Lubiłem Mateusza Borka. Ale to było kiedyś. Dawno. Pewnie nawet aż dwa tygodnie temu.

Szczerze, to w dupie mam, kogo zabił na przejściu Hajto. Wychodzę z założenia, że wypadek, to wypadek. Recz jasna, czasami kierowca jest debilem i wydatnie się do wypadku przyczyni. Ale srał to pies. Podobnież zresztą, w poważaniu posiadam szmuglerskie dokonania Gianniego. Czy chciałbym, by ktoś taki mnie reprezentował, jako trener klubu, który kocham i z którym czuję się związany na śmierć i życie? Nie. Ale to tylko moje subiektywne odczucia.

Problem tkwi w czym innym. A mianowicie w tym, że Hajto po prostu nie jest trenerem. Ten facet, owszem, pograł kilka lat w Dojczlandzie. I to nawet na przyzwoitym poziomie. Ale coach z niego taki, jak z mysiej pizdy rakietnica. Doprawdy, trudno mi zrozumieć, jakim cudem po wpadce z Machado, Udziałowiec Większościowy chce postawić na trrrr…, trrrr… (kurwa mać, nie przejdzie mi to przez klawiaturę) na Hajtę, który statystyki ma nawet gorsze, niż wuefista z Portugalii. Mówiąc o Lechii, Quim wygrał 33,33% swoich meczów. Hajto, w całej, ekhe, ekhe, karierze w Ekstraklasie – 31,9%. Quim przegrał 33,33% meczów, a Hajto 36,2%. Oczywiście, Portugalczyk prowadził tylko 9 gier, a Hajto 42, ale w sumie, kogo to, do diabła, obchodzi? Czy nie miało być tak, że Lechia będzie hegemonem, co roku walczącym o koronę i puchary? I co? Z nieudacznikiem Hajtą u steru? Panie Wernze, weź się Pan pierdolnij w czoło, bo na starość demencja chyba nieco podkopała umiejętność logicznego myślenia.

Ale, tak naprawdę, to ja nie o tym dziś. Po właścicielu Lechii jadą już chyba wszyscy kibice z Gdańska. Ja chciałbym się ponabijać z innej persony. Pana Dziennikarza.

Mateusz Borek od lat pozuje na człowieka, który chce naprawić polski football. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy on nie usiłował ostatnio zostać prezesem PZPN? W swoich wypowiedziach zawsze podkreśla, jak wiele zmian potrzebuje rodzima kopana, by doścignąć świat. Jest piewcą profesjonalizmu i takich tam. Chciałby zresztą być postrzegany, jako człowiek nowoczesny, z młodego, ogarniętego pokolenia, które skruszy pezetpeenowski beton. Krótko mówiąc: właściwy człowiek, we właściwym miejscu. Wykształcony, pełen zapału i pomysłów.

ŻE CO, KURWA???

I tenże profesjonalista twierdzi, że Hajto to najlepszy kandydat na trenera Lechii? No nie mogę.

Słyszycie ten głuchy stukot? To odgłos załamującej się kariery. Borek udowodnił właśnie, że jest taki sam, jak wszyscy inni. Układy, układziki, kolesiostwo, słowem beton. A nawet ŻELbeton, skoro wspiera hajcinę. W imię swojego małego, partykularnego biznesiku ten facet wyrzeka się zasad, które zyskały mu spore grono zwolenników. Wszak wszyscy wiedzą, że Borek i Hajto to dwaj koleżki. Ziomeczki. Może Borek fajury kupował z przemytu? Tego nie wiem. Wiem za to co innego. Dla mnie stracił status dziennikarza. Bo nie tylko wpycha miernego kolesia na stanowisko trenera MOJEJ drużyny, ale jeszcze bezczelnie usiłuje uskuteczniać retorykę. Wydaje mu się, że potrafi mądrze uzasadnić swoją opinię. To jest żart, tak? Nie? No ja pierdolę.

Ostatnimi czasy, gdańskie fora grzeją się, jak ferrari z zepsutym intercoolerem. Ukuły już Borkowi nowy przydomek – „Burek”. Bardzo trafny, zaiste. Bo Mateusz zachowuje się jak piesek, który kocha swego pana i zawsze będzie mu służyć, bez względu na to, że pan zabija staruszki na pasach, szmulguje pety i nade wszystko, nie umie trenować piłkarzy. Bo w zamian pan rzuci czasem jakiś smaczny kąsek z pańskiego stołu. I będzie mógł redaktor Borek zameldować na Twitterze, jako najpierwszy z pierwszych: „Lechia zjadła śniadanie, Pietrowski dostał sraczki”.

Ot, przyjaźń dzisiejszych czasów. Symbioza i parazytyzm jednocześnie. I w tej przyjaźni i w tej symbiozie, jeden z drugim ręce precz od Lechii.

 

*Autor informuje, że statystyki dotyczące Imć Pana Trenera Hajty ordynarnie ukradł z Lechia.net, ponieważ uznał, że wierzy swoim kolegom z portalu i nie musi sam sprawdzać procentów. Procenty odnośnie Imć Pana Byłego Trenera Machado autor policzył sobie sam, gdyż z matematyki jest biegły i umi liczyć do 33%.