zainkasować dwa cenne punkty.

Budowlani w pierwszej części meczu stanowili dla drużyny Lechii zupełnie równorzędnego partnera. W drugiej części spotkania opolanie załamali się całkowicie. W szeregi ich wkradł się niesamowity chaos, który w dużej mierze zaważył na końcowym wyniku meczu.

W niedzielnym meczu Opolanie oddali w ciągu całego spotkania zaledwie dwa celne strzały na bramkę Gronowskiego. Rzecz jasna, że z takimi umiejętnościami strzeleckimi nie można było ani na moment marzyć o zwycięstwie.

Akcje gdańszczan przeprowadzane były z reguły flankami przez szybkich skrzydłowych Gadeckiego i Wieczorkowskiego. Rajdy ich były bardzo groźne i stwarzały defensorom opolskim sporo trudności.

Druga część meczu rozpoczęła się dla naszej drużyny bardzo niekorzystnie. Wystarczyła bowiem tylko chwila nieuwagi, aby Kornek dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. Pierwsza bramka padła po ostrym strzale Nowickiego, który rąbnął z 10 metrów. Kornek, któremu zaraz po rozpoczęciu meczu odnowiła się stara kontuzja nogi, z trudem sparował ten strzał. Zanim obrońcy Budowlanych zdołali zorientować się w sytuacji Gadecki ulokował piłkę w siatce. Tuż po rozpoczęciu gry od środka gdańszczanie przeprowadzili szybki atak zakończony niespodziewanym, lecz bardzo ostrym strzałem Gronowskiego w dolny róg bramki i wynik brzmiał już 2:0.